Piastowski Wrocław i niemiecki Breslau – historia trudna, tragiczna i nie można jej zamazać

wroclaw - bres.jpg

Ciekawy wykład, połączony z prezentacją multimedialną, pt. „Breslau we Wrocławiu”  wygłosił 4 sierpnia 2016 Maciej Wlazło w siedzibie Niemieckiego Towarzystwa Kulturalno-Społecznego przy ul. Saperów 12.

Temat, jak wspomniał autor fascynuje go od dawna. Piastowski Wrocław i niemiecki Breslau – historia trudna, tragiczna i nie można jej zamazać. Bo śladów wszędzie jest pełno, mówi prelegent, mimo zacierania, zamalowywania czy skuwania w przypadku kamienia. W samym Wrocławiu jest mnóstwo pamiątek i często nawet o tym nie wiemy. Przykładem – amfiteatr w parku przy Placu Macieja. A to jest właśnie przeszłość, to Pomnik 6 Regimentu Artylerii Polowej. Najczęściej mamy do czynienia z niemieckimi napisami nad witrynami sklepowymi (ul. Piastowska, Rydygiera, Traugutta), reliefami i rzeźbami na budynkach (Hotel Monopol, DH Renoma, Feniks), parkach  (Wschodni, Szczytnicki, zabudowa Zalesia i Zacisza – z lotu ptaka widoczny niemiecki orzeł) i cmentarzach. Ślady widoczne są również na klatkach chodowych. Przykładem kamienica przy ul Podwale 5, mieszkańcy mówią, że regularnie odbywają się tam sesje ślubne. A w naszych podwórzach, podobnie jak w Warszawie znajdziemy też kapliczki (róg Pułaskiego i Kościuszki). Niemiecką przeszłość zobaczymy na płytach chodnikowych, cegłach czy urządzeniach technicznych, które do dzisiaj funkcjonują.

W ’45 roku dla Polaków repatriantów ze wschodu i Niemców Breslauczyków charakterystyczna była tymczasowość, powiedział Wlazło. Jedni i drudzy wierzyli, że wrócą do swoich domów. Tymczasem polskie władze zwłaszcza na Ziemiach Odzyskanych zaczęły od niszczenia tego co zostało po Niemcach.

Zmieniano tożsamość miasta, przez usuwanie wszelkich znaków niemieckości, niszczono cmentarze, niszczono pomniki i zmieniano nazwy ulic.

Dzisiaj, czwarte czy piąte pokolenie nie pojmuje dlaczego Polacy zawzięcie rujnowali niemieckość. Przypomina, że w ogólnopolskiej  prasie ogłaszano konkursy. Kto najwięcej usunął śladów niemieckości, dostał nagrodę. Chętnych nie brakowało.

Niewątpliwie Niemcom zawdzięczamy rozwój miasta, bowiem ich ponad 200 letnie panowanie spowodowało duży skok cywilizacyjny. Teraz należy pozostałości zinwentaryzować, odnowić jeśli to możliwe i przede wszystkim postawić pamiątkową tablicę, stwierdził Wlazło. Wrocław i cały pas zachodni, ma dużo do zrobienia w tej kwestii, dodał.

Na wykładzie było ponad 50 osób. Widać, że wrocławianie interesują się swoją małą ojczyzną, bo samych Niemców jest tutaj ledwo 5 %, powiedziała jedna z członkiń Towarzystwa.

Powstaje pytanie, czy odtwarzanie niemieckiej kultury uda się bez roszczeń? Czy stopniowe upominanie się różnych stowarzyszeń o powrót niemieckich nazw w przestrzeni publicznej jest uzasadnione? I czy będziemy ulegać logice powtórnej germanizacji w Polsce?

Małgorzata Paw 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ