Dr Kloczkowski: Ani Petru, ani Schetyna nie potrafią odnaleźć się w realiach dzisiejszej polityki. „Mają poważne problemy”

schetynapetru.png
fot:youtube

Tak naprawdę dla większości wyborców Platformy najważniejsze jest odsunięcie od władzy Prawa i Sprawiedliwości i ma dla nich drugorzędne znaczenie pod jakim sztandarem odbędzie się ta zmiana – lewicowym czy konserwatywnym

– mówi dr Jacek Kloczkowski w rozmowie z portalem wPolityce.pl, komentując zapowiadany przez Grzegorza Schetynę skręt Platformy w stronę konserwatywną.

wPolityce.pl: Czy skręt w prawo, zapowiedziany przez Grzegorza Schetynę, ma dla Platformy sens? Czy wyborcy mogą na to zareagować pozytywnie?

Dr Jacek Kloczkowski, politolog z Ośrodka Myśli Politycznej: Platforma dokonała w swojej historii tylu zwrotów ideologicznych, że w momencie kolejnego jej wiarygodność jest niewielka. Wciąż nie brakuje ludzi, dla których PO jest partią wiarygodną, ale są to ludzie już przekonani, którzy już teraz deklarują oddanie na nią głosu. Natomiast nie wydaje się, by elektorat konserwatywny mógł uwierzyć Platformie, że to ona będzie dla nich najlepszym reprezentantem.

Przez lata siłą Platformy była swego rodzaju „nijakość”. PO nie była zorientowana w żadną stronę, przez co dziś znajdują się tam najróżniejsi politycy. Róża Thun zdążyła już w dość specyficzny sposób skomentować zapowiedź skrętu partii w stronę konserwatywno-liberalną. Czy ta deklaracja Schetyny nie będzie dla niego poważnym problemem, jeśli chodzi o utrzymanie jedności ugrupowania?

Oczywiście, że taki krok może być ryzykowny. Skoro jednak Donald Tusk nie ma w planach w najbliższym czasie wracać do polskiej polityki, to nie ma w tej partii kogoś, kto byłby innym oczywistym liderem i zdobyłby dla PO kilka dodatkowych punktów. Platforma robiła tyle zwrotów w każdą stronę, że ludzie nią zniechęceni już dawno odeszli. Ci, którzy przy PO trwają, są przyzwyczajeni, że ich partia co jakiś czas dokonuje takich wolt. Tak naprawdę dla większości wyborców Platformy najważniejsze jest odsunięcie od władzy Prawa i Sprawiedliwości i ma dla nich drugorzędne znaczenie pod jakim sztandarem odbędzie się ta przemiana – lewicowym czy konserwatywnym. Nie przypuszczam, jedna by chociażby elektorat, który kiedyś uwierzył w liberalne gospodarcze zapewnienia PO, dziś dał się nabrać, że zapowiadany przez Schetynę zwrot jest tym ostatecznym i najbardziej szczerym. W tej kwestii wiarygodność PO jest sprawą kontrowersyjną.

Czyli Schetyna nie powinien się martwić kwestiami wewnętrzpartyjnymi, po prostu zrobić porządek i zająć się pozyskiwanie elektoratu?

Żaden z potencjalnych innych liderów nie ma tego, co nazywam „prywatnym elektoratem”, który może stanowić siłę, która pchnie partię do przodu. Oczywiście, można zastąpić Schetynę kimś innym, ale każdy z tych polityków będzie miał podobne słabości do obecnego lidera Platformy i nie będzie nawet lepszą wersją Schetyny. Jeżeli PO nie wykreuje kogoś zupełnie nowego i świeżego, to każdy kolejny lider będzie dla tej partii problemem. To jest jednak rozumowanie abstrakcyjne, bo nic nie wskazuje na to, by taki geniusz się objawił.

Skoro skręt w prawo nie jest dobrym pomysłem na poszerzenie elektoratu, to gdzie PO powinna szukać nowych wyborców?

Kluczowym elektoratem jest ten, który można określić jako antypisowski. Chodzi tu o wyborców, którzy nie tyle nie lubią, co nawet nienawidzą Prawa i Sprawiedliwości i dla nich ta partia reprezentuje najgorsze cechy. Problem polega na tym, że ten elektorat jest podzielony pomiędzy PO i Nowoczesną. Walka rozbija się o to, kto będzie głównym „antypisem”.

Czy chociażby pod względem wizerunkowym, Schetyna jest w stanie wygrać walkę o przywództwo w opozycji z Ryszardem Petru?

Pod tym względem i jeden, i drugi ma bardzo poważne problemy. Nie są chociażby wybitnymi mówcami, a ich historia polityczna wzbudza pewne wątpliwości wśród części wyborców. Mają problem, by znaleźć się realiach dzisiejszej polityki medialnej i wykreować się jako liderzy, którzy swoją charyzmą i autorytetem pociągną za sobą wyborców. Jeden i drugi mogą być zręczni w grach wewnętrznych w swoich ugrupowaniach, z tym, że tutaj akurat lepszy jest Schetyna. Nie zapominajmy jak ważne jest dla nich wsparcie mediów lewicowo-liberalnych. One mogą zdecydować, którego z nich będą popierać, czy też znajdą kogoś innego. Ani Schetyna, ani Petru nie mają na to wpływu. Sami z siebie nie mają takiej mocy politycznej, która czyniłaby ich przywództwo kluczowe dla Platformy czy Nowoczesnej.

Rozmawiał Tomasz Karpowicz

źródło: wpolityce.pl

fot: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ