Młode talenty Dolnego Śląska- OLEG SUSZKO

OLEG SUSZKO.jpg

Od kiedy zajmujesz się twórczością? Jakie były początki?

Pisaniem zajmuję się hobbistycznie, w ramach konkursów szkolnych. Tak naprawdę do konkursów zmobilizowała mnie dopiero szkoła średnia, a dokładniej bardzo dobre nauczycielki języka polskiego i historii, Pani Beata Kwapińska i Pani Katarzyna Cieplińska-Olejnik. Przy nagradzaniu uczniów często pomija się rolę nauczyciela prowadzącego, który niejednokrotnie wkłada w sukces całego przedsięwzięcia znacznie więcej niż uczeń, co potwierdza choćby mój przypadek. Tym akapitem chciałbym szczególnie podziękować nauczycielom IV wrocławskiego LO za poświęcany uczniom czas. 

Co dla Ciebie jest ważne w pisaniu? Co chcesz wyrazić?

Dla mnie w pisaniu najważniejsze jest rzetelność i unikania bardzo powszechnego – szczególnie u młodych (patrz wiersze M. Sokołowskiej) przerostu formy nad treścią. Staram się, by każdy z moich tekstów był wyjątkowy i co ważne, uniwersalny, tzn. aby trafiał do większego grona odbiorców. Staram się budować wiele kontrastów w tekstach krótkich oraz budować dobre analogie w tekstach długich. Nie ukrywam, że nie jestem pozbawiony własnych poglądów i odgrywają one często przewodnią rolę w moich tekstach. W pisaniu w ogóle ważne, by nie być „nieokreślonym”; ja w każdym razie ostatnimi czasy poglądom właśnie zawdzięczam pewną wyjątkowość w pisaniu, bo doprawdy trudno znaleźć kogoś w moim wieku, kto by z własnej nieprzymuszonej woli przeczytał „Kapitał”.

Jakich pisarzy cenisz, lubisz, czytasz i dlaczego?

Mam dwie ulubione książki, pierwsza to „Idiota” Dostojewskiego, druga to „Paragraf 22” Hellera. Prócz tego w poczet moich ulubionych książek wchodzą: „Ja Klaudiusz”, „Zdążyć przed Panem Bogiem”, „Rok 1984”, „Folwark Zwierzęcy”, „Świat według Garpa”, „Mistrz i Małgorzata”. Z polskich pisarzy lubię (choć mnie czasem denerwują) Marka Hłaskę, Stanisława Lema i Leona Kruczkowskiego. Lubianych przeze mnie książek w ogóle jest dość sporo, myślę jednak, że powyższe tytuły są w czołówce. 
Opowiedz o swoim środowisku, domu, szkole.
Jestem wdzięczny, że rodzice nie starali się nigdy ukierunkowywać mnie w żaden sposób. Wiem, że wielu ludzi w moim wieku nie ma na starcie tak łatwo, choćby wspomniana wcześniej nieszczęsna Marysia. Jako, iż moi rodzice zrezygnowali z budowania we mnie jakiejś skrajności. O ile miałem szczęście, co do sytuacji domowej jak i do wolnego wyboru przewodnika duchowego, o tyle mój historyk w gimnazjum realnie walczył z moim „odchyleniem liberalno-lewicowym”, skutkiem czego z centrowca stałem się realnym lewicowcem. 

Jak traktują Twoje opowiadania, teksty koledzy, rodzina?

Jako, że często posiłkowałem się wydarzeniami wyjętymi z mojego życia, toteż niejednokrotnie korzystałem z pomocy moich kolegów i przyjaciół. Odkąd chodzę do szkoły średniej, zauważyłem, że i nauczyciele chętnie kooperują z uczniami, to naprawdę pomaga, jeśli się nie jest geniuszem. W redakcji tekstu i „cenzurze” pomaga mi często Marek Gazarkiewicz, wiele inspiracji czerpałem z życia Rafała Magdziarza, on też był podstawą do stworzenia postaci takich jak Rafaele (Frog Workers) i Ralf (Banksy). Jeśli piszę o tak zwanym „pokoleniu Y”, to posiłkuję się kilkoma różnymi postaciami, powiedzmy z różnych klas społecznych, od proletariusza do tak zwanego „banana”. Budowanie kontrastów, szczególnie tych materialnych, jest dobre, gdyż buduję napięcie bez konieczności jakiejś kiczowatej akcji i niepotrzebnych opisów, których młodzi i tak nie unikną, czytając „Lalkę”, „Pana Tadeusza”. Choć może odejściem od tej konwencji będzie moja najnowsza praca „1904 Дубинушкa 1905”, w której zamierzam napisać coś dla ludzi spoza pokolenia Y. Staram się też nie narzucać znajomym moich prac, bo nie mam ambicji być w czyichś oczach młodocianym pisarzem; piszę, bo lubię i robię to przede wszystkim dla siebie.

(Z autorem rozmawiał Stanisław Srokowski)

źródło: gazeta Obywatelska

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ