Szef BOR płk Andrzej Pawlikowski: Jestem dumny z moich funkcjonariuszy

BOR.jpg

Uprawnienia operacyjno-rozpoznawcze mocno usprawnią prowadzone przez nas działania ochronne. Będziemy mogli samodzielnie prowadzić działania w sytuacjach mogących stanowić zagrożenie dla osób przez nas ochranianych, w tym pozyskiwać informacje z różnych źródeł – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” płk Andrzej Pawlikowski, szef Biura Ochrony Rządu.

Zabezpieczenie szczytu NATO w Warszawie i Światowych Dni Młodzieży było jednym z największych wyzwań Biura Ochrony Rządu. Jest Pan zadowolony z postawy swoich funkcjonariuszy podczas tych dwóch najważniejszych wydarzeń ostatniego czasu w Polsce?
Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że BOR zdało ten bardzo trudny egzamin. Tym bardziej że kiedy osiem miesięcy temu obejmowałem stanowisko szefa Biura, stan formacji był – łagodnie mówiąc – nie najlepszy. Jestem dumny z funkcjonariuszy uczestniczących w zabezpieczeniu obydwu imprez, ponieważ każdy z nich wykazał się stuprocentowym profesjonalizmem i determinacją, aby zrealizować postawione zadania. W zależności od zakresu ponoszonej odpowiedzialności i stopnia zaangażowania są oni przeze mnie nagradzani zarówno pieniężnie, jak i w formie awansów na wyższe stopnie.

Mimo sukcesu BOR-u niektórzy złośliwie wytykają Panu, że zamiast koordynować zadania ochronne związane z zabezpieczeniem wizyty papieża Franciszka podczas Światowych Dni Młodzieży, znalazł się Pan w jego bezpośredniej ochronie.
Zupełnie nie przejmuję się takimi złośliwościami. Tym bardziej że ktoś, kto tak mówi, nie zna specyfiki realizowanych przez nas zadań. Przez lata służby w BOR-ze uczestniczyłem w różnym zakresie, na różnym poziomie w zabezpieczeniu wizyt papieża Jana Pawła II. Byłem zarówno członkiem jego ochrony osobistej, jak i zabezpieczałem miejsca celebry i przejazdu Ojca Świętego. Bazując na tych doświadczeniach, wyszedłem z założenia, że szef takiej formacji jak BOR musi być ze swoimi funkcjonariuszami na miejscu. Nie znajdowałem się jednak – jak wskazują niektórzy – w ochronie osobistej papieża Franciszka, ale koordynowałem wszelkie działania związane z zabezpieczeniem jego wizyty, poruszając się tuż przed lub za kolumną. Dzięki temu mogłem szybko podejmować decyzje, co okazało się kluczowe w wypadku wizyty Ojca Świętego. Często dochodziło bowiem do zmian trasy przejazdu lub miejsc czasowego pobytu.

Czy trudno ochraniać taką osobę jak papież Franciszek?
Ojciec Święty jest osobą otwartą. Chciał mieć bezpośredni kontakt z ludźmi, co faktycznie nastręczało wiele trudności. Szczególnie że niektórzy wierni starali się dotrzeć jak najbliżej papieża, dotknąć go, poprosić o błogosławieństwo. Były więc pojedyncze sytuacje, w których podbiegali do papamobile. Wówczas – jak można było zobaczyć na ekranach telewizji transmitujących wizytę Ojca Świętego – nasi funkcjonariusze działali bardzo profesjonalnie. Musieli reagować zgodnie z procedurami, adekwatnie do sytuacji. Proszę pamiętać, że nie da się rozpoznać faktycznych zamiarów osoby podbiegającej do papieża. Trzeba więc zakładać najgorsze.

Przed objęciem przez Pana stanowiska szefa BOR-u wiele mówiło się o zmianach w tej formacji. Czy po ośmiu miesiącach kierowania Biurem w dalszym ciągu jest Pan przekonany, że potrzebna jest reforma?
Te blisko osiem miesięcy było kluczowe, jeśli chodzi o faktyczne zapoznanie się ze stanem, w jakim znalazł się BOR po ośmiu latach rządów PO-PSL. O tym, że formacja ta wymaga reformy i zmian, wiedzieliśmy już wcześniej. Ten czas pozwolił nam jednak ulepszyć opracowany jeszcze przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi plan reformy Biura. Tak aby była to formacja skutecznie wywiązująca się ze swoich zadań.

Przed wyborami wiele mówiło się m.in. o likwidacji BOR-u. Jak więc po tych ośmiu miesiącach wygląda ten ulepszony plan reformy Biura?
Przede wszystkim BOR ma się stać urzędem centralnym, a szef BOR-u – centralnym organem administracji rządowej. Ma również otrzymać uprawnienia operacyjno-rozpoznawcze, aby skuteczniej realizować zadania, do których należy zapewnienie bezpieczeństwa najważniejszym osobom w państwie. Obecnie przygotowujemy odpowiednie przepisy umożliwiające wprowadzenie takich zmian. Potem odbędzie się etap konsultacji z innymi instytucjami i resortami. Dopiero wówczas, jeśli będzie wola polityczna, zaczniemy realizować plan reformy. Liczę oczywiście, że uda się to zrobić jak najszybciej.

Krytycy wskazują jednak, że BOR po otrzymaniu uprawnień operacyjno-rozpoznawczych stanie się kolejną służbą mogącą inwigilować obywateli. Czy takie szersze kompetencje naprawdę są potrzebne kierowanej przez Pana formacji?
Spotykam się z takimi opiniami. Jednak za każdym razem uspokajam i zapewniam, że te uprawnienia mają służyć skutecznej ochronie najważniejszych osób w państwie. Wszelkie sugestie, że będziemy inwigilować obywateli lub wykorzystywać je do niecnych celów, są absurdalne.

Jak więc – w praktyce – te uprawnienia będą wykorzystywane przez BOR?
Nie mogę wchodzić w szczegóły, ale na pewno instrument ten mocno usprawni prowadzone przez nas działania ochronne. Będziemy mogli samodzielnie prowadzić działania w sytuacjach mogących stanowić zagrożenie dla osób przez nas ochranianych, w tym pozyskiwać informacje z różnych źródeł. Obecnie jest tak, że realizujemy swoje działania, ale ze względu na brak uprawnień jesteśmy zmuszeni przekazywać prowadzenie takich spraw innym służbom, m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. To wydłuża czas prowadzonych działań i zwiększa ryzyko, że informacje zwrotne otrzymamy zbyt późno.

W jaki sposób BOR zamierza pozyskać osoby, które miałyby bezpośrednio realizować działania operacyjno-rozpoznawcze, skoro cały czas nie udało się zapełnić wszystkich wakatów w Biurze?
Niestety, taką sytuację odziedziczyliśmy po naszych poprzednikach. Cały czas pracujemy nad uzupełnieniem wakatów. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ kryteria przyjęcia do BOR-u są bardzo wyśrubowane i wiele osób odpada podczas rekrutacji. Jeśli zaś chodzi o Zarząd X, czyli komórkę, która będzie wykorzystywała nowe uprawnienia, to zamierzamy ściągnąć do niej pracowników innych służb lub skorzystać z doświadczenia niektórych funkcjonariuszy, będących obecnie na emeryturze. Będziemy też przeszkalać w tym zakresie już służących w BOR-ze funkcjonariuszy.

Wiele mówiło się o wątpliwościach wokół działalności BOR-u w okresie rządów PO-PSL. Czy faktycznie na dzień dzisiejszy udało się stwierdzić poważne nieprawidłowości w funkcjonowaniu formacji?
Fatalny stan, w jakim zastaliśmy BOR, został przez nas szczegółowo opisany w audycie przekazanym na początku stycznia bieżącego roku do MSWiA. Na jego podstawie przygotowujemy plan naprawczy, który ma zostać wdrożony dzięki dodatkowym funduszom, z których Biuro będzie mogło skorzystać w wyniku ustawy modernizującej służby mundurowe, która ma obowiązywać w latach 2017–2020. Oprócz tego wiem, że prowadzone są różne działania innych służb prześwietlających m.in. przetargi realizowane przez BOR w ostatnich latach. Na podstawie efektów tych działań będziemy podejmowali decyzje i ewentualnie przekazywali sprawy do prokuratury.

Na jakim etapie są prace powołanego przez Pana zespołu smoleńskiego, który miał zbadać działania BOR-u przed i po katastrofie smoleńskiej?
Raport miał być gotowy z końcem maja. Jednak ze względu na szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży termin zakończenia prac przesunąłem na koniec sierpnia. Osoby zasiadające w tym zespole, kierowanym przez płk. Jacka Lipskiego, mojego zastępcę, były bowiem bardzo mocno zaangażowane w zabezpieczanie obydwu imprez. Po otrzymaniu przeze mnie ostatecznego raportu zostanie on z pewnością przedstawiony ministrowi Mariuszowi Błaszczakowi i ministrowi Jarosławowi Zielińskiemu.

źródło: niezależna.pl
fot: youtube
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ