„Dialogi z umarłymi to znana konwencja literacka” – „Wyborcza” tłumaczy się po wywiadzie z ks. Tischnerem

146825113613126383150.jpg

Nie milkną echa zadziwiającej publikacji „Gazety Wyborczej”, która postanowiła na swoich łamach zamieścić wywiad z nieżyjącym od 16 lat ks. Józefem Tischnerem. Teraz redakcja gazety postanowiła wytłumaczyć swoją decyzję i przekonuje, że… „dialogi z umarłymi i rozmowy zmarłych to znana konwencja literacka”.

Wielu rzeczy mogliśmy spodziewać się po redaktorach dziennika Adama Michnika, ale nie tego. Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl, sporą konsternację w mediach wywołał opublikowany na łamach „Gazety Wyborczej” wywiad z ks. Józefem Tischnerem. Księdza, który nie żyje od 16 lat. Duchownego „zapytano” m.in. o Smoleńsk i rządy PiS. A w usta kapłana włożono jego dawne autentyczne cytaty.  Internauci zareagowali błyskawicznie.
 
W mediach społecznościowych zawrzało. Internauci proponują redakcji pójście za ciosem i już przesyłają propozycje kolejnych rozmówców do całego cyklu wywiadów, m.in. Kopernika, a nawet Hammurabiego.

Tymczasem redakcja postanowiła wyjaśnić… kulisy powstawania publikacji. Kierująca „Magazynem Świątecznym” w „Gazecie Wyborczej” Aleksandra Klich-Siewiorek, odpowiadając na pytania portalu wirtualnemedia.pl o powód publikacji wywiadu ze zmarłym przed 16 laty ks. Tischnerem, twierdzi, że taka formuła, nie powinna nikogo dziwić.

– Dialogi z umarłymi lub rozmowy zmarłych to znana przynajmniej od drugiego wieku n.e. konwencja literacka. To wtedy żył Lukian z Samostat, Rzymianin, który po grecku napisał Nekrikoi dialogoi. Od tamtego czasu napisano tysiące tego typu tekstów. Gorąco polecamy naszym krytykom np. genialne „Rozmowy zmarłych” Bernarda le Bovier de Fontenelle’a, które spolszczył Juliusz German – czasem można je upolować w antykwariatach

– tłumaczy Aleksandra Klich-Siewiorek.

Z kolei dr hab Piotr Augustyniak, który odpowiadał za przygotowanie wywiadu, również nie widzi w takiej formule nic nadzwyczajnego i twierdzi, że wypowiedzi duchownego wcale nie zostały wyrwane z kontekstu.

– O prawidłowości cytowania decyduje kontekst całego tekstu lub myśli autora. W przypadku Tischnera sprawa jest oczywista i zupełnie niekontrowersyjna: jeśli przeczyta się książki, które cytowałem, dostrzeże się, że Tischner polemizował i ostro krytykował takie rozumienie narodu, patriotyzmu, stosunku do Europy, oraz taką wizję państwa, które są dziś w Polsce realizowane. Nie nazywały się one wtedy „polityką historyczną” i „dobrą zmianą”, ale treść była podobna

– stwierdza.

– Proszę pamiętać, że Tischner nie żył przed wojną, ani w średniowieczu, lecz drugiej połowie XX w., a cytowane teksty pochodzą głównie z lat 90. Patrzył na wykluwanie się dzisiaj dominującej opcji polityczno-ideologicznej i przestrzegał przed nią. To jest jeden z głównych powód, dla którego zdecydowałem się na formułę rozmowy

– cytuje Piotra Augustyniaka porta wirtualnemedia.pl.

Augustyniak jest również oburzony krytyką tekstu. Nie spodobała mu się reakcja internautów i prawicowych mediów.

– Reakcja prawicowych mediów i komentatorów to histeria i hejt, które mają „przykryć” słowa Tischnera, które cytuję i odnoszę do ich poczynań i które „do bólu” je obnażają

– twierdzi Piotr Augustyniak.

źródło: niezależna.pl
fot: youtube
 
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ