Jerzy Jachowicz: Służby III RP ukrywały fakt współpracy Wałęsy z SB?

wałesa.jpg

 Od ponad roku coraz bardziej zacieśnia się pętla wokół sprawy agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy. Przy czym nie chodzi już tylko o samą tajną współpracę Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa. W ostatnich dniach pojawiły się nowe, wręcz sensacyjne informacje, mówiące o nielegalnych działaniach służb III RP, których celem było ukrycie faktu współpracy Wałęsy z tajnymi służbami PRL. Działania te miały doprowadzić do prawdziwej hekatomby niewinnych ofiar.

Nie wyobrażam sobie, by nie zostały one dokładnie wyjaśnione przez prokuraturę. Jeśli się potwierdzą, by nie została dokładnie ustalona rola samego Lecha Wałęsy, jak również kierownictwa UOP oraz szefostwa tej służby w delegaturze w Gdańsku.

Sam fakt tajnej współpracy przywódcy „Solidarności” z tajnymi służbami PRL w latach 70, ustalony w oparciu o badania i wiedzę historyków, zajmujących się dziejami najnowszymi Polski, nie podlega już wątpliwości. Wiedza o niechlubnej przeszłości Wałęsy jest także już powszechnie w Polsce znana, a z pewnością nie kwestionuje jej ogromna część Polaków. Sam Wałęsa ciągle tę wersję stanowczo odrzuca, mimo pojawiających się nowych dowodów, niezbicie świadczących przeciwko niemu. Jednym z takich dowodów jest teczka akt tajnego współpracownika Lecha Wałęsy o pseudonimie „ Bolek”, przekazana w lutym tego roku do IPN przez żonę gen. Czesława Kiszczaka. Jednakże sprawa współpracy Wałęsy z SB ma swoje drugie dno, nie znane tak szeroko jak sam fakt wysługiwania się policji politycznej PRL. Chodzi o podejmowane przez Wałęsę próby zatarcia, a ściślej, zniszczenia dokumentów, świadczących o tym, że był tajnym współpracownikiem SB. W tym, w części udane próby zniszczenia.

Najbardziej intensywne do połowy lat 90 w okresie, kiedy Lech Wałęsa sprawował urząd prezydenta III RP. Po raz pierwszy fakty te ujawnione zostały w książce „SB a Lech Wałęsa” autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, wydanej w 2008 roku. Obydwaj historycy opisali dokładnie, w jaki sposób Wałęsa, wykorzystując najwyższy urząd w państwie, dokonał zniszczenia części materiałów, stanowiących dowody współpracy. Osobny w tym udział mieli najwyżsi oficerowie UOP, kierujący Urzędem, którzy bezprawnie przekazali Lechowi Wałęsie oryginalne materiały jego współpracy. On zaś najbardziej obciążające go dokumenty, mówiące, że „Bolek” to on, po prostu wyrwał z teczki i prawdopodobnie zniszczył. I tak przetrzebione dokumenty po kilku miesiącach zwrócił do UOP.

Tydzień temu znany historyk Sławomir Cenckiewicz przypomniał tragedię sprzed 21 laty, jak miała miejsce 17 kwietnia 1995 w jednym z wieżowców w Gdańsku, w którym doszło do wybuchu gazu i zawalenie się części budynku. W ruinach bloku zginęły wówczas 22 osoby. Prokuratura, uznała wtedy, że sprawcą wybuchu był jeden z mieszkańców bloku.

Cenckiewicz, zasugerował, że wybuch miał utorować funkcjonariuszom UOP drogę do tajnego wejścia do mieszkania byłego oficera SB, który mógł trzymać w domu dokumenty w postaci mikrofilmów, kompromitujące Lecha Wałęsę jako tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”.

Czyżby jeszcze raz miało się potwierdzić powiedzenie, że nadgorliwość jest rzeczą szkodliwą?

autor: Jerzy Jachowicz

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/304873-nadgorliwosc-oficerow-uop-sluzby-iii-rp-ukrywaly-fakt-wspolpracy-walesy-z-sb?strona=1

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ