Czy matematyka jest potrzebna humanistom? Jest ważnym elementem wiedzy ogólnej

matematyka.jpg

Raczej należałoby zapytać, dlaczego matematyka jest potrzebna humanistom? Jeszcze pamiętam czasy, gdy kandydaci na filologię polską na egzaminie wstępnym zdawali matematykę, jako jeden z przedmiotów do wyboru. Matematyka była wtedy ważnym i obowiązkowym przedmiotem maturalnym. Po prawie 30-letniej przerwie kilka lat temu przywrócono obowiązek zdawania matematyki na egzaminie dojrzałości, ale szkody w mentalności, jakie rezygnacja z tego poczyniła w mentalności społecznej, jeszcze długo nie będą do odwrócenia. Dorosłymi ludźmi są już dzieci tych, którzy jako pierwsi matematyki nie zdawali. Wychowały się w klimacie matematycznej ignorancji i niechęci do tego przedmiotu.

Pytanie o to, czy matematyka jest potrzebna humanistom, ma aspekt nie tylko praktyczny, ale i filozoficzny. Może na początek parę słów na ten temat. Jak przekonuje ks. prof. Michał Heller świat jest matematyczny, to znaczy najskuteczniej można go opisywać i badać właśnie za pomocą metod matematycznych. Poświecił nawet temu problemowi pracę pt. „Czy świat jest matematyczny?” w ramach cyklu „Zagadnienia filozoficzne w nauce”, w której udowadnia tezę, że świat niematematyczny byłby całkowicie nieracjonalny i niemożliwy do opisu i badania. Bez metod probabilistycznych nie mogą się obejść takie nauki, jak socjologia, psychologia czy ekonomia. Dzięki statystyce matematycznej możemy już chwilę po zamknięciu lokali wyborczych cieszyć się znajomością przybliżonych wyników wyborów. Immanuel Kant mówił, że w nauce jest tyle prawdy, ile jest w niej matematyki. Myśliciele od starożytności, zajmując się filozofią, parali się też matematyką. W historii filozofii na przestrzeni wieków aż do czasów współczesnych jest wielu uczonych, którzy zajmowali się także matematyką. Przywołam dla przykładu Pitagorasa, czy Arystotelesa, od którego pochodzą zasady logiki. Francuski filozof Rene Descartes, znany jako Kartezjusz, to filozof i matematyk. Od niego pochodzi układ współrzędnych, zwany kartezjańskim, bez którego trudno wyobrazić sobie opis przestrzeni.

pobrane (1)

Bardziej współczesny przykład – John Nash, matematyk. Prowadził badania nad teorią gier, wprowadził pojęcie równowagi w grach niekooperacyjnych, nazwany od jego nazwiska równowagą Nasha. Zainspirowała go obserwacja relacji między ludźmi i ich współdziałanie, co opisał używając aparatu matematycznego, a rezultaty znalazły zastosowanie w ekonomii. I przyniosły mu nagrodę Nobla. Historię jego życia opowiedział film „Piękny umysł”.

Zatem matematyka jest niezbędna do poznania i jest najlepszym do tego narzędziem. Czy jest potrzebna humanistom? Hans Freudental – holenderski matematyk (żył w XX wieku,  zmarł w 1990 r. zajmował się jedną z najtrudniejszych dyscyplin matematycznych, jaką jest topologia algebraiczna, ale wniósł także  znaczący wkład do filozofii i literatury) ocenia, że „ze wszystkich nauk humanistycznych matematyka jest najbardziej humanistyczna”.Einstein mówił, że matematyka  jest poezją logicznego myślenia, a Hugo Steinhaus sentencję „między duchem a materią pośredniczy matematyka” kazał wyryć na  swoim nagrobku. To prawda, że matematykę często myli się z arytmetyką, uważając za nudną i jałową. A matematyka to nie liczenie, ale myślenie i w rzeczywistości zaś jest to nauka wymagająca największej wyobraźni. Ma także walory estetyczne, to obcowanie z pięknem. Przywołam jeszcze raz ks. Prof. Michała Hellera, który przyrównuje matematykę do poezji.

Ideałem poezji jest prostota zapisu przy bogactwie treści. Jeżeli w tym tkwi piękno poezji to piękno formuły matematycznej jest znacznie większe. Ks. Heller twierdzi, że matematyka to poezja najwyższego lotu.

Zejdźmy jednak na ziemię. W moim artykule, publikowanym na portalu www.WszystkoCo Najwazniejsze.pl zatytułowanym „Dekalog nauczania matematyki” https://wszystkoconajwazniejsze.pl/maria-wanke-jerie-dekalog-nauczania-matematyki/ postulowałam, aby zaniechać wreszcie propagowania ignorancji matematycznej, czyli przyjąć zasadę, że osoby publiczne nie chwalą się kłopotami ze szkolną matematyką. Uważam to za niezmiernie ważne, bo jest to swoiste usprawiedliwienie matematycznej ignorancji.

Powinniśmy sobie zdawać sprawę, że w języku potocznym bardzo często używamy pojęć matematycznych, nierzadko popełniając kardynalne błędy. Pierwszy z brzegu przykład: nastąpił zwrot o 360 st. (tzn. że jesteśmy dokładnie w tym samym miejscu), to oczywisty błąd, należy powiedzieć o 180 st. Tak jak, gdy zamiast punkty procentowe, mówi się o  procentach, czy zamiast mówić o liczbie studentów, używa się określenia ilość studentów, a przecież studenci to nie piasek czy mąka, tylko wielkość policzalna. Niejednokrotnie tempo wzrostu mylone jest ze wzrostem, a to jakby prędkość mylić z przyspieszeniem. Przeczytałam niedawno na jednym z portali wyższej uczelni, tekst informujący nowo przyjętych na studia o tym, o czym powinni w pierwszych dniach nauki się dowiedzieć. W tym kontekście użyto pojęcia liczby pierwsze, w znaczeniu: liczby, z którymi student zetknie się w pierwszej kolejności. A liczby pierwsze (to pojęcie nie z zakresu matematyki wyższej tylko podstawowej) to takie, które dzielą się tylko przez jeden i przez siebie, czyli 2, 3, 5, 7, 11, 13 itd. To oczywisty błąd, którynie tylko dowodzi ignorancji matematycznej, ale i ją propaguje.

Gorzej, gdy szwankuje logiczne myślenie. Dlatego niejednokrotnie z przytoczonych faktów wyciągane są zupełnie nieuprawnione wnioski, na przykład brak dowodu czyjejś obecności nie jest dowodem nieobecności. Matematyka uczy dyscypliny myślenia i prawidłowego wnioskowania. Pomaga prawidłowo argumentować, co niewątpliwie ułatwia dyskusję.

Powinien istnieć pewien zasób wiedzy matematycznej, której nieznajomość jest wstydliwa, podobnie jak braki wiedzy z historii czy literatury.

Reasumując, matematyka jest częścią wiedzy ogólnej. Jej podstawy wraz z elementami historii matematyki powinny wejść do kanonu wiedzy każdego, kto mieni się inteligentem.

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (201

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ