Kijowski zachęcając KOD-owców do wstępowania do partii, kombinuje jak koń pod górę

KOD gazety Polskiej.jpg

Mateusz Kijowski, zachęcając KOD-owców do wstępowania do partii, kombinuje jak koń pod górę. To pewne, że jego intencje są ukryte. Przede wszystkim nie wskazuje, jaką partię poleca. Wstępujcie do „różnych” partii. To jest dobry chwyt obronny, czy inaczej go nazywając, asekuracyjny. Gdyby sugerując otwarcie, w jakiej partii najchętniej widziałby ludzi związanych z KOD, zyskałby przychylność i zarazem sojusznika jednej partii, ale naraziłby się na niechęć a może nawet wrogość kilku innych. A tak, może „poza protokołem” udzielać wskazówek, a oficjalnie twierdzić, że ma czyste ręce, bo nie miesza się, kto z jaką partią się wiąże. Można założyć, że w tym wyborze za potencjalne ugrupowania, do których będą wstępować ludzie KOD, uchodzą cztery partie – PO, Nowoczesna, PSL i SLD.

Zachęta do zawierania formalnego małżeństwa przez KOD-owców z którąkolwiek z partii, pozostaje w ostrej sprzeczności z fundamentalnym założeniem, które Kijowski wybija oficjalnie na plan pierwszy przy każdej okazji. A brzmi ono: – Nie wystartujemy w wyborach, KOD jest ruchem obywatelskim i nie ma ambicji politycznych.

Słowem, Kijowski chce nam wmówić, że nowi członkowie różnych partii, którzy będą działać nadal w KOD, potrafią rozdzielić tę działalność od aktywności politycznej.

Być może w umyśle twórcy KOD, przy tak dużej liczbie obowiązków wobec umiłowanej prze niego rodziny, a szczególnie dzieci, pojawiają się pewne luki w rozumowaniu, tzw. „puste przebiegi”, nad którymi przechodzi do porządku dziennego, bo musi czyścić codziennie motor, żeby błyszczał. Jak on sam w telewizjach, reprezentujących opozycję. A może świadomie tworzy pewne konstrukcje, wiedząc, że są one wadliwe, bo zbudowane na fałszywych podstawach. Ośmielam się zauważyć, że na takich właśnie podstawach zbudowany jest ruch KOD.

Każdy, kto chwilą pomyśli, zrozumie, że „upartyjnieni” kodowcy nie mogą działać nie politycznie, ponieważ wstąpienie do partii jest działaniem politycznym. Podobnie jak już samo namawianie przez Kijowskiego do wstąpienia. To jaki on jest apolityczny? Albo jego ruch społeczny.

I co, nie żal Kijowskiemu, że jego ukochany KOD zostanie rozdrapany przez partie? A przynajmniej poważnie uszczuplony o najbardziej aktywnych.

Co więc jest jego celem? Demokracja? Praworządność? Są oczywiście naiwni, którzy dają się na to nabrać. Naprawdę zaś Kijowski oszukańczymi sposobami prze do polityki i korzyści materialnych z nią związanych. Pieniądze wydają partie i państwo, ale najwięcej zgarniają politycy. Kijowski wymyślił, że musi doświadczyć tego na sobie, bo do tej pory inne sposoby zdobycia większej gotówki zawodziły go w życiu.

autor: Jerzy Jachowicz

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/304635-pokretna-droga-kijowskiego-do-polityki-czyli-do-pieniedzy

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ