Jacek Caba: CO Z TYM ISLAMEM? CZYLI NIEZŁA ŚWINIA

znak3.jpg

Z racji obowiązków zawodowych większą część roku spędzam w Zachodniej Afryce, w Gambii, malutkim państewku, położonym u pięknych wybrzeży Oceanu Atlantyckiego.

Ostatnio kraj został ogłoszony republiką islamską, a wśród znajomych pojawiły się pytania w stylu: „no jak ty sobie poradzisz w tym Państwie Islamskim?”

Brzmi groźnie, prawda? A jak jest w rzeczywistości?

Dwubiegunowa choroba

Czy zawsze na dźwięk słowa „islam” należy wyciągać szablę?

Nasza narodowa przypadłość to „choroba dwubiegunowa”. Nie w znaczeniu cyklofrenii, ale skrajnej polaryzacji poglądów na otaczającą nas rzeczywistość.

Piłkarze znad Wisły to dla rodaków albo totalne patałachy, albo mistrzowie świata.

Imigranci to albo bezwzględne bandziory gwałcące wszystko, co się rusza, albo biedne dzieci bez dachu nad głową.

A prawda, jak zwykle jest najczęściej gdzieś pośrodku, niewidoczna. Z islamem jest podobnie.

Jeżeli na jednym biegunie znajduje się Arabia Saudyjska, gdzie nie wpuszczą cię z izraelską pieczątką graniczną, to Gambia jest dokładnie na przeciwnym. Możesz być katolickim księdzem albo żydowskim rabinem – wzbudzisz co najwyżej ciekawość – nigdy agresji!

Tutaj statystyki mniej więcej tak się mają do rzeczywistości jak w Polsce, gdzie prawie 100% populacji deklaruje katolicyzm, a liczba rzeczywiście żyjących według dziesięciu przykazań… no cóż, nie bądźmy drobiazgowi.

Uśmiechnięty islam

To przykład czegoś, co świat powinien u Gambijczyków podpatrzeć – a mianowicie – tolerancji. Od prezydenta, który na każdym kroku potwierdza, że w jego kraju jest miejsce dla ludzi wszystkich wyznań, po spotkanego na plaży wesołego obiboka – wszyscy traktują wyznanie jako prywatną sprawę.

Jak na kraj, w którym, statystycznie, ponad 80% stanowią muzułmanie – widok tradycyjnego stroju, szczególnie u kobiet, jest naprawdę rzadki. Muzułmanki w minispódniczkach to obrazek, który saudyjskich imamów przyprawiłby zapewne o zawał serca – w Gambii jest jednak dużo częstszy niż zakryte twarze, choć i te, oczywiście, na ulicach się widuje.

Na wybrzeżu alkohol jest dostępny w każdym sklepie, a jointy bardziej rozpowszechnione niż w Amsterdamie. Wszystko dlatego, że jak powiedział pewien znajomy tubylec – „…Allah wymaga, żebym był dobrym człowiekiem – całą resztę, jak już umrę, to jakoś z nim załatwię”.

Co z tą świnią?

Gambijczycy, w większości przypadków, nie jedzą wieprzowiny. Oczywiście mowa tylko o tych, którzy są muzułmanami. Czyli… prawie wszyscy.

Myli się jednak ten, który przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje w interpretacjach islamu popularnych w okolicach Półwyspu Arabskiego.

A mowa o interpretacjach, bo sam Koran wypowiada się na ten temat dość powściągliwie. Koran zakazuje spożywania „…padliny, krwi i mięsa wieprzowego…”, nie precyzując jednak dokładnie przyczyn swojej decyzji.

Judaizm traktuje świnię jako zwierzę nieczyste, a jako że jest nam zdecydowanie bliższy, z uwagi na Stary Testament, rozciągamy ten pogląd na dalszą część Bliskiego Wschodu, w czym zresztą arabscy imamowie wcale nam zbytnio nie przeszkadzają.

Istotne jest jedno – w tych rejonach króluje interpretacja „wojownicza”.

To co złe i nieczyste należy zwalczać – nie ma „zmiłuj”.

No cóż, jakoś mnie to nie dziwi – „zmiłuj” to sformułowanie raczej nie w modzie w tej części świata. W naszej zresztą też już „zalatuje” stylem retro.

Pozwolę sobie przytoczyć wyjaśnienia „interpretacji gambijskiej” w formie przypowiedni:

„W dawnych czasach, Prorok Mahomet wędrował po świecie przekazując ludziom słowa o Bogu. Podczas tej pielgrzymki trafił na pustynię. Szedł długo, aż w końcu wyczerpał mu się zapas wody. Po kilku dniach, skrajnie wyczerpany był gotów na śmierć. Podczas wędrówki spotkał wiele zwierząt, ale żadne nie było w stanie mu pomóc. Kiedy już gotował się na najgorsze, Allah zesłał świnię. To ona poprowadziła Proroka i wskazała mu drogę do oazy. Od tego dnia dobry muzułmanin oszczędza to zacne zwierzę”.

Jak się tego słucha, to przychodzi myśl, że fajnie byłoby trochę odkurzyć „zmiłuj się”.

źródło: gazeta Obywatelska

 

 

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ