Nowy program rządu. Więźniowie będą pracować

cela.jpg
To zawsze był spory kłopot – z więźniami, którzy żyją na cudzy koszt i nic nie robią. Z nudy nierzadko wpadały im do głowy głupie pomysły. Teraz sytuacja się zmieni, bo w całym kraju ruszył „Program Pracy Więźniów”. Plany na Mazowszu są ambitne – nie tylko już podpisano kontrakty z przedsiębiorcami i poszukiwani są nowi kontrahenci, którzy zatrudnią skazańców, ale wybudowane zostaną hale produkcyjne.

– Nie będzie żadnego problemu ze znalezieniem chętnych do pracy. Dla osadzonych to okazja do kontaktu ze światem zewnętrznym, walki z nudą, a także przygotowania do życia po wyjściu na wolność – tłumaczy kapitan Arleta Pęconek, rzecznik prasowy Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Warszawie, na którego terenie działa 10 aresztów śledczych i zakładów karnych, są też oddziały zewnętrzne.

Z kolei w Warszawie są cztery „śledczaki” oraz więzienie na Białołęce. We wszystkich mazowieckich placówkach penitencjarnych przebywa 6,3 tys. osób. Obecnie pracuje nieco ponad 2 tys. Znacznie ponad połowa nieodpłatnie, m.in. przy pracach publicznych, w organizacjach porządku publicznego. Zarabia zaledwie nieco ponad 700 osadzonych, a zdecydowana większość wykonuje prace w placówkach, w których przebywają. Tylko 75 osób odpłatnie wykonuje obowiązki w „instytucjach gospodarki budżetowej”, a 59 zatrudnili kontrahenci pozawięzienni.

To wkrótce się zmieni. Zapowiedziano bowiem start „Programu Pracy Więźniów”, który składa się z trzech filarów.

„Budowa 40 hal produkcyjnych przy zakładach karnych; rozszerzenie zakresu możliwości nieodpłatnej pracy więźniów na rzecz samorządów; ulgi dla przedsiębiorców zatrudniających więźniów”

– wskazuje Centralny Zarząd Służby Więziennej.

Pomysł doskonały, bo nie tylko przestępcy zaczną zarabiać na „wypiskę”, czyli zakupy w aresztanckiej kantynie, ale jest szansa, że wyroki nakazu zapłaty nawiązki na rzecz ofiar gwałtów czy pobić wreszcie przestaną być sądową fikcją.

W Warszawie w dwóch aresztach powstaną hale produkcyjne. Na Białołęce już wiadomo, że kontrahentem będzie drukarnia, która deklaruje zatrudnić 50 skazanych, a wraz z rozwojem firmy pracę znajdzie nawet 100 osób. Natomiast na Grochowie produkcję uruchomi szwalnia, w której zarabiać będą osadzone kobiety.

Na tym jednak nie koniec, trwają rozmowy z kolejnymi firmami – zapewnia kpt. Pęconek. Wystarczy fachowców? – Będą organizowane rozmaite kursy, poza tym pracodawcy przeprowadzą szkolenia – tłumaczy i nie ma wątpliwości, że program stanie się również doskonałym elementem resocjalizacji przestępców.

źródło: niezależna.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ