Orzech nas potrzebuje

orzech.jpg

Wrocław ma wspaniałych kapłanów. Jednym z nich jest ks. Stanisław Orzechowski. Duszpasterz akademicki, niezrównany spowiednik. Ksiądz, dla którego ślad człowieka jest śladem Boga. Ma, podobnie jak ojciec Pio, niezwykły dar „widzenia duszy człowieka”. Tutaj odsyłam do licznych publikacji i książek[1]. Tam są myśli Orzecha i opinie osób, które przez wiele lat stykały się z księdzem.

Orzech owoc i Orzech kapłan. Na zewnątrz twardy, chropawy, trudno dostępny. Środek zaś, pyszny, łagodny i chciałoby się ciągle jeść i mieć ciągle w zapasie.

Jeśli ktoś nie pokochał go od razu…, trudno. Ja, pierwszy raz usłyszałam – mówi Gośka, jedna z uczestniczek dzisiejszej mszy w intencji Orzecha – w roku 81. Przyjechałam na studia, zafascynowana ludźmi, uczelnią, miastem. Ciekawa wydarzeń posierpniowych, których wtedy nie rozumiałam. Zamieszkałam w Dwudziestolatce nieopodal kościoła, w którym dzisiaj się modlimy. To kapłan-ojciec. Kapłan-przyjaciel, nauczyciel. Dosłownie. Uczył nas gotować, sprzątać. Poważnie. Dziewczyny były z różnych stron, z różnych środowisk. Bywało, że w domu nie musiałyśmy nic robić. A w duszpasterstwie…musiałyśmy. Chłopaków też nie oszczędzał. To była dobra szkoła.

Wczoraj, na faceboku przeczytałam wezwanie do modlitwy i postu o chlebie i wodzie w najbliższy poniedziałek. Potem pokazała się informacja o sprawowanej dzisiaj – przez Ojca Piotra Bęzę o godz. 20 –  mszy za Orzecha, mszy świętej o uzdrowienie.

Jak widać, media zadziałaby. Oprócz facebooka, miałam mnóstwo telefonów, sms-ów od przyjaciół, znajomych. To trwało całą noc i dzisiejszy dzień. Przyjechaliśmy jak widać niemal wszyscy. To nasz Orzech, nasza kaplica, nasze życie. Zawsze nas zaskakiwał i jak widzę nic się nie zmieniło. Spodziewałam się homilii Ojca Piotra a tu sam Orzech do nas przemówił. Obecny duchem i głosem, dzięki technice mógł być w swoim pokoju. I znowu – kontynuuje Gośka – nas upominał. A propos gościnności – wszak dzisiejsze czytania do niej się odnoszą. Prosił abyśmy pamiętali podczas Światowych Dni Młodzieży. Mówił też o słuchaniu Pana Boga  i wsłuchiwaniu – jak Mojżesz.

Złomiarze[2], mamy siwe głowy, często nie przypominamy samych siebie, mówi dalej Gośka. Ja jestem tutaj z mężem, którego poznałam właśnie dzięki Orzechowi. To On nam błogosławił, to On „widział” w nas nasze moce i niemoce, i mówił jak żyć.

Nie mogłam zostać w domu. Ci wokół nas też. Pragnęliśmy połączyć się w modlitwie. Orzech zawsze mówił aby się modlić za siebie, za kapłanów. Aby sobie błogosławić. To jestem, przepraszam. Jesteśmy.

 


[1] do nabycia na tzw. pieńku w dolnym Kościele na ul. Bujwida lub w Księgarni Archidiecezjalnej

[2] tak nazywa ks. Orzechowski byłych studentów, „to najszlachetniejszy kruszec” mówi o swoich  wychowankach

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ