UBER: Polscy taksówkarze, którzy opłacają ubezpieczenia, ZUS i podatki oraz aktualizują badania zgodnie z zasadami transportu przewozu osób, czują się oszukani i zagrożeni nieuczciwą konkurencją.

uber1.jpg

Od wielu miesięcy kilka polskich miast boryka się z poważnymi problemami, jakie niesie ze sobą pojawienie się aplikacji Uber, która rozpoczęła działanie na terenie Polski. To taka platforma służąca łączeniu osób poszukujących środka transportu z prywatnymi kierowcami. Jej pojawienie się wywołało liczne protesty społeczne.

Polscy taksówkarze, którzy opłacają ubezpieczenia, ZUS i podatki oraz aktualizują badania zgodnie z zasadami transportu przewozu osób, czują się oszukani i zagrożeni nieuczciwą konkurencją. Tymczasem w Polsce Uber powoli, przy bezczynności lokalnych władz, próbuje swoich sił już w kilku miastach: Krakowie, Warszawie, Poznaniu i Łodzi.

Urzędnicze wsparcie

Łódzcy taksówkarze są oburzeni, bo nieuczciwa konkurencja, jaką jest Uber, otrzymała poważne wsparcie ze strony urzędników. Przedstawiciele Uber bez najmniejszego problemu organizowali do niedawna w pomieszczeniach siedziby Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego SA, czyli spółki nadzorowanej przez urzędników samorządowych spotkania informacyjne i nabór kierowców jeżdżących w ramach tej aplikacji.

W maju tego roku taksówkarze zwrócili się do wojewody łódzkiego prof. Zbigniewa Raua z wnioskiem o zablokowanie działań prowadzonych przez firmę Uber. Ich zdaniem organizator spotkań świadomie namawia do „łamania obowiązującego prawa dotyczącego usług taxi i i przewozu osób oraz przepisów skarbowych”. Prosili też o interwencję w tej sprawie radnych, posłów. Bez efektu.

Już w pierwszych dniach pracownicy Departamentu Prezydenta Miasta Łodzi spotkali się z przedstawicielem aplikacji Uber – Mateuszem Litewskim. Spotkanie miało charakter zapoznawczy i jak twierdzą urzędnicy, nie poczyniono na nim żadnych ustaleń. W tym samym czasie reprezentacje protestujących łódzkich taksówkarzy prowadziły oficjalne rozmowy z Komisją Rady Miasta, z których to spotkań niewiele wynikało. Urzędnicy łódzkiego magistratu przyznają, że „ w związku z zapowiedzią wejścia platformy Uber na rynek łódzki nie poczyniono dodatkowych uzgodnień z protestującymi taksówkarzami”, i deklarują, że „ miasto będzie wspierało legalne wykonywanie transportu drogowego osób”.

Jak miasto ma zamiar to zrobić? Dlaczego urzędnicy tolerują nieuczciwą konkurencję oraz przyzwalają na takie działania?

Nieuczciwa konkurencja

W kwietniu w ramach akcji „Aula ŁÓDŹ” reklamowano spotkanie, na którym jednym z panelistów był przedstawiciel UBer. Można było odnieść wrażenie, że działania aplikacji Uber mają patronat prezydenta miasta Hanny Zdanowskiej (PO).

Po kolejnych protestach taksówkarzy Urząd Miasta wyjaśnił, że patronatem objęta była jedynie sama inicjatywa „Aula Łodź“, w ramach której odbyło się to spotkanie i nie odnosi się on do działań aplikacji UBER. Enigmatyczne wyjaśnienia urzędników brzmią mało przekonująco.

Łódzcy taksówkarze zorganizowali się sami i próbują na własną rękę walczyć z nieuczciwą konkurencją. Przeprowadzili kilka udanych akcji tzw. zatrzymań obywatelskich. Przedstawiciel Samorządnego Związku Zawodowego Taksówkarzy Rzeczpospolitej Polskiej Mariusz Zieliński twierdzi, że jak tak dalej pójdzie, w obronie miejsc pracy taksówkarze będą musieli nasilić protesty, bo władze sprawiają wrażenie głuchych na argumenty.

Podkreśla, że nie chodzi tylko o obawy związane z możliwą utratą często jedynego źródła utrzymania dla 150.000 tysięcy rodzin polskich taksówkarzy, ale przede wszystkim o eliminowanie nieuczciwej konkurencji, której działania narażają też na poważny uszczerbek skarb państwa.

Obecnie każdy z taksówkarzy, niezależnie od odchodów, musi zapłacić miesięcznie ubezpieczenie, koszty ZUS oraz podatki. Dla każdego z nich jest to stałe obciążenie, a dla budżetu państwa stały wpływ.

Kierowcy Ubera nie są zatrudnieni w firmie, do niedawna nie musieli nawet mieć zarejestrowanej działalności. Nie mają kas fiskalnych, nie opłacają podatków. Nie wiadomo, kim są. Nie ma pewności, czy pojawiający się w ramach platformy Uber kierowca przypadkiem nie cierpi na przykład na poważne choroby zakaźne – bowiem jedyne badania lekarskie, jakie musi przedstawić, aby działać w ramach tej aplikacji to… zaświadczenie lekarskie, wydawane przed otrzymaniem prawa jazdy.

Wolny rynek oznacza zdrową konkurencję. To co niesie ze sobą Uber, na pewno nie może być za nią uznane. Jeśli pozwolimy na to, by jeden kierowca miał liczne zobowiązania, a drugi te zobowiązania omijał, doprowadzimy do kompletnego załamania rynku.

Wzlot i upadki Ubera

Uber to amerykańska aplikacja, która powstała w 2009 roku w San Francisko. Jej twórcami byli Travis Kalaniks i Garret Kamp. Początkowo aplikacja dotyczyła tylko organizowania przewozów limuzynami (Uber Black), następnie ofertę rozszerzono na samochody nie luksusowe (UberX), UberTaxi (czyli przewozy tzw. taksówkarskie), Uber SUV (samochody dostawcze, bagażowe), UberLux (luxusowe samochody) oraz UberPop (nielicencjonowani kierowcy).

Wejście tej aplikacji na rynki europejskie wywołało prawdziwą burzę w wielu krajach.

W Holandii aplikacji Uber udało się utrzymać przez jakieś dwa lata; miała ponad 200 tysięcy użytkowników, firma zatrudniała około 1 tys. kierowców. Protesty miejscowych taksówkarzy bardzo się nasilały.

Holenderska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie działania tej aplikacji po tym, jak na ulicach Amsterdamu złapano 23 kierowców oferujących nielegalne usługi taksówkarskie.

Pod koniec września 2015 roku przeszukano biura związane z aplikacją Uber w Amsterdamie. Prokuratura oskarża kierowców o to, że nie mają licencji oraz nie odprowadzają podatku. Od 20 listopada 2015 roku setkom kierowców świadczących usługi w ramach aplikacji Uber zabroniono dalszej działalności na terenie Amsterdamu. Na początku listopada 2015 takie same zakazy wprowadzono w niemieckich miastach: Hamburgu, Frankfurcie, Diseldorfie, Berlinie.

Silna fala protestów spowodowana aplikacją Uber przeszła też przez Londyn, Paryż, Madryt, Barcelonę. Za każdym razem pada ten sam poważny argument: nieuczciwa konkurencja.

W ostatnich dniach węgierski parlament przegłosował ustawę, zgodnie z którą działalność aplikacji Uber na Węgrzech nie będzie możliwa.

Polski rząd podkreśla konieczność uszczelnienia systemu podatkowego oraz potrzebę ochrony rodzimych przedsiębiorców. Jak zareagują w tej sprawie polskie władze?

autor: Agnieszka Wojciechowska van Heukelo

źródło:

h

 

Sprostowanie na wniosek  przedstawiciela  firmy  Junior Account Executive Technology Practice

W trosce o bezpieczeństwo zarówno partnerów, jak i pasażerów, każdy kierowca, który chce korzystać z platformy Uber musi przejść wnikliwy proces weryfikacji oraz odbyć bezpośrednie spotkanie z pracownikiem firmy.

Kandydaci chcący świadczyć swoje usługi za pośrednictwem platformy Ubera muszą:

  • dostarczyć zaświadczenie o niekaralności
  • dostarczyć zestawienie wykroczeń w ruchu drogowym (Uber wymaga tego jako jedyny w Polsce)
  • posiadać zarejestrowaną działalność gospodarczą oraz numer NIP
  • przedstawić nazwę i adres jednoosobowej działalności gospodarczej lub spółki
  • przedstawić potwierdzenie dokumentów z CEIDG lub KRS
  • przedstawić numer VAT UE (europejski NIP)
  • dostarczyć ważne ubezpieczenie i badania techniczne auta
  • dostarczyć potwierdzenie własności auta
  • auto musi spełniać ustalone warunki techniczne (samochód zarejestrowany do przewożenia przynajmniej 5 osób wraz z kierowcą, oraz w przypadku usługi UberPOP odpowiedni wiek auta).

 

Następnie potencjalni partnerzy przechodzą szkolenie z lokalnym pracownikiem Ubera. Każdy z nich może później w razie jakiejkolwiek potrzeby skontaktować się z pracownikami Ubera za pomocą maila lub przyjść do jednego z biur w godzinach otwarcia.

 

Ponadto, aby zapewnić, jak najwyższy poziom usług, kierowcy są oceniani przez pasażerów, po każdym przejeździe – od 1 do 5 gwiazdek. Średnia ocen kierowców w Polsce to 4,83. Jeśli ocena danego kierowcy spadnie poniżej 4,6 zostaje on zawieszony i musi on przejść dodatkowe szkolenie. Jeśli jego ocena nie poprawi się, nie może korzystać z platformy.

 

Co do samych użytkowników oraz ich zadowolenia z usługi, jak wynika z badania przeprowadzonego przez dom badawczy IPSOS na zlecenie Ubera, w sierpniu ubiegłego roku, 96% klientów pozytywnie ocenia partnerów Ubera, a 97% jest zadowolonych z podróżowania Uberem. Co więcej, są to osoby wykształcone (67%), głównie mieszkający w dużych miastach (90%) oraz poniżej 30. roku życia (60%).

 

Dodatkowo, pozytywne stanowisko wobec Ubera zajął Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK stwierdził, że działalność Ubera na polskim rynku sprzyja rozwojowi rynku i wolnej konkurencji, a obowiązujące przepisy powinny nadążać za zmianami technologicznymi:

·         Innowacyjność Ubera nie nosi znamion działań nastawionych na eliminowanie konkurencji. Podstawowe technologie, które wykorzystuje Uber nie są chronione patentami, możliwe jest zatem wykorzystanie tego modelu biznesowego przez konkurencyjnych przedsiębiorców, którzy mogą poddawać go dalszym modyfikacjom z korzyścią dla rozwoju konkurencji, a przez to konsumentów.

·         Wejście Uber na lokalne rynki transportu osobowego w Polsce, jak również jego dotychczasowe funkcjonowanie, wpływa na rozwój konkurencji na tych rynkach, co ma pozytywne przełożenie na sytuację konsumentów.

·         Ewentualne zmiany regulacyjne w tych obszarach powinny być wyważone i adekwatne do skali identyfikowanych problemów. Powinny one generalnie sprzyjać rozwojowi innowacyjnych i pożądanych przez konsumentów usług i unikać rozwiązań, które sprowadzałyby się do nieuzasadnionej ochrony zasiedziałych konkurentów.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ