4 września w Astanie reprezentacja Polski rozpocznie zmagania w eliminacjach mistrzostw świata

pilka 2.jpg

4 września w Astanie reprezentacja Polski rozpocznie zmagania w eliminacjach mistrzostw świata. Podopieczni Adama Nawałki do spotkania z Kazachstanem podejdą w niełatwej roli faworyta grupy.

Znakomity występ biało-czerwonych na francuskim Euro wywrócił hierarchię w grupie E. Przed turniejem Rumuni uchodzili za najpoważniejszego pretendenta do awansu do finałów mistrzostw świata w 2018 roku. Teraz to Polacy uznawani są za teoretycznie najsilniejszy zespół. Naszą drużynę czeka jednak niełatwe zadanie.

W grupie poza Kazachstanem i Rumunią zagramy przecież z solidną reprezentacją Danii oraz drużynami narodowymi Czarnogóry i Armenii. Z tymi ekipami nigdy nie grało nam się łatwo. Adam Nawałka będzie też musiał znaleźć alternatywy dla podstawowych graczy na wypadek choćby absencji kartkowych. Na razie możemy być optymistami.

Kolejni chętni do gry

Akces do reprezentacji zgłasza Kamil Wilczek, który po transferze do Broendby Kopenhaga wyraźnie odżył po nieudanej przygodzie z ligą włoską. Były piłkarz m.in. Piasta Gliwice i Zagłębia Lubin w lidze duńskiej i europejskich pucharach regularnie trafia do siatek rywali. Napastnik urodzony w Wodzisławiu Śląskim może stać się zmiennikiem duetu Lewandowski – Milik, którzy wciąż czekają na bramkostrzelnego zastępcę.

Mariusz Stępiński w trakcie Euro nie dostał szansy udowodnienia, że może wyręczyć którąś z naszych gwiazd, a na plecach musi czuć także oddech Artura Sobiecha, który spokojnie przepracował okres przygotowawczy, a w 2. Bundeslidze o gole z pewnością będzie mu łatwiej.

Rywalizacja z pewnością trwać będzie o miejsce w bramce. Łukasz Fabiański na Euro nie zawiódł, ale Wojciech Szczęsny i Artur Boruc z pewnością nie będą odpuszczać. Poza tym mamy także kilku innych solidnych golkiperów. Nie wolno zapominać o Przemysławie Tytoniu, który po pobycie w VfB Stuttgart 1893 wrócił do ligi hiszpańskiej. Z kolei Rafał Gikiewicz ma coraz mocniejszą markę na niemieckich boiskach. Właśnie rozpoczyna nowy rodział swojej kariery. Tym razem w SC Freiburg.

Ceny rosną

Dobre sygnały płyną też od polskich piłkarzy występujących na innych pozycjach. Gotówkowe transfery Grzegorza Krychowiaka, Kamila Glika, Arkadiusza Milika, Piotra Zielińskiego, Jakuba Błaszczykowskiego czy Bartosza Kapustki sprawiły, że tego lata zapłacono za polskich graczy rekordowe pieniądze. Ponad 100 mln euro! Wartość biało-czerwonych po udanym Euro poszybowała w górę.

Co ciekawe reprezentanci Polski znaleźli się w trzech najmocniejszych w minionym sezonie francuskich klubach. Krychowiak, podobnie jak trener Unai Emery trafił z Sevilli do Paris Saint-Germain. Po zdobyciu Ligi Europejskiej z hiszpańskim zespołem, teraz jego celem będzie sięgnięcie po najcenniejsze klubowe trofeum na Starym Kontynencie.

Wicemistrzów Francji – Olimpique Lyon wzmocnił Maciej Rybus, który do ligi francuskiej przenosi się z Tereka Grozny. Z kolei Kamil Glik z włoskiego Torino przeszedł do AS Monaco, trzeciej drużyny ligi.

Nie tylko zobaczyć Neapol

Mała polska kolonia tworzy się natomiast we włoskim SSC Napoli, gdzie tego lata trafili Arkadiusz Milik z Ajaksu Amsterdam oraz występujący już na włoskich boiskach Piotr Zieliński. Cieszy, że w nowym sezonie powinniśmy oglądać większą liczbę Polaków w czołowych europejskich klubach. Co ważne wszystko wskazuje na to, że biało-czerwoni będą odgrywać w nich znaczącą rolę. To z pewnością pomoże Adamowi Nawałce w zestawieniu drużyny, która skutecznie powalczy o awans do czekających nas za dwa lata mistrzostw globu.

Jeszcze lepsza sytuacja czeka selekcjonera jeśli w fazie grupowej Ligi Mistrzów zagra Legia Warszawa. Wówczas na pewno wzrośnie też wartość polskich piłkarzy, a to pozytywnie wpłynie na całą LOTTO Ekstraklasę i polską piłkę.

 

Wtedy wzrosną nie tylko ceny graczy, ale też oczekiwania kibiców. By tak się stało, trzeba dobrze zacząć eliminacyjną jesień.

autor: Paweł Sasiela

źródło: gazeta Obywatelska

 

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ