Od Tallina do Salonik: o idei Międzymorza

Piotr Sutowicz.jpg

Przy tworzeniu i utrzymywaniu w istnieniu realnych bytów politycznych bardzo istotne są osie komunikacyjne, które pozwalają danemu terytorium tworzyć całość gospodarczą. Nie bez kozery imperium rzymskie miało tak zbudować swe drogi, by wszystkie prowadziły do jego stolicy.  W dzisiejszych czasach chyba nic się w tym temacie nie zmieniło. Układ komunikacyjny albo służy interesowi danego kraju, albo istnieje celem łatwiejszej jego eksploatacji przez państwa, najczęściej imperia ościenne, dla których stanowi coś w rodzaju kolonii. Obecnie komunikacja odbywa się na różne sposoby lądem, morzem czy powietrzem – wszystko to winno jednak służyć przestrzeni i ludziom ją zamieszkującym.

Jest oczywistym, iż jeśli jakaś grupa państw chce coś razem robić wspólnie, winna zacząć od wzajemnego skomunikowania się. Jeżeli spojrzeć w ten sposób na tzw. naszą część Europy, to dostrzeżemy, że nie jest w tej kwestii zbyt łatwo i w zasadzie wszystko jest jeszcze przed nami. Stąd niezwykle ważny wydaje się pomysł stworzenia dwóch osi komunikacyjnych, które w rezultacie połączą całą Europę Środkową z południa na północ. Pierwsza z nich, Via Baltica, winna łączyć Estonię, Łotwę i Litwę z Warszawą, a dalej jako droga E 67 ma udrożnić komunikację ze stolicą Czech. Uzupełnieniem szlaku ma stać się linia kolejowa Rail Baltica, biegnąca od Helsinek do Warszawy, a w dalszym zamierzeniu nawet Berlina. Oczywiście obydwa projekty są zrealizowane tylko częściowo, a nawet cząstkowo, a biorąc pod uwagę konieczność integracji krajów środkowej Europy, działania na rzecz drożności tych osi należy przyśpieszyć. Kolejną istotną propozycją komunikacyjną dla nas wydaje się również szlak transportowy Via Carpatia, mający przebiegać przez wschodnią część naszego kraju, a następnie Słowację, Węgry i Rumunię, gdzie ma się rozwidlać na dwie nitki: jedna z nich ma zmierzać do czarnomorskich portów Rumunii i Bułgarii, a druga do Salonik nad Morzem Egejskim. Projekt ten pozostaje na razie w fazie zamysłów. Inną ciekawą inicjatywą komunikacyjną jest planowany kanał Odra – Dunaj – Łaba, który ma zaczynać się w okolicach Gliwic, a kończyć gdzieś między Wiedniem i Bratysławą, przy czym, jak wskazuje jego nazwa, jedna z jego odnóg ma biegnąć do rzeki Łaby na terenie Czech.

Oczywiście, wymienione tu projekty i inicjatywy są w jakiś sposób splecione z korytarzami komunikacyjnymi Unii Europejskiej, z drugiej jednak strony w wypadku jej słabnięcia bądź też rozpadu mogą stać się początkiem zupełnie nowej drogi politycznej dla tego regionu. Jeżeli zaś do tego dodamy chińską inicjatywę tzw. Nowego Jedwabnego Szlaku, będącą w zamierzeniu kolosalnym lądowym przedsięwzięciem komunikacyjnym, którego Polska jest ważnym elementem, to wydaje się, że stoimy przed możliwością zbudowania zupełnie nowej rzeczywistości gospodarczej. Wykorzystanie lub nie rysujących się w tej dziedzinie możliwości jest jednym z istotnych działań, mogących znakomicie wpłynąć na naszą przyszłość.

Jeżeli spojrzymy na mapę, uznamy, że tego typu koncepcji powinno być znacznie więcej, a nawet te wymienione muszą znajdować swe kontynuację. I tak, środkowoeuropejskie porty czarnomorskie, do których zaliczyć należy z pewnością Konstancję w Rumunii czy Odessę będącą najbardziej skrajnym punktem Podola, stanowią doskonałe punkty, z których można prowadzić wymianę towarową z Kaukazem jego surowcami. Z kolei Saloniki, jako port Europy Środkowej, będą stanowiły jej okno na Morze Śródziemne, w tym także na Bliski Wschód z tym, że nie tyle jako miejsce przyjmowania uchodźców, lecz służące handlowi, a więc z pewnością rozwojowi gospodarczemu naszej części kontynentu bez konieczności zdobycia kontroli nad cieśninami Bosfor i Dardanele, znajdującymi się od kilkuset lat pod kontrolą Turcji. Granica morska między Europą a Azją, jaka przebiega  właśnie na tych akwenach, musi stanowić również granicę polityczno – cywilizacyjną, która nie musi być linią frontu ale przestrzenią strzegącą dorobku cywilizacji europejskiej.

Jako Słowianie powinniśmy pamiętać o tym, że to z Salonik, zwanych niekiedy bardziej swojsko Sołuniem, wyruszyła misja ewangelizacyjno – cywilizacyjna Świętych Cyryla i Metodego, obecnych współpatronów Europy, która wywarła olbrzymi wpływ na chrystianizację Słowian. A gdyby nie fakt politycznej akcji skierowanej przeciwko niej ze strony niemieckiego ośrodka politycznego i kręgów kościelnych cesarstwa, mogła ona dać ludom słowiańskim impet kulturowy, który czyniłby je w dzisiejszych czasach znacznie silniejszymi niż są. Trzeba pamiętać, że Państwo Wielkomorawskie było pierwszą środkowoeuropejską koncepcją polityczną, usiłującą zatrzymać imperialną ekspansję zachodu. Jak zwykle w takich przypadkach nie można odzyskać czasu raz straconego, ale można na historię spojrzeć z nowej perspektywy i przyszłość nakierować stosownie do wyzwań czasu. Być może wymienieni święci winni stać się patronami tak rozumianej inicjatywy integracyjnej. Zawsze należy pamiętać o niebezpieczeństwie pewnego pęknięcia cywilizacyjnego obszaru środkowo-europejskiego. Grecja, która ze względów geograficznych jest granicą świata chrześcijańskiego, pozostaje również – podobnie jak Bułgaria czy Rumunia, a z drugiej strony Albania i Serbia – tą jego częścią, w której dominuje dziedzictwo Cesarstwa Bizantyjskiego w odróżnieniu od krajów leżących bardziej na północ i zachód, gdzie przez wieki dominowała cywilizacja łacińska, która mimo ewidentnego osłabienia i wpływów laicyzmu nadal może być uważana za silne spoiwo narodów zamieszkujących Polskę, Słowację, Węgry czy nawet kraje nadbałtyckie.  Z pewnością różnice te stanowią problem, ale należy go traktować bardziej jako wyzwanie do rozwiązania problemów odmienności mentalnościowych, a nie przeszkodę we wspólnej pracy.

Wymienione tu propozycje to jedynie szczątek tego, co być może trzeba zrobić w dziedzinie gospodarczej w jak najszybszym czasie. Z pewnością na wskazane linie trzeba nałożyć sieć energetyczną. Państwa tej strefy muszą ewidentnie wzmocnić bądź odbudować swoje elity, określić obszary zainteresowania geograficznego, np. ważnym jest kwestia portów w Hamburgu i Kilonii –  czy mają służyć polityce niemieckiej, czy narodów środkowej Europy. W razie negatywnej dla nas odpowiedzi nie miałoby sensu ich komunikowanie odrębnym kanałem Odry i Dunaju z Łabą, za to stanowczo należy wzmocnić rolę Szczecina, który z naszego narodowego punktu widzenia jest i pozostanie miejscem, na które trzeba mieć szczególne baczenie, tym bardziej wtedy, gdy będzie można z niego prowadzić handel wodny aż do… Gruzji. W ogóle skomunikowanie dróg lądowych i kolejowych z lotniczymi czyniłoby cały układ ciekawą osią, a to z pewnością wyzwanie o ogromnej skali. Jako Polacy musimy zrobić wszystko, by w sobie wzbudzić wolę polityczną do odegrania ważnej roli w przyszłości. Wielka Polska ma przed sobą szansę, ale tylko w wielkiej wspólnocie wolnych narodów zamieszkujących obszar nam najbliższy, złożony z ludów chcących żyć ze sobą jak wolni z wolnymi i równi z równymi.

Być może przedstawiony tu zarys wygląda na zbyt ambitny. Z pewnością proces integracji gospodarczej, a następnie politycznej obszaru środkowoeuropejskiego trzeba rozpocząć od rzeczy mniejszych. Na razie do takich działań mniejszej skali można zaliczyć współpracę Polski z Węgrami, Czechami i Słowacją, być może najbliżej do tej grupy w tej chwili jest Chorwacja, której porty mogą stać się środkowoeuropejskim oknem na południe. Czas jednak będzie płynął i trzeba sobie wytyczać kolejne wyzwania, pamiętając choćby o słowach, jakie do Polaków skierował Prymas Wyszyński w jednym z wystąpień z okazji Tysiąclecia Chrztu, czyli dokładnie 50 lat temu: „Lepiej, gdy naród ma potężne, niebotyczne ambicje, aniżeli gdyby miał poprzestać na nędznym skrawku motylowego bytowania, bo trudno inaczej określić nawet 100 lat.”

Piotr Sutowicz

 

Tekst opublikowany pierwotnie w czasopiśmie „Słowo Wrocławian” nr 6/2016

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ