Wrocławianinowi zatrzymanemu w Syrii grozi kara śmierci

alera 1.jpg

Leszek Panek i jego złoty nissan almera – który zamienił na „studio wieszczące nuklearny koniec świata” – znany był wrocławianom od wielu lat. Głosiciel wiary wrósł w miejski pejzaż, przechodnie często zatrzymywali się i patrzyli na dach jego auta, na którym umieszczony był wizerunek Chrystusa Króla, hasła nawołujące do nawracania i zbliżającej się apokalipsy.

Panek, z  tym samym przesłaniem objeżdżał również Polskę. Swoją misję propagował również poza granicami naszego kraju. Był między innymi we Francji, w Hiszpanii, w Niemczech, potem wyjechał na Bliski Wschód. W lutym br., został zatrzymany w Syrii przez żołnierzy armii rządowej. Podczas kontroli dokumentów został przez nich postrzelony w nogę. Sąd wojskowy oskarżył go o terroryzm, według syryjskiego prawa jedyną karą jest wyrok śmierci. 

W grudniu o zaginięciu Leszka Panka poinformowała fundacja Itaka. Nie wiadomo jeszcze czy MSZ  podjął działania w sprawie uratowania Polaka

 

źródło: rmf24.pl

foto: you tube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ