Kłodzko: Koszykarze w Kłodzku polegli

grupowe kosz 2.jpg

Pierwszą porażkę na własnym parkiecie zanotowali w środę koszykarze Zetkamy Doralu Nysy Kłodzko. Zawodnicy Marcina Radomskiego musieli uznać wyższość rewelacji tego sezonu, Znicza Basket Pruszków 71-79 (17:16; 19:22; 18:21; 17:20). To już piąta porażka w tym sezonie doralowców.

 

Nim na dobre opadły emocje po zeszłotygodniowym thrillerze, do Kłodzka zawitała kolejna drużyna. Tym razem, rywalem kłodzczan była drużyna złożona z młodych, ambitnych zawodników trenera Marka Zapałowskiego, którzy do tej pory wygrali każde spotkanie. Co prawda, pruszkowianie rozgrywali wszystkie mecze u siebie, a przełożony mecz 3. kolejki był dla wiceliderów rozgrywek pierwszym sprawdzianem gry na wyjeździe.

Wynik spotkania otworzył Mateusz Płatek. Później z biegiem czasu, dobrze prezentował się Jarosław Bartkowiak. Świetną partię rozgrywał również Michał Lipiński, dla którego to był najlepszy mecz w tym sezonie. Nasz rozgrywający w całym meczu rzucił 12 punktów i zaliczył aż 11 asyst. Natomiast u rywali z początku dorównywał mu kroku Kamil Czosnowski, który postraszył rywali rzutami z dystansu. Pierwsza kwarta – tak jak każda w meczu była bardzo wyrównana. Żadna z drużyn nie mogła odskoczyć na kilka punktów, i ostatecznie na pierwszą przerwę miedzy kwartami to kłodzczanie schodzili z najmniejszą możliwą przewagą.

W drugiej kwarcie dał o sobie znać kłodzkiej publiczności Tomasz Stępień. Jednak najlepszy punktujący drużyny nie był w stanie powtórzyć swojej świetnej skuteczności rzutów z obwodu, i w całym meczu trafił tylko 3/11 prób. W kolejnych minutach ekipa z Pruszkowa coraz śmielej poczynała sobie pod koszem gospodarzy i po pierwszej połowie schodzili do szatni z przewagą dwóch oczek.

Niestety, ponowienie zawodnicy Marcina Radomskiego nie weszli najlepiej w mecz po dłuższym pobycie w szatni. Dzięki temu goście szybko odskoczyli na 7 punktów przewagi. Ale po przerwie na żądanie trenera Radomskiego, doralowcy w porę się przebudzili.  Po akcjach Jarosława Bartkowiaka, Marcina Blumy i Marcina Kowalskiego dystans punktowy zdecydowanie się zmniejszył. Końcówka trzecich 10 minut gry należała do gości, i to oni na ostatnią kwartę wychodzili z przewagą pięciu oczek. A pełna hala kibiców zacierała ręce na myśl o kolejnym dreszczowcu na kłodzkim parkiecie.

I te emocje rzeczywiście były. Bo koszykarze Zetkamy Doralu Nysy Kłodzko mieli serię dziewięciu punktów z rzędu, a po kontrze Tomasza Stępnia wyszli na prowadzenie 61-59. I w tym momencie rozgrywały się decydujące momenty tego spotkania. Goście zdołali dorzucić 3 punkty, a w następnej akcji, cuda pod koszem rywali wykonywał Jarosław Bartkowiak, który chwilę wcześniej wszedł na parkiet. W jednej, bardzo długiej akcji, środkowy zaliczył aż cztery zbiórki pod koszem rywali. Jednak na nieszczęście całego zespołu, nikt z kolegów nie potrafił tego wykorzystać. A prób było kilka. Z dystansu rzucali i Stępień, i Kowalski, i Lipiński, ale żaden rzut nie wpadł przez obręcz. W całym meczu takich rzutów było niesamowicie dużo, aż 33, ale tylko 9 prób uzyskało pożądany rezultat. Po tej akcji morale gospodarzy nieco opadły, a goście wyszli na 7-punktową przewagę. Impulsu do walki dodały dwie trójki z rzędu w wykonaniu Marcina Kowalskiego, ale to były ostatni ostry akcent kłodzczan. Walczący o swoją szóstą wygraną w sezonie goście, szybko odpowiedzieli agresywną grą w ataku i wyszli na kilkopunktową przewagę, nie oddając jej już do końca.

Dla zespołu Marcina Radomskiego była to druga z rzędu, i piąta w sumie porażka w tym sezonie. Okazję na szybką rehabilitację kłodzczanie będą mieli już w sobotę. W kończącym maraton meczów granych co trzy dni, koszykarze Zetkamy Doralu Nysy Kłodzko podejmą dobrze znaną im drużynę GTK Gliwice. Mecz ten rozegrany zostanie ponownie w kłodzkiej hali, w sobotę o godzinie 17.

 

foto: you tube

źródło: klodzko.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ