Paweł Sasiela: w lecie doszło w stolicy Dolnego Śląska do sporych przetasowań w zespole. We Wrocławiu nie kryją swoich ambicji

piłki.jpg

Nieco w cieniu przygotowań do rozpoczynających się 5 sierpnia Igrzysk Olimpijskich, rozpędzają się piłkarskie zmagania ligowe w Polsce. Rozgrywki rozpoczęła nie tylko LOTTO Ekstraklasa, ale też pierwsza i druga liga. 

Na czele najwyższej klasy rozgrywkowej, z kompletem zwycięstw w trzech pierwszych kolejkach, znajdują się piłkarze Zagłębia Lubin. Brązowi medaliści poprzedniego sezonu jako jedyna drużyna piłkarskiej elity zdołali wygrać wszystkie dotychczasowe ligowe pojedynki. W dodatku w przeciwieństwie do Piasta Gliwice, a w szczególności Cracovii, nie skompromitowali się w rozgrywkach międzynarodowych. Ekipy z Górnego Śląska i Krakowa podeszły do swoich meczów w europejskich pucharach jak do niewiele znaczących sparingów, potykając się już na pierwszej napotkanej przeszkodzie. 

Lubinianie pomału wyrastają zresztą na głównego faworyta do tytułu mistrza jesieni. Kontynuują passę zwycięstw, grając ciekawy futbol. Po długich perypetiach transferowych zakontraktowali lidera drużyny Filipa Starzyńskiego, który wiosną był jedynie wypożyczony z belgijskiego Lokeren. Ponadto starają się rozsądnie wprowadzać do pierwszego zespołu wychowanków swojej akademii. Zagłębie punktuje, gdy traci choćby broniąca tytułu Legia, skupiająca się na starcie sezonu na występach w Europie. 

Plusy i minusy

Od początku rozgrywek pozytywnie zaskakuje też Jagiellonia. Michał Probierz ma spory kredyt zaufania od działaczy, dzięki czemu może konsekwentnie pracować na Podlasiu i kredyt ten spłacać. Po ostatnim mniej udanym dla „Jagi” sezonie, teraz wiele wskazuje na to, że tym razem białostoczanie mogą skutecznie zawalczyć o czołową ósemkę. 

Największym rozczarowaniem jest za to Lech Poznań. Mistrzowie Polski z 2015 roku rozpoczęli ligowe zmagania jeszcze gorzej niż rok temu. Wówczas po trzech meczach mieli na koncie trzy „oczka”. Teraz w ich dorobku widnieje tylko punkt. Zamykający tabelę „Kolejorz” w dodatku nie zdobył nawet jednej bramki, co musi niepokoić jego sympatyków. Jakby tego było mało, z klubem pożegnał się Karol Linetty, wytransferowany do Sampdorii Genua. To oznacza, że kolejna szansa na przełamanie, w sobotę w Kielcach, wcale nie musi zostać przez poznaniaków wykorzystana. 

Z dwoma ostatnimi mistrzami kraju na stracie sezonu zremisował Śląsk Wrocław. Choć w lecie doszło w stolicy Dolnego Śląska do sporych przetasowań w zespole, to we Wrocławiu nie kryją swoich ambicji. – Bardzo chciałbym grać w europejskich pucharach, ale w sytuacji, w której dzisiaj jesteśmy, byłoby to bardzo trudne. Mam nadzieję, że uda się to tak poprowadzić, że w przyszłym roku będą we Wrocławiu europejskie puchary. Wtedy przygotujemy się optymalnie, żeby w nich zagrać, a przede wszystkim, żeby je zdobyć, bo to jest ważne w takim mieście jak Wrocław, z takim stadionem, takimi kibicami i ambicją klubu na 70-lecie. Myślę, że stać nas na to, żeby zbudować zespół, który będzie walczył o europejskie puchary. Okienko zamyka się z końcem sierpnia. Obyśmy za dużo tych punktów na początku nie stracili, jak najwięcej zyskali i za rok, żebyśmy uśmiechnęli się do siebie i powiedzieli: jesteśmy gotowi na europejskie puchary – mówił przed startem sezonu Mariusz Rumak, szkoleniowiec WKS-u, zwracając jednocześnie uwagę na trudne przygotowania do sezonu i potrzebę wzmocnienia składu.

Zaplecze aspiracji

W ciszy wystartowało z kolei zaplecze ekstraklasy. Już w pierwszej kolejce swoje aspiracje szybkiego powrotu do ekstraklasy potwierdziło Podbeskidzie Bielsko-Biała, które ograło na wyjeździe rewelacyjną wiosną Olimpię Grudziądz. Więcej problemów z pozbieraniem się po spadku mieli w Zabrzu, co odbiło się na potyczce w Legnicy. Miedź, od kilku lat posiadająca ekstraklasowe ambicje, wreszcie odpaliła wraz ze startem sezonu. Zespół z al. Orła Białego na starcie rozgrywek ograł czternastokrotnych mistrzów Polski, którym nie będzie łatwo powrócić do piłkarskiej elity zaledwie po rocznej przerwie. 

–    Sympatycznie jest rozpocząć sezon od zwycięstwa. Tym bardziej na własnym stadionie. Myślę, że mecz generalnie był dobry. Na pewno dla zawodników i całego klubu jest to bodziec, żeby cały czas mieć wiarę, że dobra praca zostaje wynagrodzona – zauważał po spotkaniu z Górnikiem szkolący Miedź Ryszard Tarasiewicz. Jak podkreślało wielu sympatyków legnickiego pierwszoligowca, tak dobrze grającej Miedzi nie widziano już dawno. Ogranie spadkowicza z ekstraklasy rozbudziło apetyty w Legnicy.

Te wielkie są także w Sosnowcu, Katowicach, Tychach czy Mielcu. Nawet mimo niekoniecznie dobrych inauguracyjnych wyników. Jeśli chodzi jednak o ostatnią z wymienionych drużyn, to powrót Stali Mielec na zaplecze ekstraklasy po niemal dwudziestu latach jest z pewnością wielkim wydarzeniem dla podkarpackiej piłki, która w ostatnich latach pozbawiona była drużyny w dwóch czołowych klasach rozgrywkowych. Przed startem sezonu na okrągło wspominano wspaniałe dla klubu, ale też dla całej polskiej piłki, lata siedemdziesiąte, gdy Stal zapisywała najwspanialsze karty w historii klubu, z takimi piłkarzami jak Jan Domarski, Henryk Kasperczak, Grzegorz Lato czy Andrzej Szarmach w składzie.
Tą drogą podążyć chcą i inne klubu ze wspaniałymi tradycjami, które ugrzęzły poza krajową czołówką. GKS Bełchatów, Odra Opole, Polonia Bytom, Polonia Warszawa, Radomiak Radom, Raków Częstochowa, ROW Rybnik, Siarka Tarnobrzeg, Stal Stalowa Wola, Warta Poznań to kluby z ekstraklasową przeszłością, które zakotwiczyły w drugiej lidze. Stanowią ponad połowę składu ligi, a część z nich ma w dorobku najcenniejsze trofea. 

Właśnie dlatego także druga liga elektryzować będzie piłkarskich kibiców w całej Polsce. 

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ