Grzegorz Górny o para-państwach

putin 2.jpg

Para-państwo to w sumie dość nowe pojęcie polityczne. Tym mianem określa się powstałe po upadku komunizmu twory, które są niby-państwami, czyli z jednej strony posiadają część atrybutów niepodległego państwa, ale z drugiej nie są uznane przez społeczność międzynarodową. Ich przetrwanie nie byłoby możliwe bez wsparcia potężnego protektora.

Takimi para-państwami są m.in. Naddniestrze, Abchazja, Osetia Południowa czy Górski Karabach. Zazwyczaj jako szare strefy na mapie politycznej są źródłem destabilizacji w regionie. Ich istnienie związane jest przeważnie z lokalnymi separatyzmami wymierzonymi w metropolie. Abchazja i Osetia Południowa to rejony, które są częściami Gruzji, lecz zbuntowały się przeciwko Tbilisi i ogłosiły jednostronnie niepodległość. Mogą funkcjonować tylko dzięki temu, że znajdują się pod parasolem Rosji, która w ten sposób zyskuje wpływ na sytuację w Gruzji.

Moskwa jest również protektorem umożliwiającym istnienie Naddniestrza. O ile da się wyróżnić narody Abchazów czy Osetyjczyków, o tyle nie ma czegoś takiego jak naród naddniestrzański. Tę samozwańczą republikę zamieszkuje ludność rosyjska, ukraińska i rumuńska. Formalnie kraina jest częścią Mołdawii, ale rządzi się swoimi prawami. Jest jedną wielką szarą strefą, przez którą przechodzi nielegalny handel bronią czy przerzut narkotyków. Ponieważ nie jest uznawana przez żadne państwo na świecie, nie dotyczą jej żadne zobowiązania międzynarodowe. To raj dla tych, którzy chcą robić ciemne interesy.

Odrębnym przykładem jest Górski Karabach – w czasach komunistycznych ormiańska enklawa na terenie Azerbejdżanu. Dziś jest to republika Ormian, która ogłosiła niepodległość, choć nie uznaje tego żaden kraj na świecie, nawet Rosja i Armenia. Oczywiście Erewan udziela wsparcia Karabachowi, bez którego to para-państwo nie mogłoby istnieć.

Jak mówi analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Górecki, dziś na naszych oczach tworzy się nowe para-państwo, zwane umownie Donbasem, aczkolwiek oficjalnie (choć w tym przypadku trudno mówić, by coś było oficjalne) składa się ono z dwóch odrębnych tworów: Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Jest ono częścią Ukrainy w świetle prawa międzynarodowego, ale prawo to na tamtych terenach nie obowiązuje. Istnienie „Ługandy“ (jak pogardliwie określają ten twór na wschodzie) jest możliwe jedynie dzięki militarnemu wsparciu Rosji.

Ten nowy byt – w zamyśle Kremla – pełni podobną rolę w odniesieniu do Ukrainy, jak Abchazja czy Osetia Południowa w odniesieniu do Gruzji. Daje wpływ na sytuację w tych państwach, wzniecając separatyzmy i podsycając konflikty. Jest wygodnym narzędziem prowadzenia polityki międzynarodowej, gdyż pozwala załatwiać swoje sprawy cudzymi rękami. Lewe interesy mogą tam robić też mafia, służby i oligarchowie.

Czy jest możliwe przekształcenie takiego para-państwa w coś więcej, czyli w państwo uznane przez społeczność międzynarodową? Politolodzy mówią, że to niewykluczone i wskazują przykład Kosowa. Ten autonomiczny region Serbii, zamieszkany przez albańską większość, samozwańczo proklamował niepodległość. Obronił swą niezależność od Belgradu jedynie dzięki amerykańskiej pomocy militarnej. Oczywiście, Amerykanie mieli w tym swój interes, ponieważ na terenie Kosowa wybudowali Camp Bondsteel – największą bazę lądową NATO w Europie.

Albańskie para-państwo szybko stało się matecznikiem zorganizowanej przestępczości, nielegalnego handlu bronią i przemytu narkotyków. Z czasem – głównie dzięki ofensywie dyplomatycznej USA – Kosowo zyskało międzynarodowe uznanie wielu państw (m.in. Polski), jednak długa pozostaje lista krajów, które tego nie akceptują, np. Serbia, Rosja, Hiszpania, Słowacja, Gruzja, Cypr, Rumunia, Mołdawia, Ukraina, Białoruś, Chiny, Indie, Mongolia, Kazachstan, Meksyk, Brazylia, Argentyna i wiele innych.

„Ługanda“ nie ma raczej szans, by pójść drogą Kosowa. Zbyt wiele państw popiera integralność terytorialną Ukrainy, by móc uznać taki twór. Poza tym Rosji odpowiada obecny status Donbasu. Dzięki temu może prowadzić wojnę hybrydową, destabilizować sytuację na Ukrainie i szantażować Zachód, nie będąc oficjalnie stroną konfliktu.

 

 autor:  Grzegorz Górny

foto: you tube

źródło:http://wpolityce.pl/polityka/307029-na-naszych-oczach-na-ukrainie-powstaje-nowy-twor-para-panstwo

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ