Jubileusz we wrocławskim forcie piechoty

fort piechoty.jpg

W połowie lipca członkowie Wrocławskiego Stowarzyszenia Fortyfikacyjnego po raz sto pięćdziesiąty spotkali się w kompleksie schronów przy ulicy Polanowickiej. Od prawie trzech lat obiekty są sprzątane i remontowane. Prace są już na półmetku.

Jeszcze w latach osiemdziesiątych, krótko po opuszczeniu obiektu przez wojsko, w forcie znajdowało się dużo elementów oryginalnego wyposażenia. Takich, jak krata forteczna, system wentylacyjny czy wieżyczki obserwacyjne. Przez ponad dwadzieścia lat fort przy ul. Polanowickiej był jednak systematycznie dewastowany i pozbawiany wszelkich metalowych elementów. W efekcie Stowarzyszenie przejęło od miasta obiekt znajdujący się w opłakanym stanie. To jednak nie zraziło miłośników sztuki fortyfikacyjnej, którzy od prawie trzech lat systematycznie go remontują:

Na tę chwilę możemy ocenić, że wykonaliśmy nieco więcej niż połowę zakładanych prac – zdradził nam Stanisław Kolouszek, prezes Wrocławskiego Stowarzyszenia Fortyfikacyjnego. – Wszystkie prace wykonujemy samodzielnie, dzięki zaangażowaniu wielu sympatyków. Finansujemy je sami, a także dzięki wpłatom darczyńców.

Co konkretnie udało się wykonać? Już samo uprzątnięcie obiektu było nie lada wyzwaniem. Z jego terenu wywieziono kilkanaście kontenerów śmieci. Następnie przywrócono pierwotny układ wałów ziemnych, co odbyło się dzięki wsparciu ciężkiego sprzętu i pomocy zaprzyjaźnionego archeologa czuwającego nad przebiegiem prac. Wiele zmieniło się także wewnątrz poszczególnych obiektów, a zwłaszcza schronu głównego. Przywrócono w nim oryginalny układ pomieszczeń, zaś poszczególne kazamaty otrzymały wierne repliki znajdujących się tu przed laty drzwi. To jednak dopiero początek rekonstrukcji:

 Ważnym elementem, który chcielibyśmy zrekonstruować, jest system wentylacyjny. Aby go odtworzyć potrzebne są jednak znaczne środki. Dlatego też póki co korzystamy ze współczesnych urządzeń i systemu rur, aby walczyć z wszechobecną wilgocią – powiedział nam Stanisław Kolouszek.

Póki co działa natomiast – choć nie cały – jedyny zachowany w Polsce system rur głosowych. Dzięki niemu załoga schronu głównego, a przede wszystkim oficerowie w izbie dowodzenia i poszczególne obiekty wewnątrz fortu mogły porozumiewać się między sobą. Nie tak dawno udało się także odzyskać jedną z metalowych ślimakowych wieżyczek obserwacyjnych. Okazało się, że jeden z okolicznych mieszkańców przechował ją po tym, jak przygotowali ją do wywiezienia złomiarze. Teraz trwają poszukiwanie drugiej, która być może także jest w rękach jakiegoś miłośnika fortyfikacji. W planach na najbliższe lata jest także rekonstrukcja wspomnianej wcześniej wentylacji i ogrodzenia okalającego obiekt.

Do realizacji tych, a także wielu innych planów, potrzebne są jednak pieniądze. A te pochodzą jedynie z dobrowolnych składek. Każdy może wspomóc stowarzyszenie wpłacając dowolną kwotę na podane poniżej konto. 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ