Gadowski „Niemcy cały czas starają się podtrzymywać w Polakach kompleks wobec siebie, próbując przekonać nas, że możemy być ledwie sługami dla niemieckich panów. Pan Lis jest po prostu gastarbeiterem w niemieckich mediach. „

Główna walka stoczy się na polu kultury i edukacji. Właśnie na ich obronie państwo powinno skupić się najbardziej. Musimy dopracować się polskiego głosu w prasie, w filmie i literaturze. Nie możemy karmić się jedynie nędznymi imitacjami Zachodu albo opłacanymi przez niemieckie bądź rosyjskie ośrodki dzieła, które nie mają najmniejszej wartości. Musimy oczyścić kulturę z kasty pieczeniarzy żerujących na polskich pieniądzach, podlizujących się obcym wpływom, aby budować własną pomyślność, nie tworząc żadnych wartości dla kultury

— mówi Witold Gadowski w rozmowie z portalem wPolityce.pl .

wPolityce.pl: W najnowszym numerze „wSieci” Piotr Jegliński pisze o atakach na „ekipę PiS”. Legendarny opozycjonista podkreśla, że o suwerenność i niepodległość trzeba się bić codziennie. Czy po ponad pół roku nowych rządów można powiedzieć, że Polska jest państwem suwerennym?

Witold Gadowski: Nasza suwerenność jest ograniczona przez członkostwo w Unii Europejskiej, której prawodawstwo stoi ponad naszym państwowym prawodawstwem, ale z tym musimy się pogodzić. Od ponad pół roku jesteśmy świadkami odbudowywania państwa w każdym jego wymiarze: w odbudowie jego siły, jego administracji czy służb. Jest to proces, który z całą pewnością służy suwerenności. Nie da się ukryć, że poziom, z którego startowano był marny. Polska była słabym, rządzonym przez anty-państwo, mętnym i nieprzejrzystym państwem. Dzisiaj widzimy, że sytuacja powoli zaczyna się klarować, ten obraz się zmienia. Państwo Polskie się wzmacnia, a wraz z tym rośnie poziom suwerenności. Suwerenność zawsze wynika z procesów wewnętrznych jakie zachodzą w państwie. Są one ważniejsze nawet od procesów zewnętrznych, aczkolwiek trudno jest uciec z położenia geopolitycznego w jakim znajduje się Polska. One znacznie ogranicza naszą suwerenność. Silne Niemcy i silna Rosja zawsze wpływały negatywnie na suwerenność Polski. Chcąc wyprzeć obce wpływy z państwa, powinniśmy systematycznie wzmacniać jego siłę.

„Jesteśmy między agresywnym sąsiadem na Wschodzie i magmowatym Zachodem, który też pozwala sobie wobec nas na wiele” – pisze Piotr Jegliński. Czy można powiedzieć, że z Zachodu grozi nam liberalno-lewacka ideologia, a ze Wschodu agresja militarna? Czy jest to sytuacja zero – jedynkowa?

Wszystkie te procesy są bardzo złożone. Można śmiało powiedzieć, że jeszcze w zeszłym roku największym zagrożeniem dla suwerenności państwa była siła rządów anty-państwa. Postkomunistyczne układy duszące gospodarkę, życie społeczne czy życie kulturalne, które było podporządkowane klikowym rozgrywkom. To wszystko dziś się zmienia. Suwerenności państwa nie buduje się jedynie poprzez wzmacnianie siły militarnej czy administracyjnej, ale przede wszystkim buduje się ją w sferze kultury, obyczajów czy edukacji. Tutaj już pewne procesy ozdrowieńcze zostały zainicjowane i jeżeli tylko będą dobrze przebiegać, to państwo będzie się wzmacniało, a tym samym będzie maleć rola anty-państwa. Stanowi ono czynnik wewnętrzny, który ogranicza naszą suwerenność, ale od ponad pół roku jest on przezwyciężany. Z kolei czynniki zewnętrzne nie zmieniły się. Mamy tutaj do czynienia z zagrożeniem kulturowym płynącym głównie z Niemiec oraz zagrożenie wpływami rosyjskimi, które zostało po czasach kiedy byliśmy kolonią sowiecką. Z najgorszą sytuacją mamy do czynienia kiedy interesy Niemiec i Rosji są tożsame i są one realizowane kosztem Polski, a takich sfer mamy bardzo dużo. Także tutaj musimy włożyć sporo wysiłku ograniczając wpływy wewnętrznych agentur. Głównym zagrożeniem nie są tutaj klasyczni agenci czy szpiedzy, ale agentury budowane za pomocą kapitału pieniędzy i wpływów. To trzeba ograniczać na rzecz polskiej racji stanu. Musimy postawić na polską kulturę i na politykę historyczną. Im mniej zewnętrznych wpływów, tym bardziej suwerennym państwem będzie Polska. Jest to przede wszystkim kwestia świadomości obywateli. W tym momencie trzeba zaznaczyć, że w tej kwestii wielką rolę odgrywają polskie media. Jeżeli przeanalizujemy rynek medialny, to zobaczymy, że byliśmy o krok od stania się niemiecką kolonią medialną. Potrzebujemy prawnych zmian, które wpłynęłyby na ograniczenie koncentracji kapitałów w mediach. Musimy przezwyciężyć niemiecki monopol w polskich mediach, który jest wielkim zagrożeniem i wpływa na polską świadomość. On po prostu kolonizuje Polskę.

Czy istnieje zależność pomiędzy rosnącą suwerennością, a agresją tych, którzy na niej tracą?

Tak i można zauważyć, że ona ciągle rośnie. Sztandarowym liderem tej agresji jest pan George Soros i jego pieniądze, które mają za zadanie tłamsić i ograniczać polską suwerenność. Główna walka stoczy się jednak na polu kultury i edukacji. Właśnie na ich obronie państwo powinno skupić się najbardziej. Musimy dopracować się polskiego głosu w prasie, w filmie i literaturze. Nie możemy karmić się jedynie nędznymi imitacjami Zachodu albo opłacanymi przez niemieckie bądź rosyjskie ośrodki dzieła, które nie mają najmniejszej wartości. Musimy oczyścić kulturę z kasty pieczeniarzy żerujących na polskich pieniądzach, podlizujących się obcym wpływom, aby budować własną pomyślność, nie tworząc żadnych wartości dla kultury.

tak polskich i zachodnich mediów wymierzonych wobec Światowych Dni Młodzieży, był aktem właśnie takiej „agresji”?

Trzeba jasno powiedzieć: atak na Światowe Dni Młodzieży się nie powiódł. Do świadomości Polaków dotarło, że ŚDM były ogromnym przeżyciem i sukcesem, również w sferze organizacyjnej. Ten atak miał na celu zniweczenie wpływu tego ogromnego wydarzenia, które miało miejsce w Krakowie. Światowe Dni Młodzieży były krokiem ku odbudowie polskiej suwerenności. Wreszcie zobaczyliśmy, że jesteśmy zdolni do organizacji wielkich imprez, które są bezpieczne. Udowodniliśmy, że nie potrzebujemy obcej pomocy, żeby sobie poradzić z największymi wyzwaniami. To co dotarło do świadomości Polaków sprawia, że pozbywamy się tego szkodliwego kompleksu wobec innych. Polacy są sami w sobie wartością, która liczy się w Europie. Światowe Dni Młodzieży były tego najlepszym przykładem, pomimo wielkich starań TVN czy Gazety Wyborczej, które chciały zohydzić te wydarzenie.

Newsweek informuje, że na Bałtyk „najechali Hunowie”…

To jest gazeta niemiecka. Niemcy cały czas starają się podtrzymywać w Polakach kompleks wobec siebie, próbując przekonać nas, że możemy być ledwie sługami dla niemieckich panów. Pan Lis jest po prostu gastarbeiterem w niemieckich mediach. Takimi atakami nie należy się przejmować. Należy te media identyfikować i pokazywać społeczeństwu, że jest to niemiecki głos – polskojęzycznego medium. Niemcy chcą Polaków w taki sposób widzieć, więc żerują na podtrzymywaniu pośród nas takich kompleksów. Światowe Dni Młodzieży pokazały, że Polacy są inni, niż próbuje nas pokazać Newsweek w swoich fikcyjnych obrazkach.

Rozmawiał Kamil Kwiatek.

źródło: wpolityce.pl

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ