Komisja śledcza ws. Amber Gold po pierwszym posiedzeniu. Do prezydium weszli Małgorzata Wassermann, Marek Suski i Paweł Grabowski

Małgorzata Wasserman.jpeg

Posłanka PiS Małgorzata Wassermann została wybrana na przewodniczącą sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold; na wiceszefów wybrano Marka Suskiego (PiS) oraz Pawła Grabowskiego (Kukiz‘15). W piątek odbyło się pierwsze posiedzenie komisji. Kolejne – 7 września.

Na stanowisko wiceszefa komisji została zgłoszona także kandydatura Krzysztofa Brejzy (PO). Nie uzyskał on jednak odpowiedniej liczby głosów.

W skład komisji wchodzą ponadto Joanna Kopcińska, Jarosław Krajewski i Stanisław Pięta z PiS; Witold Zembaczyński z Nowoczesnej i Andżelika Możdżanowska z PSL.

Wassermann zaproponowała podczas posiedzenia, by do września posłowie komisji przedstawili plan jej pracy, „kwestie ewentualnych wniosków dowodowych, dokumentów, świadków”. Poinformowała także, że każdy z członków komisji może zgłosić kandydatury na doradców i ekspertów komisji. Nie sprecyzowała, ile kandydatur będzie mógł zgłosić każdy z nich.

Wassermann dodała, że następne posiedzenie komisji odbędzie się na kolejnym posiedzeniu Sejmu, który zbiera się 5 września.

Moja propozycja jest taka, by pierwsze posiedzenie komisji, na którym przystąpimy do pracy nastąpiło 7 września

—poinformowała. Pozostali członkowie komisji zgodzili się na te propozycje.

W rozmowie z dziennikarzami Wassermann wyraziła nadzieję, że prace komisji potrwają maksymalnie 2 lata. „Liczę na to, że nie więcej” – zaznaczyła. Jak dodała, chciałaby, aby komisja pracowała w tygodniach, w których odbywają się posiedzenia Sejmu, w dniach wtorek-środa-czwartek.

Zapowiedziała, że niektóre posiedzenia komisji będą niejawne; nie wykluczyła też, że niektóre przesłuchania mogą się odbywać w postaci telekonferencji, lub poza Warszawą.

Chciałabym, żeby zwłaszcza pokrzywdzeni (w aferze Amber Gold) nie ucierpieli w wyniku prac komisji

—zadeklarowała Wassermann.

Kolejny raz podkreśliła, że Donald Tusk nie będzie pierwszym świadkiem, który pojawi się przed komisją śledczą.

Szefowa komisji poinformowała też, że część posłów komisji śledczej musi uzyskać certyfikat dostępu do informacji niejawnych. Jak dodała certyfikat taki posiadają już Marek Suski, Jarosław Krajewski i Krzysztof Brejza, czyli posłowie zasiadający w komisji ds. służb specjalnych. Pozostali muszą złożyć odpowiednie wnioski w tej sprawie.

Wassermann wyraziła nadzieję na dobrą współpracę i zaangażowanie wszystkich członków komisji śledczej.

W rozmowie z dziennikarzami poseł Brejza ocenił, że „komisja nie zawrze w raporcie końcowym zbyt wielu nowych rekomendacji, jeśli chodzi o zmiany w prawie”. Wyjaśnił, że w latach 2012-15 rząd POPSL wprowadził zmiany poprawiające bezpieczeństwo.

Państwo jest bezpieczniejsze; klienci tego typu instytucji są bezpieczniejsi. Silne instrumenty ma KNF, prezes UOKiK, na tego typu sprawy znacznie bardziej wyczulona jest prokuratura

—zapewnił.

Brejza pytany, dlaczego w prezydium komisji nie znalazł się przedstawiciel największego klubu opozycyjnego uznał, że ”łamane są kolejne zwyczaje parlamentarne”.

Może to świadczyć o chęci politycznych zagrywek tej komisji

—ocenił.

Wierzę głęboko w deklaracje pani przewodniczącej Wassermann, która mówi, iż prace w komisji będą spokojne, merytoryczne. Wierzę w to, że piątka posłów PiS będzie również dążyć do wszelkich ustaleń stanu faktycznego

—dodał poseł PO.

O oczekiwania w stosunku do sejmowej komisji śledczej ds. afery Amber Gold pytany był w piątek lider PO Grzegorz Schetyna.

Spodziewam się politycznego spektaklu, spodziewam się, że będzie ostrzem wymierzona w PO, w struktury pomorskie Platformy i osobiście w Donalda Tuska i w jego rodzinę

—powiedział. Zdaniem Schetyny komisja jest „przygotowana i rozpisana na polityczne zamówienie, na zamówienie PiS”.

To jest takie złe wykorzystywanie większości parlamentarnej, możliwości przyjęcia każdej uchwały i każdej ustawy, wykorzystywanie przeciwko opozycji. Kto tak funkcjonuje mając większość musi się spodziewać, że z tym samym spotka się wtedy, kiedy będzie w mniejszości, wtedy, kiedy przegra wybory

—podkreślił.

Zgodnie z uchwałą o powołaniu komisji śledczej, którą złożył PiS, ma ona zbadać i ocenić prawidłowość i legalność działań podejmowanych wobec Amber Gold przez: rząd, w szczególności ministrów finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych.

Komisja zbadać ma też działania, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie ABWCBA oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni. Komisja śledcza ma także zbadać działania podejmowane ws. Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji – od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku – które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. KNF złożyła doniesienie do prokuratury, która po miesiącu odmówiła wszczęcia śledztwa, nie dopatrując się w działalności firmy znamion przestępstwa.

13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Od 21 marca przed gdańskim sądem trwa proces b. prezesa Amber Gold Marcina P. i jego żony Katarzyny P.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ