Obremski: Grzegorz Schetyna zdaje sobie sprawę z faktu, że do wygrania wyborów nie wystarczą głosy większych miast, np. Poznania czy Warszawy

jarosław Obremski.jpg

PO głosem przewodniczącego ogłosiła, że jest partią chadecką. Formalnie z racji przynależności do EPP tak. Patrząc na program z 2004 i odwołania do Dekalogu, rzeczywiście Chadecy. Obecnie jednak – absolutnie bezobjawowi. Po pierwsze: dlaczego zmiana? Dlaczego przypominają, że są partią Chadecką? Platformiany marsz na lewo przyczynił się do zniszczenia polskiej lewicy, ale zwycięstwa wyborczego jednak nie przyniósł. Oznacza to, że nastąpiło wyraźne przesunięcie w prawo, zwłaszcza w pokoleniu młodszym, niż 35 lat. Emeryci skaczący na marszach KOD-u nie przyczynią się do zwycięstwa w wyborach. 

Grzegorz Schetyna zdaje sobie sprawę z faktu, że do wygrania wyborów nie wystarczą głosy większych miast, np. Poznania czy Warszawy. Istnieje również tzw. elektorat powiatowy, do którego trzeba zastosować zupełnie inny język. Co więcej, tendencje panujące w Europie wskazują, że następuje polityczny zwrot na prawo. Platforma chciałaby zostać poniesiona wraz z nurtem tych zmian. Czy wyborcy kupią PO jako partię chadecką? Wątpię. Nie chodzi tutaj o ustawy przyjmowane przez Platformę w 2015 roku – skrajna ustawa o In Vitro, ratyfikacja lewackiej i mocno nieprzemyślanej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy, wrogie wypowiedzi wobec Kościoła oraz podlizywanie się mediom atakującym Kościół. Wychodzi na to, że po ŚDM trudno będzie wykazać, że nauczanie Papieża Franciszka jest faktycznie bliskie Platformie Obywatelskiej.

Nawet członkom PO zabrakło odwagi, by pokazywać się na papieskich mszach. Problem jednak leży gdzie indziej. Media głównego nurtu (TVN, Newsweek, Gazeta Wyborcza) są w stanie walki z polskim katolicyzmem. Nawet jeśli założymy, iż polska religijność, instytucjonalny Kościół ma na swoim koncie wiele win oraz zaniedbań, to trudno nie doszukać się przesady w atakach i jawnej niesprawiedliwości. Chociażby pierwszeństwo w komentowaniu słów Papieża przez niewierzących i byłych duchownych. Nikt im tego nie zabroni – 
w Polsce panuje przecież pluralizm wypowiedzi. Mimo wszystko akcent nałożony jest na prostacką krytykę. PO nie pozyska dla uwiarygodnienia swej chadeckości prawicowych czasopism oraz telewizji, tj. ani TVP ani też Polsatu, który w swoim obiektywizmie będzie przypominał wcześniejsze ataki na Kościół tych samych polityków. Dla nagłośnienia swej chadeckości PO musiałaby przekonać, iż GW przestanie straszyć Kościołem, czyli moherem.

Taka zmiana w GW, Newsweeku, byłaby niezrozumiała dla czytelników, co w połączeniu z brakiem reklamy, finansowanej z pieniędzy publicznych, oznaczałoby upadek czytelnictwa tych pism. Prawdziwa chadeckość PO oznacza konflikt z mediami. Nie wierzę, że dla zabicia PiS-u Jacek Żakowski ubierze się w komeżkę. Innym sposobem na zjednoczenie wyborców byłoby pokazanie, iż PO jako partia nie walczy z katolicyzmem. Dobrym ruchem w tym kierunku byłaby inicjatywa parlamentarna np. w sprawie aborcji lub złagodzenia ustawy o In Vitro. To wymagałoby dużej odwagi, chociaż zastanawiam się, czy politycznie nie okazałoby się to zbyt ryzykowne. W każdym razie osobiście cieszę się z nawrócenia PO. Nie jest to zła wiadomość dla Polski. Oznaczałoby to obniżenie poziomu agresji w przestrzeni debaty publicznej.

autor: Jarosław Obremski

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ