Tomasz Lis nie daje za wygraną. Znów obraża Polaków. Piją, śmiecą i nie dają napiwków

plaza.jpg

Portal natemat.pl postanowił pochylić się nad siedmioma faktami o polskich turystach. Oczywiście są to upiorne fakty. A jakże. Polacy to przecież pijaki i chamy. Tygodnik Tomasza Lisa „Newsweek” i jego portal powinny już na stałe założyć rubrykę pt. „Obrażamy Polaków”.

Według autorki tekstu Polak jest nad morzem oczywiście pijany.

Ludzie z niemowlakami w wózkach wjeżdżają do całodobowych monopolowych przy plaży. Piją choć mają pod opieką małe dzieci. Na plażach, w restauracjach i na ulicach.

– czytamy.

Po takim stwierdzeniu brakuje tylko w artykule opisu ledwo stojącej na nogach mamusi, której pierś wypada ze stanika i która nieudolnie próbuje upchnąć butelkę gorzały pod kocyk niewinnego dziecka. Ale to nie koniec. Nie dość, że Polacy są nad Bałtykiem wiecznie pijani to jeszcze urządzili sobie z wybrzeża wysypisko śmieci.

Najbardziej denerwuje chyba wrzucanie butelek i śmieci do wody. Ciężko to wysprzątać. Po sezonie jeszcze długo plaża wygląda tak jakby fale podmywały wysypisko śmieci.

– czytamy.

Jasna już sprawa, że w tym procederze najgorsi są „poznaniacy, warszawiacy i inni wrocławianie”.

Z artykułu dowiadujemy się również, że mieszkańcy nadmorskich kurortów bez trudu rozpoznają tych, którzy na wakacje wzięli kredyt typu chwilówka. Dlaczego? Bo kupują najdroższe dania w restauracjach, najdroższe drinki w pubach i oczywiście nie dają napiwków.

No cóż, wiadomo, Polacy nie mogą przecież mieć pieniędzy. Jak już coś więcej kupują to tylko za chwilówkę! Ale uwaga, ci chociaż płacą, bo reszta się miga!

Codziennie, bez wyjątku, trafiali nam się klienci, którzy próbowali wymyślić powód, dla którego nie zapłacą za swój obiad. A to buraczki były zepsute, a to ryba niedoważona. Ale hitem był facet, który po zjedzeniu niemal całej porcji pod resztki frytek lub kotleta wkładał martwą muchę… Przychodził z awanturą do kuchni i wychodził nie płacąc.(…)

– czytamy w tym wstrząsającym artykule słowa anonimowej rozmówczyni, która przez dwa sezony pracowała jako kelnerka w jednej z największych restauracji w Darłowie.

Autorka zauważa również, że Polak nad morzem nie szanuje innych.

Potomstwo biega z lodami i goframi smarując bitą śmietaną wszystkich dookoła. Rodzice nie reagują. (…) Dzieci bez opieki wchodzą do morza. Rodzice? Tradycyjnie nie reagują.

– czytamy.

Problemem wszystkich Polaków nad morzem jest też niecierpliwość. Chociaż autorka tekstu cytuje tylko jedną sytuację opisaną przez Iwonę z Darłówka.

W Darłówku na kanale jest most dla pieszych, który bywa podnoszony do góry ze względu na przepływające łódki i statki. Dlatego co jakiś czas po jednej i drugiej stronie kanału gromadzą się ludzie, którzy czekają aż będzie można przejść. Kiedy zostaje z powrotem uruchomiony dla pieszych, ludzie ruszają jakby mieli pobić rekord w biegu na 60 metrów. Przepychają się, kombinują, chociaż na pierwszy rzut oka widać, że pośpiech niczego nie zmieni

– mówi Iwona.

No i na koniec najgorsza wada Polaków. Słuchają swojej polskiej muzyki czyli disco polo. I to jak natrętnie!

Wszędzie, zawsze, bez wyjątku. Z głośników komórek i kolumn w klubach. Z aut i laptopów, na plażach, w pokojach, hotelach i ulicach. Młodzi, starzy, rodziny z dziećmi.

– czytamy.

Uff, na szczęście w artykule nie było nic o wymiotowaniu Polaków ani o ich czynnościach fizjologicznych. Widocznie te wątki wyczerpał ostatni materiał „Najazd Hunów” w tygodniku „Newsweek”.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ