A. Jawor: Dlaczego kościół jest spoko

14182605_1239709909412848_657021891_n.jpg

Czytając tytuł mojego posta, jestem przekonany, że wywoła mieszane uczucia, w porównaniu do relacji z wycieczek czy wyścigów, które są neutralne lub też wywołują uśmiech, że są w Polsce tak ładne tereny (warto doceniać swoje, poznać to co mamy, a nie chwalić cudze, zwłaszcza w czasach, gdy wyjazd za granicę grozi śmiercią).

Skąd pomysł na takiego posta? Jestem człowiekiem otwartym, wiele rozmawiam na różnorakie tematy. Ponadto czytam prasę, internet, oglądam telewizję. Od wielu osób, czy też z wielu źródeł da się wyczuć negatywne nastawienie do Kościoła w Polsce (co kraj to obyczaj). Zastanowić się należy z czego to wynika, ale o tym później. Ja osobiście natomiast jestem przeciwnego zdania: Kościół jest spoko! Kościół da się lubić, a co najważniejsze, Kościół nie jest złem! W naszym kraju jest on wręcz koniecznością z wielu powodów. Utwierdziłem się w tej opinii po udziale w Światowych Dniach Młodzieży, które to najprawdopodobniej będę wspominać do końca życia (chociaż w sumie w kolejnych też planuję udział 🙂 ).

Zacznijmy od gorszej strony, aby nawet w moim poście był jakiś tam happy end. Dlaczego wizerunek Kościoła jest taki słaby? Przede wszystkich w Polsce istnieje wiele stronnictw, które chcą zbudować image Kościoła, jako sekty ciągnącej tylko pieniądze ze skarbu państwa, za które to księża żyją w luksusach i piorą ludziom mózgi. To prawda, zwykle księża żyją w dobrych warunkach, natomiast byłbym daleki od uogólniania. Posłużę się słowami papieża Franciszka, który powiedział, że „Jeśli ktoś wyciąga cennik to nie jest to duszpasterstwo.” Bogu natomiast służy wielu, ale to wielu księży którzy rozumieją czym ono jest i są faktycznie sługami, a nie księgowymi. A czemu Kościół Katolicki dostaje pieniądze z budżetu? Fundusz kościelny jest po prostu odszkodowaniem wypłacanym w pewnym sensie w ratach za to, co odebrała im władza PRL. Jeszcze dalej mi do stwierdzenia o praniu mózgu, niektórzy po prostu dość dosadnie przekazują naukę kościoła.

Co jest jeszcze powodem budowania negatywnego wizerunku? Przedstawiciele Kościoła Katolickiego w Polsce często wypowiadają się na tematy będące aktualnie poruszane na forum publicznym, w tym również poruszają sprawy, które mają zostać regulowane ustawami. Praktycznie w każdym przypadku bronią oni tradycyjnych wartości, będąc w kontrze do „nowocześnie” nastawionych zwykle lewackich przedstawicieli. Wielu osobom się to nie podoba, ale to właśnie w tych wartościach tkwi siła Kościoła! Nie pranie mózgu, a obrona tradycyjnych wartości! W trudnych chwila w historii Polski to religia była fundamentem narodu, była tym co łączyło i tym co dawało siłę. Musimy zrozumieć, że z tych wartości się wywodzimy, musimy ich bronić, bo to jest nasz największy dorobek! Coś, czym wyróżniamy się wśród narodów! Czemu nie miałoby tak pozostać? Zrozummy, że kościół, a przez Kościół i sam Bóg nie chcą dla nas źle. Oni chcą naszego dobra, co powinniśmy docenić.  Nie możemy dać się omamić, że ta cała nowoczesność jest dobra. Z biegiem czasu doprowadzi ona do eksterminacji społeczeństwa, a jak widzimy chrześcijaństwo trwa już ponad dwa tysiące lat!

Myślę, że jednak nie przekonałem do tej pory do tego, że Kościół jest jednak spoko. Tak jak pisałem, byłem na ŚDM. Nie planowałem tego wyjazdu, ale teraz jestem w stanie powiedzieć, że była to jedna z najlepszych decyzji mojego życia. Mogłem poczuć atmosferę radości, modlitwy, życzliwości i miłosierdzia Bożego. Właśnie widok tych wszystkich młodych ludzi (wg. szacunków ok 2.5 mln ludzi w campusie Misericordia), którzy cieszyli się, modlili, sprawił, że nie mogłem pozostać obojętny. Widząc to w telewizji, postanowiłem tam być. Wsiadłem do pociągu, a rano zobaczyłem papieża z odległości ok. 10 m, a potem z przygodami dotarłem na wspomniany campus. Tyle młodych ludzi wierzy w Boga, wierzy, że to Jezus jest ich przewodnikiem. Kościół daje nam możliwość łączności z najpotężniejszym, wszechmogącym Bogiem. Daje możliwość samorozwoju, spotkania innych ludzi, nawiązania przyjaźni i wspólnego wyznawania wartości, które w ostateczności dadzą nam zbawienie. Dlatego też na pytanie, dlaczego Kościół jest spoko, odpowiadam: ponieważ daje szczęście. Powiecie, że obecność w kole naukowym też takowe da, też poznamy tam ludzi, którzy mają podobne zainteresowania i chcą osiągnąć wspólny cel (np. jakaś konstrukcja). Tak. Ale co innego, gdy każdy chce jak najwięcej wyciągnąć dla siebie, a co innego gdy w grę wchodzą wartości i fundamenty życia. Wiara może stać się dla nas sensem życia, które da szczęście na wieki, a nie tylko to doraźne.

Przydałoby się też trochę statystyk ile działa duszpasterstw akademickich chociażby we Wrocławiu, ile jest ministrantów. Niestety takich nie mam. Wiem jednak na pewno, że ci ludzie nie wstydzą się Jezusa, nie jest wstydem dla nich być katolikiem. Moim zdaniem jest to duma. Są to tłumy młodzieży, którzy zapewne w niedalekiej przyszłości będą stanowić o porządku tego świata!

Teraz moi czytelnicy zapewne się oburzycie, dlaczego właśnie oni? Pewnie nie tylko oni, jednak co potrafią więcej „wierzący”? Chodzi tutaj o wygodę. Życie z dala od Boga, niezgodnie z nauką Kościoła jest wygodne. Podobnie jak zawodowy sportowiec, aby osiągnąć sukces musi się liczyć z wieloma wyrzeczeniami, tak samo jest i w religii – konieczne jest wiele wyrzeczeń, aby być szczęśliwym i osiągnąć zbawienie. Jeśli ktoś ma na tyle siły, aby temu sprostać, może osiągnąć wielkie rzeczy. Tutaj słuszne wydaje się przytoczenie słów Papieża z krakowskich ŚDM, abyśmy „nie byli młodymi kanapowymi, którzy mylą szczęście z wygodą, z wygodną kanapą” (nie dosłownie, ale chcę przekazać sens).

Przyjaciele, bracie! Nie bójcie się wiary, to nie jest sekta! Nie należy się tego wstydzić! Wystarczy popatrzeć na uśmiechnięte twarze uczestników ŚDM (mnóstwo filmów na yt, polecam). Znajdźmy dla siebie miejsce w rodzinie, wielkiej rodzinie Kościoła, w której odnajdziemy właściwą drogą w życiu i szczęście. Czasami wystarczy spotkać jedną osobę, blisko związaną z Kościołem, która rozmowami z nami odmieni nasze podejście, a w konsekwencji życie. Tak, jak w każdej innej dziedzinie życia. Na ŚDM można ich było spotkać naprawdę wiele.

ja

 

 

 

Autor: Aleksander Jawor

Student Politechniki Wrocławskiej, angażujący się w akcje społeczne w Jeleniej Górze i Wrocławiu, szczególnie te przypominające o historii Polski. Ponadto sportowiec – kolarstwo jest jego pasją. Autor bloga alekjawor.blogspot.com

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ