Smutny koniec Wałęsy: Motorem napędowym nienawiść

Poniższe uwagi piszę z ciężkim sercem. Szczerze mi żal, jak na naszych oczach następuje degradacja człowieka, którego nazwisko mogło się stać symbolem Polski i którego dokonania winny przypominać i utrwalać pomniki.

Zamiast stawiania pomników, widzimy jak nasz bohater narodowy lat osiemdziesiątych, Lech Wałęsa, od czasów objęcia prezydentury dokonuje autodestrukcji własnej legendy, a w ostatnim okresie także imienia przyzwoitego i rozsądnego człowieka. W ostatnich miesiącach ten proces nabrał u Wałęsy dużego przyspieszenia. Szczerze mówiąc, wątpię, aby kiedykolwiek z tej drogi zawrócił. I to jest przerażająco smutne.

Ominięcie papieża Franciszka

Nie rozumiałem, dlaczego najsłynniejszy elektryk świata, Lech Wałęsa, unika spotkania z papieżem Franciszkiem podczas jego pielgrzymki do Polski z okazji Światowych Dni Młodzieży.

On, wierny sługa Kościoła katolickiego, z zawsze demonstracyjnie wpiętą w klapę Matką Boską, nie korzysta z nadzwyczaj sprzyjającej okazji, aby spotkać się z Ojcem Świętym, najwyższym zwierzchnikiem tego Kościoła. Dlaczego?

Trudno uwierzyć, że uniemożliwiło mu to za późne doręczenie zaproszenia. Termin wizyty papieskiej znany był kilka miesięcy wcześniej niż termin zebrania KOD w Toruniu. Kiedy przyjrzałem się nieco bliżej wystąpieniom Wałęsy w ostatnich miesiącach, jasne dla mnie się stało, że były szef „Solidarności” tak daleko odszedł od etosu chrześcijanina, że nie miał odwagi spojrzeć w oczy Franciszka. Na czym owo oddalenie polega?

Motorem napędowym nienawiść

Przede wszystkim Wałęsa ma w sobie olbrzymie pokłady nienawiści wobec Jarosława Kaczyńskiego i PiS. Wielokrotnie tę nienawiść ogłasza publicznie przy różnych okazjach i na różne sposoby. Niechęć do wszystkiego co związane z PiS-em jest tak zapiekła, że nie był w stanie powstrzymać się od ataku na nieżyjącego już Lecha Kaczyńskiego, określając go mianem „miernoty”.

Nie będę się wcielał w rolę analityka politycznego oraz psychologa i stawiał hipotez, jakie to przyczyny zdecydowały, że negatywne nastawienie Wałęsy wobec Kaczyńskich i PiS narasta z każdym rokiem. Samych źródeł konfliktu z pewnością należy szukać w czasach prezydentury Wałęsy, kiedy zaczęły się pierwsze tarcia między nim a braćmi Kaczyńskimi. Twórcy PC, Jarosław i Lech Kaczyńscy (protoplaści obecnego PiS) zawiedli się wtedy na Wałęsie, który miał wedle nich pełnić rolę budowniczego demokratycznej Polski, a okazał się wiernym egzekutorem umowy zawartej w Magdalence z komunistami. Od tamtego okresu wiele dramatycznych wydarzeń i zaskakujących zwrotów politycznych sprawiło, że niechęć Wałęsy do Kaczyńskich nabierała coraz ostrzejszej postaci.

Dzisiejszy Wałęsa, którego rozsadza wprost osobowość nienawistnika, nie miał najwyraźniej ochoty zetknąć się z papieżem trzymającym w ręku oliwną gałązkę pokoju i miłości, choć pewne jest, że dla Franciszka nie byłoby to przeszkodą w traktowaniu byłego lidera Solidarności z szacunkiem, uznaniem i próbą dotarcia do jego pozytywnych duchowych wartości.

– Miłuję cię jaki jesteś. Przyjdź do mnie. Wiem, że przeszkodą jest wstyd z powodu złych rzeczy, jakie zrobiłeś. Musisz tę przeszkodę pokonać – mówił papież w niedzielę w Brzegach. Czy Wałęsa próbował pokonać wstyd? Tego nie wiem. Znamy tylko rezultat.

Obawiam się, że obsesja na punkcie Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u tkwi w Wałęsie już tak głęboko i rozrosła się do takich rozmiarów, że nie jest on w stanie pohamować się przed publicznym ujawnianiem swojego prawdziwego do nich stosunku. Stąd nieustanne deklaracje, obietnice i zapowiedzi, którym przyświeca tylko jeden cel – odebrać PiS-owi władzę, a następnie rozliczyć partię i Jarosława Kaczyńskiego za wszystko zło, jakiego według niego dokonali.

Absurdy atrakcyjnym towarem

Niemal wszystkie publiczne zamierzenia Wałęsy od kilku miesięcy są na granicy szaleństwa. Niezamierzona groteska, karykaturalne plany przemieszane z diagnozami i absurdalnymi celami politycznymi. Jedną z najbardziej widocznych cech wystąpień Wałęsy jest jego megalomania.

Te wszystkie cechy sprawiają, że tragizm postaci Wałęsy przeplata się z jej śmiesznością. Świat mediów jest zaś okrutny, więc dziennikarze wykorzystują jego śmieszności, aby epatować swoich odbiorców nieustannymi bzdurami prosto z głowy Wałęsy.

Media zdają sobie sprawę, że merytorycznie wypowiedzi Wałęsy pozbawione są sensu. Powielają je jednak, bo ze względu na prestiż autora jest to świetnie sprzedający się towar. Niezdający sobie z tego sprawy Wałęsa, widząc, jak pełno jest go w mediach i jak mocno jest w nich eksponowany, brnie w coraz większe głupoty, które coraz bardziej go kompromitują.

Wiele z tych wypowiedzi mogłoby zasilić programy kabaretowe, a rozmiary ich głupoty jego oświadczeń są w stanie przysłonić jego dawne zasługi.

W umyśle Wałęsy uroiło się przekonanie, że rządy PiS doprowadzą do wojny domowej. A wtedy – przekonuje – najlepsi synowie narodu „postawią kosy na sztorc” i ruszą do walki. A Wałęsa, jak dawniej, stanie na czele i poprowadzi do boju pospolite ruszenie.

Najbardziej przykre jest użycie przez Lecha Wałęsę symboliki odwołującej się do Powstania Warszawskiego, kiedy mówi o godzinie „W” jako początku rewolty, która ma zaprowadzić „porządek w kraju” i odbudować go z ruiny, do jakiej doprowadziły rządy PiS i Kaczyńskiego.

Oczywiście Wałęsa nie byłby sobą, gdyby po zapowiedziach, że będzie strzelał do kibiców, kilka tygodni później nie powtarzał, że chce obalić PiS, ale wyłącznie drogą pokojową. W zmaganiach pokojowych z PiS należy być jednak ostrożnym – radzi Wałęsa. Oni naprawdę mogą strzelać – ostrzega – tacy to ludzie. „Nie jest tajemnicą, że niektórzy mieli żółte papiery”.

Dosłownie kilka dni temu znowu twierdził o konieczności przygotowania rewolucji. Ci, którzy gotowi są bić się za ojczyznę, już dziś powinni zacząć się przygotowywać. W czasie rewolucji „wytniemy wszystkich. Wyrżniemy. Od sołtysa do ministra”. Wobec pisowców nie będzie żadnej taryfy ulgowej – „albo się poddacie, albo będziecie z okien wyskakiwać” – grzmi Wałęsa.

To może i lepiej, że nie spotkał się z papieżem.

autor: Jerzy Jachowicz

źródło: Gazeta Obywatelska

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ