Pieczyński : Nasz kraj zamienia się w bojówkę katolicko-faszystowską

x.jpg

Krzysztof Pieczyński co jakiś czas pojawia się w mediach, bynajmniej nie po to, by mówić o swoim zawodzie, czyli aktorstwie, ale jak się wydaje, by prowadzić swoistą krucjatę przeciw Kościołowi. Tym razem w rozmowie z dziennikiem.pl nazywał Polskę „chlewem Kościoła” i zapowiedział stworzenie stowarzyszenia, którego celem będzie doprowadzenie do rozwiązania konkordatu.

Pieczyński, znany szerszej publiczności jako dr Bruno z „Na dobre i na złe”, od pewnego czasu prowadzi bloga, na którym nieustannie atakuje Kościół katolicki. W jednym z jego ostatnich wpisów pochwalił się także zdjęciem spod tablicy KOD-u rozstawionej pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.

Nic więc dziwnego, że aktor w rozmowie z portalem nie tylko uderza w Kościół, ale także kierunek, w którym dąży Polska.

Nasz kraj zamienia się w bojówkę katolicko-faszystowską, która zaczyna agresywnie rządzić Polską, łamiąc prawo i konstytucję

— przekonuje.

W dalszej części nie zmienia tonu. Twierdzi, że nie uznaje obecnego rządu.

To jest farsa, a nie rząd. Nie mamy prezydenta. Pan Andrzej Duda nie jest prezydentem. Wygrał casting do roli prezydenta i bardzo źle ją gra. Ciągle brata się z kościelną mafią

— atakuje Pieczyński.

Aktor twierdzi, że jest osobą wierzącą, ale jak można przypuszczać, nie ma to nic wspólnego z wiarą katolicką. Żongluje pojęciami i symbolami takimi jak punkt Bindu i Drzewo Życia. Twierdzi, że to wyjazd do Ameryki zmienił w nim dotychczasowe podejście. Do Stanów zaś wyjechał zupełnie z innego powodu.

Z Polski wygoniło mnie chamstwo. Nie mogłem znieść wulgarności w życiu powszednim.Z tego samego powodu odszedłem z serialu. Spotkałem się z takim poziomem chamstwa społeczeństwa, że chciałem znów wyjechać

— zdradza.

Serialowy lekarz z Leśnej Góry dodaje, że chce założyć stowarzyszenie walczące z konkordatem. Z jego słów wynika, że marzy nawet o kilku milionach sprzymierzeńców. Patrząc na obecne zainteresowanie choćby blogiem aktora, są to wyjątkowo płonne nadzieje.

źródło: wpolityce.pl /dziennik.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ