Były prezes TK Jerzy Stępień nazywa obecnych sędziów TK „ch…i”

Trybunał K.jpg

Czy Jerzy Stępień jest nietykalny? A przecież bierze spore publiczne pieniądze jako sędzia w stanie spoczynku i obowiązują go takie same zasady jak czynnych sędziów TK.

Jerzy Stępień to sędzia w stanie spoczynku Trybunału Konstytucyjnego, prezesTK w latach 2006-2008, prorektor Uczelni Łazarskiego. Podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich zwołanego na 3 września 2016 r. Jerzy Stępień ma zabrać głos. I zapewne będzie wiele mówił o praworządności, standardach, etyce zawodowej, będzie ostro napominał i piętnował. Innych. Nie ma natomiast szans na to, żeby Jerzy Stępień zajął się własną etyką i reprezentowanymi przez siebie standardami. A szkoda, bo byłoby się czym zająć. Zrobię to w zastępstwie Jerzego Stępnia.

7 grudnia 2015 r. na oficjalnej uroczystości żegnano trzech sędziów TK: Marię Gintowt-Jankowicz, Teresę Liszcz oraz Zbigniewa Cieślaka, którym niedawno skończyły się kadencje. Obecni byli czynni sędziowie TK, ci w stanie spoczynku oraz goście z zewnątrz. O tym wydarzeniu rozmawiałem z kilkoma jego uczestnikami, świadkami tego, co poniżej. Na uroczystości pojawił się też były prezes TK Jerzy Stępień, Przywitał się z różnymi osobami, a demonstracyjnie nie podał dłoni stojącym w jednej grupie Henrykowi Ciochowi, Lechowi Morawskiemu, Mariuszowi Muszyńskiemu i Piotrowi Pszczółkowskiemu, czyli sędziom TK wybranym przez Sejm na początku grudnia 2015 r. Głos zabrał prezes Andrzej Rzepliński, który mówił o konieczności bezwzględnej walki z terrorystami i rozważał przypadek ewentualnego zestrzelenia samolotu z pasażerami na pokładzie. I doszedł do wniosku, że nie powinno być ustępstw – trzeba walczyć aż do śmierci. Potem do mikrofonu podszedł Jerzy Stępień i obrzucił epitetami rząd Beaty Szydło oraz prezydenta Andrzeja Dudę. Mimo że wcześniej Jerzy Stępień robił to samo w różnych stacjach telewizyjnych i radiowych, większość uczestników uroczystości była zszokowana „knajackim” językiem i agresją byłego prezesa TK. Do tego stopnia, że występujący po nim były prezes TK Bohdan Zdziennicki próbował załagodzić sytuację i przykryć niemiłe wrażenie.

Po oficjalnych wystąpieniach zaczęła się luźniejsza część – z winem i różnymi smakołykami. Jerzy Stępień krążył wokół sędziów Ciocha, Morawskiego, Muszyńskiego i Pszczółkowskiego, wyraźnie szukając zaczepki. Kiedy zauważył, że z tą czwórką rozmawia odchodząca sędzia Maria Gintowt-Jankowicz podszedł do niej z pretensjami. Sędzia Gintowt-Jankowicz odprawiła go krótko, mówiąc, że będzie rozmawiać z kim chce i że to nie powinno obchodzić Jerzego Stępnia. Po około 20 minutach do grupy czterech nowo wybranych sędziów podszedł ówczesny dyrektor Zespołu Orzecznictwa i Studiów Trybunału Konstytucyjnego prof. Kamil Zaradkiewicz. Jerzy Stępień szybko odciągnął go na bok. O tym, co się potem działo możemy się dowiedzieć z pozwu „o uznanie za bezskuteczne wypowiedzenia warunków pracy i płacy”, jaki prof. Zaradkiewicz złożył 4 lipca 2016 r. w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy. Możemy tam przeczytać: „7 grudnia 2015 r., podczas uroczystego pożegnania odchodzących sędziów Trybunału Konstytucyjnego, były prezes, sędzia w st. sp. Jerzy Stępień, ujrzawszy, że rozmawiam z nowo wybranymi sędziami Ciochem, Morawskim, Muszyńskim i Pszczółkowskim (w obecności odchodzącego sędziegoTK prof. Marii Gintowt-Jankowicz) przywołał mnie i zapytał: „Czemu Pan rozmawia z tymi ch…i? To są marionetki, uzurpatorzy”, zaś po złożonych przeze mnie wyjaśnieniach stwierdził, że „zna takich karierowiczów jak ja”, że „ustawiam się pod nową władzę”, i że „jak przyjdzie nowa władza później, to zobaczę”. W pozwie jest jeszcze taki fragment: „Pierwszą oznaką niechęci i dyskryminacji był komentarz Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, który na spotkaniu ze mną w listopadzie 2015 r., podczas dyskusji na temat charakteru uchwał o wyborze sędziów TK i ich relacji do art. 137 ustawy z 25. 6. 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym z oburzeniem nazwał mnie „forpocztą totalitaryzmu”.

Po  nazwaniu „ch…i” sędziów TK przez byłego prezesa TK i prorektora Uczelni Łazarskiego Jerzego Stępnia prof. Zaradkiewicz gwałtownie się odwrócił i wyszedł. Wśród uczestników uroczystości zapanowała konsternacja, bo zauważono nagły gest prof. Zaradkiewicza, a nie była znana przyczyna takiego zachowania. Zapadła cisza, przerywana stukotem butów prof. Zaradkiewicza na trybunalskich marmurach. Kiedy jeden ze świadków skandalicznego zachowania Jerzego Stępnia opowiedział później o tym prezesowi Andrzejowi Rzeplińskiemu, ten stwierdził: „Załóżmy, że sędzia Stępień miał słabszy dzień”. Prezes Rzepliński nie wszczął postępowania dyscyplinarnego wobec Jerzego Stępnia, choć ma takie prawo i obowiązek wobec sędziów w stanie spoczynku, pobierających z TK uposażenie w wysokości około 15 tys. zł miesięcznie. Powinien wszcząć takie postępowanie, gdyż w grę wchodzi możliwość popełnienia przez Jerzego Stępnia dwóch przestępstw. Po pierwsze, padły groźby wobec prof. Zaradkiewicza, a potem się okazało, że te groźby zostały spełnione i miały swój skutek w usunięciu naukowca ze stanowiska szefa zespołu. Po drugie, Jerzy Stępień dopuścił się publicznego znieważenia funkcjonariuszy publicznych, mówiąc o sędziach TK „ch…je i marionetki”. W dodatku zdarzyło się to w siedzibie trybunału, w godzinach pracy, na oficjalnej uroczystości.

Jerzy Stępień jako były sędzia i prezes TK, a obecnie prorektor Uczelni Łazarskiego nie może nazywać sędziów TK „ch…i” i grozić pracownikom biura trybunału, w tym konkretnym przypadku prof. Zaradkiewiczowi. Bo poza tym, że może to być zakwalifikowane jako przestępstwo, jest nauczycielem akademickim. W dodatku sprawuje bardzo wysoką funkcję na uczelni, ma wpływ na studentów, przekazuje im różne wzorce. Jest także szeroko słuchany poza uczelnią, bo występuje często w mediach. Od takiej osoby można wymagać choćby elementarnych standardów, a nie chamstwa i knajactwa, obelg i gróźb. Co na to prezydent Uczelni Łazarskiego Juliusz Madej? Co na to rektor, prof. Krystyna Iglicka-Okólska? Co na to pracownicy naukowi i studenci Uczelni Łazarskiego? Co na to uczestnicy Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich? Wreszcie, co na to wszystko prezes TK Andrzej Rzepliński? Dlaczego nie zareagował, choć został o wszystkim poinformowany? Czy nadal zamierza tolerować nazywanie sędziówTK „ch…i”, i to przez byłego prezesa trybunału? Czy Jerzy Stępień jest nietykalny? Czy środowisko sędziów chce kogoś takiego w swoim gronie, w dodatku w roli moralizatora i osoby wyznaczającej normy i standardy? To pytania tym bardziej zasadne, że Jerzy Stępień bierze spore publiczne pieniądze jako sędzia w stanie spoczynku, a poza tym obowiązują go takie same zasady jak czynnych sędziówTK.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ