Gadowski: Na naszych oczach zawiązuje się ciekawa oś Teheran – Ankara – Moskwa. „Turcja zacznie dyktować warunki UE”

Gadowski.jpg

Na naszych oczach zawiązuje się ciekawa oś Teheran – Ankara – Moskwa. Jeżeli ktoś tego od dłuższego czasu nie zauważa, a jest to przecież prosta analiza, to znaczy, że miał tego nie zauważać. Możemy zastanawiać się, czemu tak długo Niemcy nie zauważali tego o czym teraz mówią?

—mówił w rozmowie z portalem wPolityce.pl Witold Gadowski.

Witold Gadowski: Nie od dziś wiadomo, że Recep Tayyip Erdoğan wspierał w praktyczny sposób Państwo Islamskie. Przypomnijmy, że to w tureckich miastach Gaziantep i Şanlıurfa byli leczeni bojownicy ISIS, którzy również tam byli szkoleni. Przedostawali się oni następnie z łatwością na terytorium kalifatu. Związane to było oczywiście z polityką Erdogana, który zwalczał Kurdów, a jednocześnie kreował Turcję na lidera świata islamskiego. Ten proces, który możemy obserwować już od dłuższego czasu przebiega nie tylko na płaszczyźnie politycznej czy militarnej, ale także na płaszczyźnie kulturowej. Turcja stała się Hollywood świata islamskiego. Tureckie seriale oglądane są w całym świecie islamskim i kultura turecka wywiera coraz większy wpływ na świat islamu. Ta polityka realizowana jest od lat, nie tylko przez AKP – partię de facto islamistyczną, ale także przez inne środowiska, które ją wspierają.

To, że dopiero dzisiaj Niemcy zauważają, że Turcja mogła wspierać ugrupowania terrorystyczne, jest wyrazem krótkowzroczności niemieckich elit. Śmiem twierdzić, że Państwo Islamskie było bardzo funkcjonalne dla Turcji skupiając na sobie całą uwagę, przez co Ankara mogła spokojnie przez nikogo nie niepokojona realizować swoje interesy. W cieniu ISIS rozwijał się więc po cichu sułtanat turecki, który według słów Erdogana powinien być celem Turcji. Zwróćmy uwagę, że Turcja nigdy nie była okupowana. Nawet po czasach Ataturka nie umarł w niej duch otomański, który ciągle się tli i wywiera wpływ z czego korzysta prezydent Turcji.

Inną kwestią jest dziwna niemoc analityków, którzy nie zauważają prostych zależności pomiędzy wydarzeniami. Anty-erdoganowskie nastroje w armii tureckiej panowały już od dłuższego czasu. Tak samo od dłuższego czasu Erdogan łamie de facto system wprowadzony przez Ataturka, w którym armia była arbitrem rozstrzygnięć politycznych. Wywołało to słuszne zaniepokojenie wśród wojskowych, którzy zaczęli tracić wpływy. W związku z czym ten przewrót stał się pretekstem do pierwszego od czasu Ataturka złamania armii.

Po zamachu dochodzą do nas informacje, że rosyjskie służby współdziałały z Erdoganem, informując Ankarę o nastrojach w armii i możliwościach zamachu. I co się dzieje po zamachu? Erdogan korzysta z sytuacji i udaję się z pierwszą wizytą do Moskwy, gdzie spotyka się z Władimirem Putinem. Jest to niesłychanie istotne, nie tylko dlatego, że Erdogan łamie tym samym system Ataturka, ale wyswobadza się spod uzdy jaką narzuciły Turcji Stany Zjednoczone. Zauważmy, że tureckie elity były szkolone na amerykańskich uczelniach. Wielu oficerów było de facto agentami służb amerykańskich, które przez armię turecką miały kontrolę nad całą Turcją. Obecnie mamy do czynienia z diametralną zmianą sytuacji. Pojawił się nowy sojusznik pod postacią Rosji, zmienia się również stosunek Erdogana do Baszara Al-Asada, z którym kiedyś chodził pod rękę po Aleppo zanim zostali wrogami. Teraz zaś wspólnie z Rosją Erdogan będzie grał na rzecz stworzenia państwa Asada. Jednocześnie będzie prowadzana gra na rzecz stworzenia tzw. Demokratycznego Państwa Syryjskiego całkowicie uzależnionego do Turcji, na którego czele stanie rząd rezydujący obecnie w Gaziantep,a będący na łasce tureckich służb specjalnych.

W całej sekwencji zdarzeń oblężenie amerykańskiej bazy wojskowej w Incirlik w Turcji, przesilenie jakie ma tam miejsce wraz z resztą wydarzeń staje się zrozumiałe. Turcja zrzuca zwierzchnictwo Amerykańskie i zaczyna się przepychać realizując własne interesy. Nie bez znaczenia jest także postawa Teheranu. Na naszych oczach zawiązuje się ciekawa oś Teheran – Ankara – Moskwa. Jeżeli ktoś tego od dłuższego czasu nie zauważa, a jest to przecież prosta analiza, to znaczy, że miał tego nie zauważać. Możemy zastanawiać się, czemu tak długo Niemcy nie zauważali tego o czym teraz mówią?

Działania jakie podjął Erdogan w Turcji po próbie zamachu stanu znacznie ostudziły relację na linii Unia Europejska – Turcja. Jak dalej będą się rozwijać relacje pomiędzy Brukselą a Ankarą?

Powiem to w takim obrzydliwym korporacyjno-anglosaskim narzeczu: Turcja z junior partnera wobec Unii Europejskiej, staje się senior partnerem, który będzie dyktował odtąd warunki. Można założyć, że będzie on wymuszał okupy, jednocześnie prowadząc własną politykę. Turcja dysponuje ogromną bronią demograficzną, którą są uchodźcy. I to nimi Ankara może rozegrać co tylko chce. Europa doprowadziła do krańcowego wyczerpania sił obronnych, i Turcja znając sytuację i mając dyplomację, której nigdy nie można lekceważyć będzie prowadziła bardzo udaną grę z Unią Europejską.

Należy się martwić islamizacją Turcji?

Turcja nie jest krajem, który byłby ortodoksyjny tak jak ISIS. Jej nie jest potrzebna ideologia dżihadu. Może jednak ją wykorzystywać jako maskę, aby wskazywać na siebie jako kraj „całkowicie obliczalny”. Rzeczywiście Turcja będzie prowadzić zupełnie inną politykę. Gra ona przede wszystkim na wybicie się na największą i rozdającą karty metropolią świata islamu. Prowadzi to w naturalny sposób do wejścia w rywalizację z Arabią Saudyjską, którą powinna wygrać. W dłużej perspektywie można spodziewać się wyjścia z sojuszu z Iranem i rywalizacji również z nim.

Z Syrii dochodzą do nas informacje o porażkach Państwa Islamskiego. Czy to początek końca ISIS?

Bitwa o Aleppo pokazuje, że Państwo Islamskie jest dosyć słabe, również siły Asada są już wycieńczone trwającymi bez przerwy walkami. Trzeba pamiętać, że Aleppo jako duża metropolia i miasto przemysłowe jest bardzo ważnym ośrodkiem. Chaos jaki panuje w Syrii jest niezaprzeczalny. Na północy Syrii dominuje tzw. Rożawa, z kolei w centralnej Syrii gdzie dominują Sunnici, a wpływy są podzielone pomiędzy Państwo Islamskie będące nadal najmocniejszą organizacją, a Jabhat al-Nusra i lokalnymi oddziałami, które raz są sprzymierzone, a raz są w sporze. Nie można zapomnieć także o licznych plemionach, które bez skrępowania poruszają się na przestrzeni pomiędzy Syrią a Irakiem. Plemiona te układają się zawierając różne sojusze, co sprawia, że sytuacja w Syrii jest niestabilna. Nie można jednak patrzeć na tą sytuację, która ciągle się zmienia i przykładać do niej europejską czy militarną kliszę. Oczywiście sytuacja ta została wygenerowana przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników. Państwo Islamskie może zostać zniszczone w przeciągu 10 dni. Dlaczego jednak nie zostało jeszcze pokonane? To jest zasadnicze pytanie. Mamy tutaj natężenie interesów pomiędzy Turcją, Iranem, Arabią Saudyjską, Izraelem i Stanami Zjednoczonymi.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ