Soros finansuje progejowską akcję „Tygodnika Powszechnego”?

7070295f93fc4ecea8b609d6513f896b.jpeg

„Przekażmy sobie znak pokoju” to nazwa kampanii społecznej, w którą na zaproszenie organizacji LGBT włączyli się przedstawiciele liberalnych środowisk katolickich. Cel akcji to „przypomnienie, że z wartości chrześcijańskich wypływa konieczność postawy szacunku, otwarcia i życzliwego dialogu wobec osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych”. Sponsorem kampanii jest… fundacja George’a Sorosa, który znany jest ze wspierania środowisk aborcyjnych.

Kampania społeczna „Przekażmy sobie znak pokoju” – a raczej poparcie jej przez niektóre środowiska katolickie – budzi spore kontrowersje. Rozmiar i przekaz akcji mogą bowiem zostać odebrane jako promocja homoseksualizmu, a nie nawoływanie wobec szacunku do osób LGBT.

Jak informuje pismo „Więź”, jeden z patronów medialnych kampanii – w jej ramach na ulicach największych polskich miast zawisną setki billboardów i plakatów. Wyemitowanych też będzie kilkanaście spotów, w których znani działacze katoliccy, ale też wierzące osoby LGBT, apelują o szacunek wobec osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych. Na filmach swoimi przemyśleniami na ten temat dzielą się m.in. teolożka Halina Bortnowska, Dominika Kozłowska, redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, Katarzyna Jabłońska i Cezary Gawryś z kwartalnika „Więź”, Zuzanna Radzik, teolożka i publicystka „Tygodnika Powszechnego”, a także psycholożka Natalia de Barbaro. Głos zabiorą też same osoby LGBT oraz ich rodzice. Uruchomiona zostanie specjalna strona internetowa www.znakpokoju.com, a w całej Polsce odbędą się spotkania dyskusyjne z udziałem środowisk katolickich i wierzących osób LGBT.

Akcja naprawdę będzie więc prowadzona z rozmachem. Wątpliwości budzi nie tylko przekaz, jaki popłynie z billboardów i spotów, ale i osoba sponsora całej kampanii. Jak informuje „Więź” – projekt „Przekażmy sobie znak pokoju” finansowany jest ze środków Open Society Foundations. A to sieć fundacji, założona i kierowana przez George’a Sorosa – amerykańskiego miliardera pochodzenia węgiersko-żydowskiego.

Soros to finansista, który dorobił się w rajach podatkowych – ale to jeszcze można byłoby przełknąć. Problem w tym, że sponsor akcji, w której tak ochoczo biorą udział liberalne środowiska katolickie, wspiera finansowo… aborcjonistów. Na promocję zabijania dzieci Soros wydał już grube miliony dolarów (np. amerykańska Planned Parenthood otrzymała od niego w 2013 r. 1,65 mln dol.)

W dodatku niedawno okazało się, że Open Society Foundations (OSF), fundacja wspierająca projekt „Przekażmy sobie znak pokoju”, planuje zdecydowaną kampanię, mającą na celu legalizację aborcji w tych państwach Europy, w których jest jeszcze nielegalna– jak wynika z dokumentu zamieszczonego przez hakerów na serwisie DC Leaks. Pierwszym celem ma być Irlandia, która ma jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów dotyczących aborcji na świecie. Aborcja jest tam dopuszczalna wyłącznie w wypadku bezpośredniego zagrożenia życia matki. Irlandia jest jedynym – oprócz Polski – krajem w UE, w którym aborcja na życzenie jest nielegalna. Fundacja Sorosa chce to zmienić – pisał niedawno Wiktor Młynarz w „Gazecie Polskiej Codziennie”.

Opublikowany przez DC Leaks artykuł stanowi zarys strategii na lata 2016–2019 organizacji Women’s Rights Program (WRP) – części fundacji Sorosa zajmującej się szeroko pojętymi prawami kobiet. Według tego dokumentu WRP chce wspomóc finansowo organizacje chcące zalegalizować w Irlandii aborcję na życzenie – irlandzki oddział Amnesty International, Abortion Rights Campaign i Irish Family Planning Asociation. Głównym celem ich działania ma być zmiana irlandzkiej konstytucji.Wprowadzona do niej w 1983 r. na skutek referendum ósma poprawka mówi o tym, że państwo stoi na straży życia poczętego, robiąc wyjątek tylko w wypadku zagrożenia życia matki. Dopóki ta poprawka nie zostanie zniesiona, każda próba legalizacji aborcji jest skazana na niepowodzenie.

W dalszej części dokumentu jest mowa o tym, że legalizacja aborcji w Irlandii ma pokazać reszcie świata, że jest to możliwe nawet w wypadku kraju tak poważnie traktującego ochronę życia poczętego. Jeżeli to się uda, to następne na liście WRP będą inne kraje, gdzie przewagę mają konserwatyści i katolicy. Dokument wymienia tylko jeden taki kraj z nazwy – Polskę.

Oprócz walki o legalizację aborcji na życzenie WRP chce rozpocząć w br. kampanię, mającą nie dopuścić do wpisywania ochrony życia poczętego do konstytucji w krajach nie tylko Europy, ale także Afryki i Ameryki Łacińskiej. Do 2019 r. chcą zbudować sieć organizacji walczących z prawną ochroną dzieci poczętych – zarówno poprzez niedopuszczenie do wprowadzenia nowych przepisów antyaborcyjnych, jak i zniesienie tych już obowiązujących. Cel ten ma pochłonąć 50–60 proc. budżetu WRP.
 

fot. youtube.com

źródło: http://niezalezna.pl/85680-kto-finansuje-progejowska-akcje-tygodnika-powszechnego-george-soros

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ