„Gezeta Wyborcza” wciąż szarga pamięć powstania. Tym razem chodzi o symbol Polski Walczącej

gazwyb.jpeg
„Scenariusz wydarzeń, których celem był podział Polaków i zohydzenie obchodów powstania, był przewidywalny, ponieważ zastosowano go już wielokrotnie w przeszłości przy innych okazjach: wywołać kontrowersje, nagłośnić w zaprzyjaźnionych mediach, opublikować listy protestacyjne i uruchomić „autorytety” – pisze Dorota Kania w tekście „Rozgrywanie powstania”, który ukaże się w najnowszej „Gazecie Polskiej”. Ten numer jeszcze nie trafił do kiosków, a jest kolejny dowód. Tym razem serwis wyborcza.pl opublikował wywiad, w którym zaatakowano ludzi oddając hołd Powstańców wykorzystując symbol Polski Walczącej.

W zapowiadanej publikacji „Gazety Polskiej” przypomniano wydarzenia ostatnich tygodni związane z szykowanymi obchodami 72. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Jątrzenie, absurdalne podgrzewanie atmosfery przez media nie ukrywające niechęci wobec PiS. Nawet taką okazję wykorzystywali bowiem do polityczno-medialnych gierek.

„Powstańcy mówią: nie”, „Powstańcy do Macierewicza nie pójdą” „Powstańcy nie przyjdą na spotkanie z prezydentem” – tak zostały zatytułowanie informacje m.in. w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku” dotyczące planowanego spotkania w Muzeum Powstania Warszawskiego. „Tak się kończy cyrk wokół apelu pamięci. Powstańcy rezygnują ze spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą” – alarmował serwis Tomasza Lisa Natemat.pl. Po wczytaniu się w treść tych informacji okazało się, że list podpisało pięcioro powstańców, w tym Krystyna Zachwatowicz-Wajda, żona Andrzeja Wajdy. Mimo pobożnych życzeń lewackich środowisk na spotkanie z prezydentem Dudą i ministrem Macierewiczem przyszło bardzo wielu uczestników Powstania.

– informuje Dorota Kania.

Przykładów z ostatnich dni można by przedstawić znacznie więcej. Nie musimy jednak szukać w prasowych archiwach. Wystarczy wejść na stronę wyborcza.pl – tam dzisiaj opublikowano wywiad z charakterystycznym tytułem: „Odzyskać Polskę Walczącą”. Rozmówcą dziennikarza „Wyborczej” był Antoni Ferency, przedstawiony jako twórca spotu „Symbol”.

„Spośród tych wszystkich zjawisk, w których narodowa symbolika przeplata się z polityką i światopoglądem, chciałem wyodrębnić takie stuprocentowo negatywne, co do którego nikt, niezależnie od barw ideologicznych, nie będzie miał wątpliwości. I znalazłem Polskę Walczącą. Rozmawiałem z mnóstwem ludzi o różnych poglądach. Wszystkich opanowuje gniew, bo pod symbolem, który uznajemy za wspólny, można łamać prawo, siać nienawiść, demolować miasto” – mówi.

Szczególnie jedno z pytań pokazuje na jakim poziomie jest ta rozmowa. Cytat: „To może nie bardzo jest się czym przejmować. Bo przy wódce da się dogadać, a garstka tych, którzy szukają zadymy, była zawsze, tylko kiedyś spuszczali łomot w imię barw klubu, a teraz pod biało-czerwoną”. I wystarczy…

źródło niezależna.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ