Polityka Goebbelsa nadal realizowana w Polsce

szydło.jpg

Nie chodzi o rząd PiS, lecz o maksymalną destabilizację Polski, wewnętrzne skłócenie Polaków i doprowadzenie do tego, żeby uzasadnić jakiś rodzaj interwencji.

Idiotyzmy wypisywane i wygadywane za granicą na temat Polski rządzonej przez PiS tylko pozornie mogą się wydawać przejawem złej woli, stronniczości czy nawet ordynarnego łgarstwa. Ich zagraniczność jest zresztą bardzo umowna, gdyż większość powstaje w Polsce, z polskiej inspiracji albo jest nastawiona na wywołanie skutków w Polsce. Szczególnie wtedy, gdy na zewnątrz jest niszowa, a dopiero po przywołaniu tego w Polsce nabiera zasięgu i mocy.

Z polskiego punktu widzenia mogłoby się wydawać, iż serwowany na zewnątrz obraz jest tak niedorzeczny i oderwany od rzeczywistości, że nikt rozsądny nie traktuje tego serio. Tyle że poza Polską wciąż jeszcze formalnie poważne media funkcjonują jako coś całkiem serio i przeciętni ludzie nie przypuszczają, że to, co dotyczy naszego kraju może być kompletną fikcją. Taką samą fikcją, jaką był obraz Zachodu w mediach ZSRS i jaką jest obraz świata, szczególnie tego bliskiego, czyli dotyczący byłych państw komunistycznych, serwowany przez globalną, wielojęzyczną, putinowską telewizję RT. Nieprzypadkowo nie używa już ona nazwy Russia Today, tylko RT, żeby się z Rosją Putina coraz mniej kojarzyła, ale robiła swoje. Przestałem traktować nagonkę na rząd PiS za granicą jako tylko medialną aberrację, gdy wielu pielgrzymów przybywających do Polski na Światowe Dni Młodzieży okazało się do cna przesiąkniętych tymi bredniami. I na polskich ulicach niektórzy wypatrywali zewnętrznych przejawów istnienia totalitarnego reżimu i funkcjonowania zamordyzmu.

Wyjątkowym zestawem bredni wydawało się to, co o rządzie PiS napisał Chris Hedges, były dziennikarz „New York Timesa”. A napisał wprost, że to rząd neofaszystowski, rasistowski i ksenofobiczny, więc nie dziwi, iż zakłamuje prawdziwą historię, a tą prawdą ma być współudział Polaków w Holokauście. Na pisaninę Hedgesa nie można patrzeć jako na zestaw niebezpiecznych wprawdzie, ale bredni z dwóch powodów. Po pierwsze, jego głównymi informatorami i rozmówcami w Polsce byli szefowie „Gazety Wyborczej” Jarosław Kurski i Piotr Stasiński. Po drugie, Hedges jest współpracownikiem putinowskiej machiny propagandowej znanej pod nazwą telewizja RT. I w ten sposób koło się zamyka, a obraz domyka. I nie jest to już tylko obraz niedorzeczności, szczególnie gdy nałożyć go na to, co na temat Polski przywożą w swoich głowach niektórzy pielgrzymi Światowych Dni Młodzieży. Przestaje być śmiesznie, a zaczyna być bardzo groźnie. Tym bardziej, gdy dodać do tego wielomiesięczne działania różnych krajowych donosicieli i ich wpływowych zagranicznych protektorów oraz pomocników, by bardzo realnie Polsce zaszkodzić. Efektem tego są m.in. ingerencje różnych instytucji i rządów w wewnętrzne polskie sprawy czy manipulowanie ratingami Polski, przekładające się np. na stabilność złotego i przepływy kapitału. Czyli mamy do czynienia z rodzajem wielowątkowego, hybrydowego ataku na Polskę.

Najważniejsze jest to, że atak na Polskę, prowadzony wewnątrz i z zewnątrz, ostatnio skupia się na maksymalnym podgrzaniu emocji. Temu służą te wszystkie wyjątkowo ordynarne brednie i łgarstwa. One są dlatego tak skrajnie kłamliwe, żeby ktoś nie wytrzymał. Najwyraźniej chodzi o wywołanie w Polsce jakiegoś aktu desperacji w reakcji na niebywałe nagromadzenie kłamstw, insynuacji i oszczerstw. Komuś mają puścić nerwy, a dalej potoczy się już lawina. Tego nie udało się osiągnąć wyprowadzając ludzi na ulice i serwując w mediach zwyczajową dawkę manipulacji i kłamstw. I ta obecna kumulacja emocji, nałożona na atmosferę strachu i gniewu wywołaną zamachami terrorystycznymi we Francji czy w Niemczech, gdzie zginęły też Polki, zmierza do sprowokowania jakiejś awantury. To wszystko układa się w klarowny scenariusz wojny hybrydowej mającej Polskę zdestabilizować. Uczestnicy ulicznych manifestacji nie musieli sobie z tego zdawać sprawy, doświadczeni ludzie mediów muszą to widzieć. A jeśli mimo to dorzucają do pieca, stają się wspólnikami tych, którzy realizują w Polsce scenariusz wojny hybrydowej. Żadne dziecinne tłumaczenia o niewiedzy, kto jest kim i z jakich pobudek działa, nie mogą być usprawiedliwieniem. Teraz wszystko się układa w spójną całość i wszyscy ci, którzy uważali, że prowadzą tylko zwykłą polityczną wojenkę, mniej czy bardziej świadomie stali się żołnierzami prowadzonej przeciw Polsce wojny hybrydowej. Żarty się skończyły i nie sposób udawać głupiego, gdy wyraźnie widać, że nie chodzi o rząd PiS, lecz o maksymalną destabilizację Polski, wewnętrzne skłócenie Polaków i doprowadzenie do tego, żeby uzasadnić jakiś rodzaj interwencji. W imię tego, że Polska nie może być rozsadnikiem niestabilności, niepokoju i nieprzewidywalności. Trzeba kompletnie nie mieć rozumu, żeby nie wiedzieć, komu zależy na zrealizowaniu takiego scenariusza. I trzeba nie mieć rozumu albo działać w ramach scenariusza wojny hybrydowej, żeby dodawać polski wkład do tej antypolskiej operacji. Takim wkładem jest szczucie i donoszenie obcym na własny rząd oraz budowanie klimatu do interwencji. A detonatorem ma być jakiś desperacki akt kogoś, kto nie wytrzyma bombardowania kłamstwami i manipulacjami oraz podsycania nienawiści. Trzeba być ślepym lub głupim, żeby nie dostrzegać wdrażania scenariusza wojny hybrydowej, a wyjątkowo podłym, żeby w nim uczestniczyć.

foto: youtube

autor: Stanisław Janecki

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ