Ursus podbija zachodnie rynki

ursus.jpg

Polskie ciągniki Ursus wyruszają na podbój zachodnich rynków. Po usunięciu administracyjnych barier liczba sprzedawanych za naszą zachodnią granicę traktorów z lubelskiej fabryki zwiększyła się czterokrotnie.

Ciągniki Ursus miały do tej pory problemy z homologacją w Niemczech. Wicepremier Mateusz Morawiecki zainterweniował w tej sprawie u swojego niemieckiego odpowiednika. Każdy przedsiębiorca może liczyć na wsparcie polskiego rządu – także wojewodów. Koniec z obojętnością mówi wojewoda lubelski prof. Przemysław Czarnek.

 

– Te problemy zostały rozwiązane przez pana wicepremiera Morawieckiego, jego osobiste wsparcie Republiki Federalnej Niemiec. Spowodowano odblokowanie rynku niemieckiego dla ciągników „Ursus”.  Dla ciągników, które są sprzedawane już nawet w Tanzanii, na rynkach Dalekiego Wschodu. W Polsce na przestrzeni czterech ostatnich lat osiągnęły 8,5 procent udziału w rynku krajowym. Teraz wchodzą one na rynek niemiecki. Zamówień jest coraz więcej, w zasadzie one czterokrotnie się zwiększyły od momentu odblokowania rejestracji w Niemczech – mówi prof. Przemysław Czarnek.

Ciągniki powstające w lubelskiej fabryce Ursus to samodzielna produkcja. Pomysł, wygląd i technologia są autorskim osiągnięciem inżynierów i pracowników Ursus-a. Produkowanych jest tu wiele podzespołów m.in. kabiny ciągnikowe oraz układy przeniesienia napędu, które są oczkiem w głowie fabryki. Ursus nie jest jedynie montownią – podkreśla dyrektor handlowy Marek Włodarczyk.

– Jesteśmy w tej chwili, w trakcie montażu skrzyń biegów, tylnych mostów do naszych ciągników. Są one produkcji Ursus. A za chwilę uruchamiamy bardzo zaawansowaną technologicznie transmisję do ciągników ciężkich. Ona u nas nazywa się WIGUS i bije na głowę wszystkie dostępne w tej chwili na świecie transmisje, jakie są montowane w ciągnikach – zaznacza Marek Włodarczyk.

Jedynym elementem sprowadzanym do ciągników Ursus są silniki dwóch renomowanych firm: „Perkins” i „Dojs”. Ciągniki to nie jedyny hit fabryki Ursus-a. Testowany jest obecnie supernowoczesny autobus elektryczny, który bez ładowania może przejechać do 150 km, zabierając 75 osób.

– Cały szkielet, tworzywa, plastiki, wyposażenie, siedzenia i inne elementy są wyłącznie z Polski. Natomiast kupujemy baterie, przetwornicę i silnik elektryczny – mówi Jan Wielgus, prezes Ursus Bus.

Ten autobus to jednak jednostka testowa. Obecnie przygotowywany jest już kolejna wersja tego pionierskiego pojazdu o napędzie wodorowym dla której pokonanie 400 km – bez ładowania – nie będzie stanowiło żadnego problemu. Ursus chce także wystartować do przetargu na dostawę średniej wielkości samochodów opancerzonych dla armii.

źródło: http://www.radiomaryja.pl/informacje/ursus-podbija-zachodnie-rynki/

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ