I LO MA “INKĘ” – relacja z oficjalnych uroczystości (galeria Janusz Wolniak)

injw.jpg

I LO we Wrocławiu ma nareszcie swojego patrona. Przed 25 laty była nim niechlubna postać gen. Świerczewskiego. Dwa lata temu to uczniowie w referendum zdecydowali o wyborze „Inki” Danuty Siedzikówny. Nie wszystkim ten wybór się podobał. Jednak społeczność szkoły dopięła swego. Dyrektor I LO Irena Podgórska z dumą witała gości, którzy przybyli na uroczystość nadania bohaterskiego imienia.

Obecny na uroczystości wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Krzysztof Szwagrzyk podarował szkole kawałek drewna z miejsca prac ekshumacyjnych na gdańskim cmentarzu, gdzie we wspólnej mogile odnaleziono i zidentyfikowano szczątki Danuty Siedzikówny.

Roman Kowalczyk, dolnośląski kurator oświaty zadeklarował, że zawsze będzie wspierał takie działania jak to w I LO, a na zakończenie swojego wstąpienia z akompaniamentem gitary zaśpiewał piosenkę swojego autorstwa poświęconą Żołnierzom Wyklętym.

Pięknie i niezwykle emocjonalnie o „Ince” mówił dr Piotr Szubarczyk. Mówiąc o oprawcach podkreślał, że „oni nie byli z nas”. Wyraził nadzieję, że może ich dzieci i wnuki będą w stanie zrozumieć kto był patriotą a kto zdrajcą. Przypomniał też utwór „Już dopala się ogień w biwaku” – wzruszającą pieśń V Wileńskiej Brygady AK, śpiewaną przez samych żołnierzy.

NSZZ „Solidarność” reprezentowała przewodnicząca Międzyregionalnej Sekcji Oświaty Danuta Utrata.
Warto przypomnieć, że Danuta Siedzikówna, ps. Inka, urodziła się 3 września 1928 r. W wieku 15 lat złożyła przysięgę AK i odbyła szkolenie sanitarne, służyła m.in. w wileńskiej AK. W czerwcu 1946 r. została wysłana do Gdańska po zaopatrzenie medyczne. Tutaj aresztowało ją UB. Po ciężkim śledztwie została skazana na karę śmierci. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 

g

g

g

g

g

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ