„Trzy dni pił, jadł, palił i mnie gwałcił”. A oni wciąż chcą pomników sowieckich gwałcicieli w Polsce

pomniki komuny 1.jpg

Wieloletnia tresura Polaków w kulcie „wyboru przyszłości”, grubej kreski musiała przynieść namacalne efekty. Roześmiane ubeckie gęby nakryte markowym kaszkietem mówią więcej o III RP niż największe elaboraty.

Masowa ofiara nie ma twarzy. Dlatego jej losem przejmujemy się na pokaz. Czytając o masowych historycznych mordach, wypadkach czy zamachach terrorystycznych najczęściej wzruszamy ramionami, mówiąc, że świat jest okropny. Banalne wynurzenia zastępują jakąkolwiek głębszą refleksję. Na dodatek zbanalizowana i spłycona wiedza historyczna młodego pokolenia pogłębia znieczulicę na nasze narodowe krzywdy.

Tylko tak mogę sobie wytłumaczyć obojętność mas na debatę o przenoszeniu sowieckich monumentów stojących na polskiej ziemi, tudzież zmianie nazw ulic, które wciąż noszą nazwiska najgorszych zbrodniarzy komunistycznych. Wczoraj przypatrywałem się wielkiej debacie organizowanej przez publiczne media pod olsztyńskim Pomnikiem Wyzwolenia Ziemi Warmińskiej i Mazurskiej, pierwotnie nazwanym Pomnikiem Wdzięczności Armii Czerwonej autorstwa Xawerego Dunikowskiego. Debata została wywołana akcją moich kolegów Wojciecha Kozioła i Władysława Kałudzińskiego (internowanych w stanie wojennym), którzy dwa tygodnie temu kolorując na czerwono zdobiącą pomnik sowiecką swastykę, starali się uzmysłowić olsztyniakom mroczny absurd istnienia tego monumentu w ścisłym centrum miasta.

Na debacie pojawiły się wszystkie strony sporu: radni SLD domagający się ukarania przez prokuratora (śledztwo jest w toku) moich kolegów, zblazowani własnym niezdecydowaniem politycy PO i sprzeciwiającego się wyniesieniu pomnika klubu prezydenta miasta, historycy z IPN i społecznicy. Czy na otwartą, nadawaną na żywo w Polskim Radio Olsztyn i TVP 3 debatę przyszli masowo mieszkańcy? Poza głośną grupą ONR, Falangą, jedną (sic!) przedstawicielką lewackiej Partii Razem i cynicznie uśmiechniętymi, świetnie ubranymi za wysokie emerytury byłymi ubekami, nikt inny debacie się nie chciał przyglądać.

Cóż, wieloletnia tresura Polaków w kulcie „wyboru przyszłości”, grubej kreski musiała przynieść namacalne efekty. Przysłuchująca się debacie o sowieckim symbolu w sercu Olsztyna, roześmiana ubecka gęba, nakryta markowym kaszkietem, mówi więcej o III RP niż najcięższe elaboraty. Naprawdę miałem ochotę trzasnąć stojącego przede mną ubeka w łeb, by markowy kaszkiet z jego roześmianej gęby uderzył o glebę. Glebę, na którą jego kumple (a może i on?) rzucaliw swoim czasie polskich patriotów. No, ale jak bić starca po potylicy, skoro Polska nawet nie może w cywilizowany sposób osądzić takich jak on?

Skoro więc nie potrafimy reagować na zbiorową ofiarę, to może przemówi do nas indywidualna? Skoro godzimy się na to by w centrum stolicy województwa Warmińsko-Mazurskiego stał „Pomnik Wdzięczności Gwałcicielowi”, to powinniśmy zapoznać się z wdzięcznością ofiar?

Boże, kiedyś szłam przez naszą wioskę, a tu tak przy drodze kilku żołnierzy gwałciło kobietę. Wyobrażasz sobie! Jak zwierzęta, jak psy, nawet się nie ukryli, tylko tak przy wszystkich, tak przy drodze! Boże mój, jak człowiek może tak upodlić siebie i innych. I to nie był ten jeden przypadek. Ojciec zabronił mi w ogóle wychodzić z domu. Do dzisiaj pamiętam te ich zapite twarze, gwałcili ją i bili, a ci, co patrzyli śmiali się i wykrzykiwali coś po rosyjsku. Biedna ta kobieta, znałam ją – mieszkała niedaleko nas, miała trójkę dzieci. Po tym wszystkim nie doszła już do siebie, tydzień leżała i w końcu zmarła.

opowiada swoje wnuczce 83- letnia Pani Pelagia we wstrząsającej książce Małgorzaty Okrafki-Nędzy.

Całą wojnę kobiety jakoś przeżyły, a tu przyszli „wyzwoliciele” i tak naprawdę przynieśli nam piekło.

dodaje kobieta, która sama również doświadczyła „wyzwoleńczej dłoni” sowieckich kacapów. Kacapów, którym namiestnicy Moskwy w Polsce stawiali pomniki. Pomniki te, łopatologicznie to przypomnijmy, do dziś stoją w centrach miast. Chronione przez prawo. Do dziś są ozdobione sowiecką swastyką, „zdobiącą” polską ziemię.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ