W Europie i na świecie wyczerpał się model neoliberalizmu – co dalej? Wnioski z debaty pt” Czas utopii. W poszukiwaniu utraconej przyszłości”

czas utopi.jpg

Jeśli coś się kończy, na przykład w naszym życiu, w kulturze czy polityce i mamy tego świadomość to powstaje pytanie – jak będzie dalej? czy są nowe alternatywy?

Paneliści – we wczorajszej debacie w Starym Ratuszu (Czas utopii. W poszukiwaniu utraconej przyszłości) – rozważali o przestrzeni człowieka w Europie Środkowej w kontekście przemian społecznych, politycznych i kulturowych.

Ciekawe spostrzeżenia padły. Zgodność była co do jednego. W Europie i na świecie wyczerpał się model neoliberalizmu. Zatem, w miejsce jednej idei powinna pojawić się druga. Czy lepsza? Osądzą inni, za kilka dekad.

Dzisiaj, w wielu mediach różnych opcji politycznych zadaje się pytania, co dalej? skoro nie liberalizm, nie neoliberalizm? i co dalej będzie z Unią Europejską? Goście skłaniali się raczej do sojuszu z UE, i to na jakichkolwiek zasadach. Było to jednak mało przekonujące. Samo stwierdzenie, że i tak jesteśmy w centrum, bo jesteśmy w środku Europy nie porwało nawet dyskutantów. Wydaje się, że troska wypływa bardziej ze strachu przed Polską chrześcijańską i konsekwencji powrotu Europy do chrześcijańskich korzeni. Jednak temu wątkowi nie poświęcono uwagi a szkoda, bo to ważna kwestia. Strategiczna wręcz i egzystencjalna.

Ale było też pochylenie nad Międzymorzem. Ciekawa była to dyskusja, skupiono się jednak tylko na utworzeniu specjalnej strefy.

Warto przypomnieć, iż idea utworzenia federacji państw Europy Środkowej i Wschodniej ma już prawie 100 lat. To marszałek Piłsudski wymyślił i opracował plan uniezależnienia się od dominacji Niemiec i Rosji. Wówczas nie udało się, pośrednio również przez strach Litwy i Ukrainy. Jedni bali się nowopowstałego i niepodległego państwa, drudzy ideę Międzymorza uważali za sprzeczną z ich niepodległościowymi dążeniami. Jeśli dodać do tego silną Rosję i obojętność zachodnich mocarstw, nie dziwi fakt zaniechania utworzenia federacji państw. Brak jedności w tej sprawie zemścił się okrutnie. Wszystkie te kraje, które miały być członkami federacji – w ciągu dwóch dekad – znalazły się w strefie wpływów Imperium Rosyjskiego, później ZSRR lub III Rzeszy.

Czyli, sami zepchnęliśmy się na peryferie Europy. Teraz, po zmianie rządu i prezydenta zarzucona idea federacji państw odradza się. Jednak według prelegentów jest to niedobre rozwiązanie, bowiem „wszystkie kraje będące dzisiaj na peryferiach Europy dalej tam zostaną”. I jak rozmawiać? jak przekonywać? historia się powtórzyła. Mamy doskonałą szansę zrealizowania idei Marszałka, bowiem dzisiaj krajów, które chcą przyłączenia jest więcej i nie mają już takich oporów. No to mamy opór w kraju. Codziennością są oszczerstwa i kłamstwa, które żyją swoim własnym życiem. Stworzony przemysł pogardy działa na ludzi, na szczęście coraz mniej skutecznie.

W trakcie debaty, Leonidas Donkis, zauważył, że w UE panuje stereotyp; zachód to cywilizacja, reszta krajów – zacofanie. Wyraził wręcz, że według nich jesteśmy anus mundi. I tylko dzięki wielkim Polakom, jak Jan Paweł II, jak Czesław Miłosz czy Jerzy Giedroyc słowa godność, szlachetność, humanizm „spływają” na nas przez wspólne urodzenie. Gdyby nie wymienieni, a przecież jest jeszcze Chopin, Mickiewicz, Słowacki, Matejko, nasze peryferie byłyby jeszcze dalej. Donkis  mówi, że różnice są w światopoglądzie zarówno u nas, czyli na peryferiach i tam, w Europie zach., w centrum.

Czeska pisarka, Denemarkowa zauważyła, iż jedyne co łączy Europę Wschodnią i Zachodnią to wojny, dramaty, zniszczenia. Wszystko co po nich to już tylko koniunkturalizm. Życzeniowe i roszczeniowe podejście do życia i spychanie wartości na margines. Charakterystyka dość syntetycznie ujęta i zostanie rozszerzona w kolejnych dniach, zapowiedziała Denemarkowa. Zbadała temat gruntownie i mówi, że wie co mówi. No zobaczymy, póki co koniunkturalizm był domeną raczej tylko i wyłącznie Czechów, a nie pozostałych krajów.

Inaczej o centrum i peryferyjności wyraziła się Katarzyna Uczkiewicz. Oto my, Polacy jesteśmy przedsionkiem Europy Zachodniej i zawsze tak było. Natomiast istotne różnice są, bo Polak z Podola i Polak z Legnicy czy Wrocławia…, to tu właśnie jest przestrzeń utopii, mówi Uczkiewicz. Bo różne mowy, różne stroje, różna historia (wpływ Prus, Czech, Niemiec i Polski w tym samym miejscu, na przestrzeni wielu lat – to nie było obojętne).  Uczkiewicz te różnice określiła jako – konstrukt intelektualny.

Kolejnym prelegentem jest Mykola Riabczuk. Uważa, że każda próba rewolucji związana jest z postępem i wolnością. Ale musi do tego być jeszcze dobrobyt. Jeśli ludzie nie odczują zmian jednocześnie, nie będą widzieli szans dla siebie, potem odwrócą się. I będą znowu na peryferiach. Riabczuk twierdzi, że szans na uratowanie UE w obecnej formie nie ma. Według niego potrzeba tylko trzech rzeczy, czy zmian w zachowaniu Europy Zachodniej, ale na to nie ma szans. Twierdzi, że podstawą jest zatrzymanie nadmiernej konsumpcji, po drugie: zmiana systemu ustroju gospodarek światowych, tak aby wyrównać społeczne nierówności i po trzecie: toleruje się niegodziwości. Tylko tyle i aż tyle. Tutaj, trzeba przyznać nasz gość wypunktował grzechy główne postępowej Europy.

Dyskusja, im bliżej końca, zazwyczaj nabiera pazura. I tym razem było podobnie. Oto moderator spotkania zapytał czy Chiny mogą być źródłem inspiracji dla UE? Denemarkowa, pisarka twierdzi, że Chiny mają się dobrze, dzięki połączeniu socjalizmu i kapitalizmu. U nich to działa a my mamy fałszywy obraz tego kraju, bo dostrzegamy tylko wynaturzenia. Więcej, mówi pisarka, jest w książce, pt: „Zegar z ołowiu”. Tam jest moja diagnoza i obraz całego społeczeństwa w przestrzeni kulturowo-politycznej. Ich pracowitość i systematyczność mogą być tym źródłem inspiracji dla Europy, mówi.

Na zakończenie – pierwszego dnia – nie było co prawda podsumowań ale smutny wniosek sam się ujawnił.  Bo wartości, które niewątpliwie każdy z peryferyjnych krajów ma – dla Europy zachodniej – nie są ważne. W przypadku Polski, jest to zdolność do funkcjonowania w trudnych warunkach. Mamy silnie rozwinięte poczucie przynależności (dom, rodzina, Bóg). A to w myśleniu postępowej Europy jest złe.

Można się zastanowić, czy konferencja na temat utopii przyszłości będzie pretekstem do rewizji własnych poglądów? czy niedorzeczne wizje „oświeconych” przywódców niektórych państw są zgodne z wolą ludzi? Wreszcie jakie działania należy podjąć aby wizja czarnej przyszłości nie ziściła się na naszych oczach.

Małgorzata Paw

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ