Adam Maksymowicz: Konstytucja i społeczna gospodarka rynkowa

kasa domena 2.jpg

To jeden z koniecznych elementów nowej Konstytucji RP. Nie jest on nowy. Obowiązująca obecnie Konstytucja z 1997 roku w Art. 20 zawiera zapis o społecznej gospodarce rynkowej: „Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.”

Ten skądinąd pozytywny zapis ma tę jednak wadę, że jest martwy. To znaczy nie idą za nim żadne inne wynikające z niego przepisy. Zapis ten jest ozdobnikiem konstytucyjnym mającym ukryć całkowicie liberalne zarządzanie gospodarką państwa.

Po prostu nic z niego nie wynika, a praktyka wszystkich dotychczasowych rządów RP po 1989 roku jaskrawo zaprzecza podstawowym wymaganiom wynikającym z tego zapisu. Po prostu jest to konstytucyjne oszustwo, deklaracja bez żadnych gwarancji jej realizacji.

Obecny kryzys gospodarczy w Europie i na świecie, każe poważnie zastanowić się nad zasadami, metodami i konstytucyjnymi gwarancjami jej realizacji w Polsce.

Obok niepodległości i suwerenności oraz praw obywatelskich jest to najważniejsze zadanie gospodarcze, jakie powinna sprecyzować nowa Konstytucja RP.

Społeczna gospodarka rynkowa spowodowała niebywały rozwój powojennych Niemiec (RFN) i stworzyła najsilniejszą gospodarkę w Europie i czwartą na świecie po USA, Chinach i Japonii. Żadne dodatkowe jej ułatwienia nie mają większego znaczenia. Jednym z nich jest sławny plan Marshalla, w wyniku którego niemieckie państwo otrzymało miliardy dolarów na rozwój. To ułatwiło stworzenie tej gospodarki.

Jednak, gdyby nie prawidłowe relacje, mechanizmy i efektywne zarządzanie nic by z tych pieniędzy nie pozostało. Zostałyby skonsumowane i kraj ten nadal borykałby się z powojennymi problemami.

Szybki rozwój powojennych Niemiec był możliwy przede wszystkim mechanizmowi społecznej gospodarki rynkowej. Pod tym względem trzeba naśladować naszego sąsiada niezależnie od wszelkich animozji, pretensji i rozliczeń.

Prywatna własność

Zapis o społecznej gospodarce rynkowej w obecnej konstytucji prawidłowo określa jej możliwości. Przede wszystkim taka gospodarka jest oparta na własności prywatnej i wolności gospodarczej. Polska gospodarka aktualnie jest w sytuacji całkowicie odwrotnej. Największe konglomeraty gospodarcze są własnością państwa.

Nalezą do nich spółki górnicze węgla kamiennego (PGG – Polska Grupa Górnicza, PGE – Polska Grupa Energetyczna), czy też KGHM Polska Miedź S.A., LOTOS, PGNiG i szereg innych. Stan ten cieszy się poparciem społecznym. Jest to o tyle zrozumiałe, że dotychczasowa prywatyzacja najlepszych państwowych przedsiębiorstw była prowadzona w stylu mafijnym i przestępczym, rujnującym majątek narodowy. Przeciętna wartość uzyskiwana z prywatyzacji nie przekraczała na ogół 10% wartości tych zakładów.

Dla przykładu amerykański kapitał nie mógł się nadziwić prywatyzacji jednych z najnowocześniejszych zakładów papierniczych w Europie „Kwidzyń”, za które zapłacono mniej, aniżeli wynosiła wartość znajdujących się w nich maszyn. Podobne „prywatyzacje” objęły znane wrocławskie zakłady, takie jak „Pafawag”. „Dolmel”, „Archimedes”, czy też Zakłady Elektroniczne „Elwro”. Takie „prywatyzacje” winne być ścigane z mocy prawa. Tak się jednak nie stało, gdyż aparat sprawiedliwości akceptował tę grabież. Ilustracją tego stanu jest odpowiedź jednego z prezesów tego rodzaju instytucji, który na zwróconą mu uwagę, że prowadzone procesy podlegają prokuratorskiemu ściganiu, znacząco poklepał się po kieszeni, mówiąc „tu mamy wszystkich prokuratorów”.

O takiej prywatyzacji oczywiście mowy być nie może. Alternatywą jest własność pracownicza i polski kapitał tworzony choćby na bankowych kredytach. Jest tu jeszcze szereg innych rozwiązań, które winne być dyskutowane, omawiane, popularyzowane i wprowadzane w życie. Tak się jednak dotychczas nie działo. Prywatyzacje były tajne i szybkie, propagandowo zabezpieczone na szkodę nas wszystkich.

Ta historia czeka jeszcze na sprawiedliwy wyrok. Jest ona podręcznikowym przykładem, jak nie prywatyzować państwowego majątku, co wcale nie oznacza, że należy z tego w ogóle zreygnować.

Solidarność

Jej idea została całkowicie wypaczona. W swoich początkach NSZZ „Solidarność” w konfrontacji z władzami PRL praktycznie nawiązywała do solidarności, ale z czasem stała się onanarzędziem do społecznego manipulowania.

Po 1989 roku przeszło ono metamorfozę, stając się swoim przeciwieństwem. Najlepsze efekty uzyskiwała „solidarność” przestępców, często piastujących najwyższe stanowiska w aparacie ścigania, sądownictwa i stanowienia prawa. Doszło do zaprzeczenia idei solidarności. W tym właśnie duchu została też zapisana w obecnej Konstytucji RP. O takiej solidarności trzeba nie tylko zapomnieć, ale należy ją zwalczać.

Nowa konstytucja powinna nadać nową treść pojęciu solidarności. Jej istotą ma być solidarność ze wszystkimi obywatelami RP, a przede wszystkim z tymi najbiedniejszymi, z tymi którzy nie mogą sami utrzymać się przy życiu w obecnych warunkach ekonomicznych. I nie wystarczy tu zwykła dobroczynność, akcje charytatywne i okazjonalna „dobra paczka”. To wszystko jest też potrzebne i godne uznania, ale nie może zastąpić obowiązku państwa zapewnienia minimum socjalnego każdemu obywatelowi, przede wszystkim temu, który znalazł się w trudnej sytuacji życiowej, jest bez pracy i środków do życia. Odbieranie w tej sytuacji dzieci rodzicom jest kolejnym przestępstwem przeciwko rodzinie, z którą winniśmy się przecież solidaryzować.

Krytycy powiedzą, że są to ideały nie do wprowadzenia w życie. Można się z nimi zgodzić, ale powinniścy dążyć do tych ideałów, a nie odwrotnie.

Dialog

To kolejne hasło, którego właściwe znaczenie winno być przywrócone. Przez kolejne lata PRL, a potem III RP zostało ono przemienione w swoje przeciwieństwo. Polega to na tym, że dialog jest, ale władza zawsze rozmawia z kim chce.  Dawniej z organizacjami partyjnymi i „aktywem”, teraz z biznesmenami i bankierzami.

Z resztą społeczeństwa „dialog” prowadzi się w zależności od siły rządowego partnera. Najbiedniejszym proponuje się kilkuzłotowe miesięczne podwyżki ich uposażeń. Prezesom państwowych firm kilkutysięczne. I to jest ta skala dialogu. Oszem rozmawia się też ze stowarzyszeniami, gminami i związkami zawodowymi. Te ostanie, najlepiej zorganizowane na Górnym Śląsku, otrzymują prawie wszystko, co jest możliwe, łącznie z akceptacją deficytowego, przestarzałego i nieefektywnego, zacofanego górnictwa węgla kamiennego. Jest to całkowicie zrozumiałe, gdyż górniczy „dialog” ma argument strajkowy w skali paraliżującej gospodarkę energetyczną oraz „marsz” z kilofami na Warszawę.

Ci, którzy nie maja tak „przekonujących” argumentów, muszą liczyć się z tym, że rząd przyjmie ich postulaty, ale o ich realizacji trzeba będzie zapomnieć. Jest to dialog oparty na sile i to sile fizycznej, bezwzględnej i nieuznającej żadnych argumentów solidarności, sprawiedliwości, czy prywatnej własności.

Trzeba zauważyć, że największe znaczenie w rządzie ma dialog państwowych firm z ich państwowymi właścicielami. Krótko mówiąc, najefektywniejszy jest dialog samego z sobą. Zasady tego dialogu muszą być zmienione i to w zapisach konstytucyjnych. Rząd nie może lekceważyć słabych, a liczyć się tylko z silnymi. Inaczej zarówno polityka, jak i gospodarka będą ulegać coraz większej degradacji.

Debata

W sprawie społecznej gospodarki rynkowej i jej konstytucyjnych gwarancji potrzebna jest ogólnonarodowa debata. Na razie jej nie ma i nie widać chętnych do jej prowadzenia. Politycznej i gospodarczej elicie państwa, która wzbogaciła się na przemianach po 1989 roku jest dobrze i nie potrzebuje ona żadnej nowej idei, ani zmiany. Dzieje się tak niezależnie od deklaracji mających największe powodzenie w okresie przedwyborczym. Po tym rzeczywistość jak zwykle wraca do normy. Społeczna gospodarka rynkowa budzi jednak coraz większe zaciekawienie i ma coraz więcej zwolenników. Przypomina o niej portal „Mazowiecka Wspólnota Samorządowa” z uwagami Janusza Ściskalskiego.

Czy nowe władze RP będą kontynuować stary porządek w nowym ujęciu PR, czy też sięgną po lepsze gospodarcze i polityczne idee, które gdzie indziej doskonale się sprawdziły.

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ