Nasi bohaterowie Września 1939. Póki o nich pamiętamy, pozostają nieśmiertelni!

1939.jpg

1 września to dla mnie dzień szczególny. Wierzę, że nie tylko dla mnie. Właściwie jest tak od kiedy pamiętam. Żołnierzy Września 1939 roku zawsze uważałem za wielkich bohaterów. Chociaż oni sami często wcale tak o sobie przecież nie myśleli.

Żołnierzy II Rzeczypospolitej – która jest dla mnie emanacją wszystkiego, co w polskości dobre i szlachetne – podziwiam za męstwo, za wierność zasadom, za lojalność wobec Ojczyzny. A wreszcie za odwagę – jakiej nie okazał wcześniej nikt w Europie – odwagę stanięcia naprzeciw wspólnemu najazdowi barbarzyńskich Niemiec oraz dzikich Sowietów.

Wielu z bohaterskich żołnierzy pamiętnego Września mieszkało później przez lata po ciuchu wśród nas. Również na terenie ziemi dzierżoniowskiej pomagali organizować fabryki, warsztaty, pracowali, zakładali rodziny, kochali, żyli i… umierali. Zazwyczaj po cichu, często zabierając ze sobą do grobów pamięć o śmiałej walce przeciw dwóm najstraszniejszym totalitaryzmom w historii. O chwilach strasznych i wspaniałych, o strachu i o odwadze…

Chociaż ramy felietonu nie są może do tego najlepsze, przynajmniej o kilku naszych Żołnierzach Września, chciałbym tutaj krótko przypomnieć…

W Bielawie aż do śmierci, która przyszła po niego w roku 1995, mieszkał po wojnie jeden z żołnierzy legendarnej załogi Westerplatte – strzelec Michał Łata. Znajdował się w obsadzie Wartowni nr 3 i był prawdopodobnie pierwszym rannym polskim żołnierzem w rozpoczynającej się wojnie. Warto dodać, że mimo rany, wkrótce wrócił do walki.

Na Westerplatte walczył także legionista Teodor Wiatr. Miał przydział do obsady koszar na półwyspie. Po wojnie aż do śmierci mieszkał w Sienicach koło Łagiewnik. Zmarł w 1973 roku.

W Piskorzowie pochowany jest wachmistrz Paweł Jackiewicz, przez lata mieszkaniec Podolina – żołnierz 3 Pułku Strzelców Konnych, uczestnik ostatniej wielkiej bitwy kampanii z 1939 roku – pod Kockiem i Wolą Gułowską. Zmarł w roku 2003…

W Dzierżoniowie mieszkał i tutaj jest pochowany starszy sierżant Stanisław Jan Wójciak, odznaczony przez ostatniego premiera II RP, generała Felicjana Sławoja Składkowskiego Brązowym Krzyżem Zasługi. Walczył przeciwko Niemcom w batalionie Korpusu Ochrony Pogranicza „Delatyń”. Pomiędzy 6 a 10 września został ranny. Zmarł w Dzierżoniowie w roku 1969.

Z Dzierżoniowem związali swoje powojenne losy także trzej oficerowie Wojska Polskiego: podpułkownik dyplomowany Walerian Tewzadze, porucznik Tadeusz Kiesewatter oraz porucznik Józef Buczyłko. Ten pierwszy, gruziński oficer kontraktowy w Wojsku Polskim, dowodził północnym odcinkiem obrony Warszawy, za co uhonorowany zostało krzyżem Virtuti Militari. Zmarł w roku 1985 w Dzierżoniowie. Tadeusz Kiesewetter we wrześniu 1939 roku dowodził plutonem łączności w Grupie Operacyjnej „Polesie” generała Franciszka Kleeberga i podobnie jak wachmistrz Jackiewicz uczestniczył w bitwie pod Kockiem. Zmarł w Dzierżoniowie w roku 1961.

W Dzierżoniowie przed 11 laty zmarł i tutaj jest pochowany, zasłużony dla naszego miasta, założyciel pierwszej w Polsce szkoły radiotechnicznej – Józef Buczyłko. We wrześniu 1939 roku uczestniczył w bitwie pod Mławą, uhonorowany za walkę z Niemcami Krzyżem Walecznych.

Z naszą ziemią – chociaż wtedy jeszcze w niemieckich rękach – wiążą się także ostatnie dni dowódcy Lądowej Obrony Wybrzeża, komandora Stefana Frankowskiego, który będąc jeńcem wojennym zmarł w szpitalu w Bielawie w roku 1940 i tutaj został pochowany.

Zdaję sobie sprawę, że to tylko garstka bohaterów z długiej listy tych, o których należy pamiętać. Wierzę, że czas na właściwe upamiętnienie, na przywrócenie mieszkańcom ziemi dzierżoniowskiej pamięci o ich walce sprzed 77 lat, jeszcze nadejdzie…

I jak zawsze przed 1 września myślę też o swoim dziadku, Narcyzie Molskim, który w roku 1939 uczestniczył w obronie Warszawy… Póki o nich pamiętamy, pozostają nieśmiertelni!

autor: Jarosław Kresa

źródło: zprawa.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ