Czas Utopii, część III

czas utopi.jpg

W trzecim dniu konferencji pt: Czas utopii. W poszukiwaniu utraconej przyszłości prelegenci próbowali odpowiedzieć na zasadnicze pytania. Czy transformacje – niezależnie od szerokości geograficznej – budują nowe i lepsze społeczeństwo?  Czy wszelkie kryzysy jakie wybuchają są następstwami ciągu kreowanych zdarzeń? Wreszcie, jakie czekają nas alternatywy po załamaniu neoliberalnego modelu rozwoju światowej gospodarki.

Próżnię, którą w tej chwili uważamy za konsekwencję strukturalnych działań silnych gospodarek światowych wypełnia nowy model – to postkapitalizm, zgodnie orzekli paneliści. A ponieważ jest to stosunkowo nowy twór, nikt nie wie w jakim kierunku ludzkość będzie podążać. Zważywszy na fakt, iż nasycenie konsumeryzmen i konsumpcjonizmem w pewnej części społeczeństwa jest wysokie, więc brakuje refleksyjności. Nad sobą, nad przyszłością. Z drugiej strony widoczny jest postępujący kryzys ubóstwa i to w krajach wysokorozwiniętych.

Pierwsze wystąpienie Franca ‚Bifo’ Berardi wywołało kontrowersję pomiędzy prelegentami. U publiczności również. Widać i słychać było dezaprobatę na głoszone tezy. Berardi, jak sam o sobie mówi: teoretyk mediów i aktywista przedstawił wizję Europy już po neoliberaliźmie. Uznał, iż w tej chwili jesteśmy w postkapitaliźmie. I, że jest to utopia, którą można zastąpić „koncepcją przyszłościowości”. W związku z tym należałoby skrócić czas pracy do niezbędnego minimum, przewartościować swoje potrzeby i też je zminimalizować i być szczęśliwym. I to wszystko czego może chcieć człowiek w nowym modelu. Tezę poparł badaniami udostępnionymi przez Instytut Mc Kenzego, gdzie 45% wszelkich zadań dotychczas wykonywanych przez ludzi wykonuje robot. To dlatego potrzebna jest zmiana, stwierdził. Czy będzie to dalej praca a jeżeli tak, to jaka? czy raczej będzie to działanie? Bo praca kojarzy się z gromadzeniem, potem zyskiem i wzrostem. Od wielu lat na świecie jest nadprodukcja we wszystkich dziedzinach, a to prowadzi do bezrobocia. Czyli potrzebny jest skrócony czas pracy. I nie można nie widzieć potrzeby zmian.

Przyszłościowość, powiedział, łączy się z możliwościami. Trzeba je poznać, weryfikować i realizować. Ale tylko te, które można konkretyzować.

Dla Berardiego ważna – z punku widzenia rozwoju nowego człowieka – jest potencja, która daje możliwości i selektywna potencja, przez którą następuje wyłączenie możliwość, wybrana jednej. Pozostałe zaś zepchnięte muszą być na margines. I zostaną tam do ponownej weryfikacji.

Feministka z Ukrainy Inna Szewczenko, przyjechała z referatem na temat seksualności i seksualizacji w mediach i przestrzeni publicznej. Dlatego walczymy ze stereotypami, powiedziała. Rozbieramy się w proteście przeciwko wykorzystywaniu cielesności. Twierdzi, że ta forma odnosi skutek. Ale nie przedstawiła dowodu na poparcie swojej idei. Za to otrzymała sporo braw.

Druga część konferencji na której rozważano kwestie utopii i antyutopii w Europie i na świecie doprowadziła do tych samych pytań, z którymi przyszli. Zarówno prelegenci jak i uczestnicy.

Dyskusja, zwłaszcza dzisiaj była ożywiona i ciekawa. Tym bardziej, że sami paneliści toczyli ze sobą dyskurs aksjologiczny i teoretyczny. Solidarność  ’80 niewygodna przeszłość czy mit? A może jednak utopia?

Młodzi dyskutanci, mający podstawy teoretyczne o ruchu solidarnościowym konfrontowali swoją wiedzę z wypowiedzią prof. Jadwigą Staniszkis, wówczas doradcą Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego.

Solidarność to był bunt w imię wartości, powiedziała profesor. Godność i wolność to były ich idee. Zanim doszło do rozmów w stoczni rząd kontaktował się ze stoczniowcami przez łączników. Najczęściej był to Jagielski. Wtedy też zauważyłam inną retorykę w rządzie, oni zmienili język, mówiła Staniszkis. Zgoda stoczniowców na strajk – na początku – wcale nie była taka powszechna. Wszyscy się bali, dlatego jeśli przybył ktoś z zewnątrz i został z nimi, jadł to co oni, wspominają ciepło. Pamiętają też intelektualistów salonowców, jak Wajda. Staniszkis mówi, że podczas wielodniowych rozmów, które potem doprowadziły do słynnych porozumień sierpniowych panowała surrealistyczna atmosfera. Robotnicy, nie wiedzieli, że ukrywane są informacje, że są niepełne. A doradcy przekonywali stoczniowców do zapisu o kierowniczej roli PZPR.

To był potencjał utopijny, teraz wraca ze zdwojoną siłą, spuentował Krzysztof Mazur. Mam wrażenie, że dzisiaj zmienili się bohaterowie, poza tym problemy zostały. Dzisiejszy związek nie ma nic wspólnego z ideami Solidarności’80. Jeśli związek pomaga, to tego nie widać. Mali i średni przedsiębiorcy nie mają żadnego wsparcia.

To jest przeszłość, która jest przekłamana. Ciągle coś wychodzi. Zdjęcie, o którym wspominała prof. Staniszkis jest tego dowodem (chodzi o zdjęcie podczas podpisywania porozumienia sławnym długopisem. Widać patrzących się w Wałęsę ale delegacja rządowa wpatruje się gdzie indziej, w kogoś niewidocznego w kadrze. Wyraźnie czekają na instrukcje. Być może na zgodę, czy mogą bić brawa?!)

Zatem pochylając się nad tematem utopii, po trzydniowej konferencji, wiemy, że nie wiemy jaka jest alternatywa dla Europy.  Euroentuzjaści, po Brexicie nieco ochłonęli, i oto słyszymy, że kolejny kraj może pójść tym samym śladem. Za dużo problemów geopolitycznych mają poszczególne państwa u siebie. Jeśli dodać problem masowej migracji muzułmanów z Bliskiego Wschodu, to nie dziwi zamykanie się, odgradzanie, spychanie. Nie pomoże też unijny nakaz na „przewartościowanie wszystkich wartości”, zgodę na multi-kulti, czy też aprobatę na pomijanie członkowskiego kraju w ważnych dla niego kwestiach.

Brak zgody podczas konferencji jest również dowodem na to, iż potrzeba ram, drogowskazów a przede wszystkim należy zacząć od prawdy, wyjaśnienia i zamknięcia spraw. Potem będzie czas na budowę nowej Solidarności. Utopia?

Małgorzata Paw

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ