Lech Kaczyński w „Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC”

lech kaczynski.jpg

W lipcu br. nakładem wydawnictwa „Zysk i S-ka” ukazała się autobiografia Jarosława Kaczyńskiego zatytułowana „Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC”. Jako członkini Ruchu Społecznego im. Lecha Kaczyńskiego na Dolnym Śląsku chciałabym zasygnalizować   czytelnikom niektóre zawarte w niej wątki dotyczące śp. Prezydenta RP.

Już w otwierającym autobiografię zdaniu natrafiamy na określenie daty inicjacji politycznej Jarosława i Lecha Kaczyńskich: „Polityka zaczęła się dla mnie i Leszka w marcu 1968 roku. Mieliśmy po osiemnaście lat i byliśmy studentami pierwszego roku prawa. W wydarzeniach marcowych braliśmy udział od pierwszego dnia, od wiecu przed gmachem Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego (…) Marzec stał się naszym pierwszym czynnym sprzeciwem wobec władzy”.

Opisując Sierpień’ 80 Jarosław Kaczyński nadmienia o szacunku robotników dla Lecha Kaczyńskiego, który należał do nielicznych osób mających kwalifikacje potrzebne do tworzenia wielkiego związku: talenty przywódcze, organizacyjne, ale przede wszystkim wiedzę prawniczą i realistyczne rozeznanie sytuacji. Następnie Jarosław Kaczyński przypomina spór między Lechem Wałęsą a większością działaczy, do którego doszło w końcowej fazie strajku w Stoczni Gdańskiej w 1988 r., w którym Lech Kaczyński poparł przewodniczącego. Wygłosił wówczas, zdaniem byłego premiera, jedno z najlepszych przemówień. Wkrótce Wałęsa oświadczył, że chce, by Lech Kaczyński został jego zastępcą w „Solidarności”. Tak też się stało. Od  maja 1990 r. Lech Kaczyński praktycznie kierował Związkiem. Prezes PiS wyjaśnia, dlaczego obaj z bratem byli zwolennikami Okrągłego Stołu: „dla Leszka i dla mnie »okrągły stół« był czymś, co przypominało grę Józefa  Piłsudskiego w czasie pierwszej wojny światowej. Nie odrzucił on deklaracji dwóch cesarzy, choć nie była satysfakcjonująca, przeciwnie – uznał ją za krok, który służył polskiej sprawie”.  Z książki dowiemy się, dlaczego Lech Kaczyński, który miał, „trudne doświadczenia” z  Tadeuszem Mazowieckim z czasów Sierpnia’ 80 zaangażował się na tyle w powołanie jego rządu, że prowadził w tym celu rokowania z SD i ZSL. „Wielu uważało wtedy, że mamy z Leszkiem swoje pięć minut, ale szybko się to skończy”– podsumowuje ten okres Jarosław Kaczyński. Następnie tłumaczy, dlaczego Lech Kaczyński, mimo iż pozostawał sceptyczny wobec pomysłu prezydentury dla Lecha Wałęsy, poparł go. Wyjaśnia też, dlaczego Lech Kaczyński nigdy nie żałował decyzji o przyjęciu w roku 1991 propozycji Lecha Wałęsy, by objął stanowisko ministra stanu ds. bezpieczeństwa, nadzorującego pracę Biura Bezpieczeństwa Narodowego w Kancelarii Prezydenta RP. Pisze również, dlaczego początkowo Lech Kaczyński odmówił, a wręcz wyśmiał propozycję zostania szefem NIK i co go skłoniło do zmiany zdania. Przeczytamy w książce o powodach dla których w 1995 r. Porozumienie Centrum uznało, że Lech Kaczyński mógłby być kandydatem w wyborach prezydenckich i dlaczego wówczas Jarosław Kaczyński sądził, że przewidywany wynik 4,5%  „to byłoby nie najgorzej”. Autor ujawnia motywy, którymi kierował się Lech Kaczyński wyrażając zgodę na kandydowanie i przyznaje, że podziwiał brata, gdyż „przejście z pozycji szanowanego szefa ważnej instytucji do pozycji wyborczego outsidera jest bardzo trudne”.

Jarosław Kaczyński przypomina, że po raz pierwszy propozycję objęcia urzędu Ministerstwa Sprawiedliwości Lech Kaczyński otrzymał od premiera Jana Olszewskiego i uzasadnia jej odmowę: „zorientowaliśmy się, że walka z przestępczością nie znajdzie żadnego zrozumienia w mediach i szeroko rozumianych elitach (…) byłaby to funkcja dla funkcji”. Lech Kaczyński odrzucił również ofertę stanowiska ministra zdrowia, gdyż, „nie należał – według Jarosława Kaczyńskiego –  do ludzi, którzy chcą być ministrem za wszelką cenę, po to, żeby nim być”. Kiedy wreszcie w 2000 r. premier Jerzy Buzek zaproponował Lechowi Kaczyńskiemu Ministerstwo Sprawiedliwości kończył on książkę profesorską, miał już doktoranta i liczył, że za rok zostanie profesorem belwederskim, ale „dla Leszka sprawy kariery akademickiej – ocenia Jarosław Kaczyński – nie były jednak najważniejsze”. Prezes PiS naświetla również przyczyny tej „zaskakującej decyzji” Buzka i opisuje nadzieje, jakie ze sobą niosła. Objęcie Ministerstwa Sprawiedliwości przez Lecha Kaczyńskiego, okazało się, podkreśla autor autobiografii, „przełomowym momentem” dla dalszych dziejów Lecha Kaczyńskiego, Prawa i Sprawiedliwości oraz Polski.

Jeśli ktoś obawia się, że relacja brata o Lechu Kaczyńskim może być zanadto subiektywna, polecam skonfrontowanie jej z napisaną pod kierunkiem dr hab. Sławomira Cenckiewicza książką „Lech Kaczyński. Biografia polityczna 1949-2005”.

Agnieszka Kanclerska, członkini Ruchu Społecznego im. Lecha Kaczyńskiego na Dolnym Śląsku  

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ