„7 rzeczy, których nie wiecie o facetach” i nie musicie się dowiadywać z tego filmu

7.jpeg

Co  łączy Tadeusza Lampkę z Marvelem i DC Comics? Jedna, ale istotna, rzecz. Polski producent wykreował własne filmowe uniwersum, które jest równie nierealistyczne jak historie Iron Mana i Batmana.

„Wkręceni”, „Nigdy w życiu!”, „Tylko mnie kochaj”, „Nie kłam, kochanie”, obie części „Wkręconych”, „Zróbmy sobie wnuka” — to wszystko produkcje Lampki, którego nazwisko przewija się jeszcze w serialach „Kryminalni”, „Na dobre i na złe” czy „M jak miłość”. Czy już przewidujecie, z jaką produkcją macie do czynienia? Tak, „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach” to film symbolizujący określenie „polska komedia romantyczna”. Jak zdążyli nas przyzwyczaić twórcy tego rodzaju kina, fabuła jest w nim kołem zamachowym mało wyszukanych dowcipów o seksie, złamanym sercu i samozadowoleniu warszawiaków z korpo. A więc tym razem zobaczymy kilku facetów (na czele z przypisanym do romantycznych komedii Maciejem Zakościelnym), których problemy sercowe są równie przekonujące jak wiedza historyczna u Ryszarda Petru. Pochodzą z różnych społecznych klas i mają różne rozterki, które po równo interesują widzów. Czyli wcale.

Równie „ciekawe” są kobiety, które chcą się czegoś o facetach dowiedzieć. Zawsze mądrzejsze od panów i nakreślone tak grubo, że aż dziw bierze, iż jedną z ról gra ocierająca się do niedawna o Hollywood Bachleda-Curuś. Cóż, może tylko tak można odreagować cierpiętnicze spojrzenie Colina Farrela. Będzie, rzecz jasna, w tej cukierkowej opowieści happy end „nieprzewidywalny” i pomysłowy jak dowcipy w polskich kabaretach. Nie będzie za to Tomasza Karolaka, co w zasadzie jest jedynym jasnym punktem filmu.

Zdaję sobie sprawę, że „komedia romantyczna” znad Wisły rządzi się swoimi prawami i część widzów kupuje ją z całym dobrodziejstwem inwentarza. Twórcy tego gatunku nie udają, że mają jakiekolwiek wyższe aspiracje ponad prostą rozrywką dla masowego odbiorcy. Ba, swego czasu można było uznać, że telewizyjne wersje tasiemcowych seriali TVN na tyle odmieniły polskie komedie, iż nie trzeba nawet przed nimi przestrzegać. A jednak po błyskotliwym odrodzeniu polskiej komedii w takich produkcjach jak „Moje córki krowy” czy „Kebab i horoskop” nie można przed pewnymi filmami nie przestrzegać. „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach” skupia w sobie wszystko, co drażni w oderwanych od rzeczywistości komediach. Słaby scenariusz, schematyczna reżyseria i papierowe postacie (poza zabawnym Zbigniewem Zamachowskim) sypiące przemyśleniami o głębi porad z gazetek typu „Chwila dla Ciebie”.

Wszystko rozgrywa się zaś w szklanych biurowcach i w Warszawie wyjętej z folderu reklamowego. Ba, lokowanie produktów występuje tu z większą częstotliwością niż dowcip gorszego sortu. Znamienne, że film jest polskim remake’em niemieckiej produkcji „Faceci w wielkim mieście”. Skoro filmowcy z kraju o tradycji komedii Kondratiuka, Barei czy Machulskiego nie potrafią przebić żartów Niemców (sic!), to może czas, aby niektóre gatunki filmowe sobie odpuścić?

2/6

autor: Łukasz Adamski 

źródło: http://wpolityce.pl/kultura/303644-7-rzeczy-ktorych-nie-wiecie-o-facetach-i-nie-musicie-sie-dowiadywac-z-tego-filmu-dvd

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ