Obremski: Parę słów o Turcji.

obremski 2.jpg

Tuż po szczycie NATO, w kraju drugiej armii sojuszu dochodzi do nieudanego zamachu stanu. Niestety pokazuje to słabości organizacji. Ewentualny brak wiedzy amerykanów o szykowanym przewrocie w kraju, w którym są strategiczne, wojskowe bazy US Army, podział wewnątrz tureckiej armii, konsekwencje zamachu stanu, jakimi będą represje obnażające moralno – demokratyczne narracje sojuszu wobec państw trzecich

Głównym problem jest gdzie indziej. Władza Erdogana ulega wzmocnieniu. Premier 
i prezydent, którzy kilka lat temu traktowany był jako nadzieja połączenia wartości demokratycznych z islamem uzyska władzę sułtańską, przy pełnej legitymizacji manifestowanej poparciem ludu i demokratycznymi zwycięstwami wyborczymi. Głos opozycji, wolność mediów, pozycja wielkiej mniejszości kurdyjskiej nie tylko ulegnie osłabieniu, ale być może redukcji do form szczątkowych. 
Najbardziej niebezpieczne dla nas będzie uzyskana przez większa swobodę wewnętrzną Erdogan grę z nami, z Europą.

Po pierwsze, elastyczność szantażu uchodźcami (albo akceptacja dla nie przestrzegania praw człowieka, albo więcej pieniędzy, albo wypuszczam Syryjczyków do Grecji). 
Po drugie, osobne, także poza NATO, mocarstwowe działania wojskowe. Turcja świadoma bałaganu po amerykańskich interwencjach w Afganistanie i Iraku musi myśleć osobno. Przy naszych obawach związanych z Rosją, nie zawsze będzie to antyrosyjskie i pro natowskie działania. 

Po trzecie, mocarstwowe marzenia o odbudowie Imperium Osmańskiego będą powodować reakcje Iranu, co doprowadzi do wzrostu destabilizacji rejonu i odwrócenia uwagi innych, przede wszystkim USA od Rosji.

Po czwarte, represje wobec rebeliantów i tych, których Erdogan tak zdefiniuje, przekreśli podwójne udawanie, że Turcja chce należeć do UE, a UE oczekuje wejście Turcji do jej struktur. Ta gra pozorów była przecież strategicznym elementem relacji Europa Rosja (w przyszłej perspektywie, to Turcja będzie ważniejszym sąsiadem dla Europy, niż Rosja). 
Ta sytuacja nie jest też dobra dla PiSu. Radość, że poprzez konflikt w Turcji będzie można obnażyć hipokryzję Europy jest przedwczesna. Europa będzie potępiać skalę represji, (wymuszą to na politykach wolne media) wymusi być, może wycofanie się przez Prezydenta Erdogana przywrócenia kary śmierci (czy po wykonaniu pierwszej setki wyroków, czy jednak przed to osobna kwestia).

Kanclerz Niemiec i inni przywódcy europejscy będą dążyli do współpracy z Erdoganem, a parlamenty z Bundestagiem i Radą Europy na czele będą żądały przestrzegania praw człowieka. Europejskie elity, aby nie być postrzegane jako antyislamskie, a tego się przecież bardzo boją przez wzgląd na sytuację wewnętrzną swoich krajów, będą atakować „niedemokratyczne i nagminnie łamiące prawa człowieka oraz zasady demokracji liberalnej” rządy w Polsce. 

Coraz ostrzejsza lewica będzie porównywać polski katolicyzm oraz turecki islam. I doszukiwać się ich wpływu na „niedemokratyczne społeczeństwo”. 
Chyba, chociaż wątpię, Europa i UE zrozumieją, że nadchodzą naprawdę trudne czasy, a walka i nie warto walczyć z Polską. Tym bardziej, że analitycy oraz przywódcy świetnie zdają sobie sprawę, że demokracji w Polsce nie jest na pewno mniej niż w Niemczech, Danii czy Republice Czeskiej.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ