Śląsk przegrywa z Ruchem Chorzów 1:2

slask 3.jpg

Zwycięskiego składu się nie zmienia

Szkoleniowiec WKS-u Mariusz Rumak nie dokonał w wyjściowym składzie żadnej zmiany w stosunku do poprzedniego ligowego meczu w Krakowie, zakończonego wysokim zwycięstwem 5:1 przeciwko Wiśle. Najbardziej wysuniętym zawodnikiem ponownie był będący ostatnio „w gazie” Kamil Biliński, który wygrywa rywalizację z Węgrem Mervo, mimo że ten też strzelił ostatnio dwa gole dla swojej reprezentacji. W składzie gości znalazło się miejsce dla trzech byłych piłkarzy WKS-u, a więc Grodzickiego, Kowalczyka i Ćwielonga. Od pierwszej minuty wybiegł także Eduards Visnakovs, który po raz kolejny miał okazję pokazać kibicom Ruchu, że jest wstanie godnie zastąpić najlepszego do niedawna strzelca „Niebieskich”, a więc Mariusza Stępińskiego.

Żywy początek

W pierwszych dziesięciu minutach Śląsk uzyskał optyczną przewagę, ale brakowało wykończenia akcji strzałami. Ruch po odbiorze piłki bardzo szybko przemieszczał się z nią pod pole karne Pawełka. Dużo na lewym skrzydle dryblował Patryk Lipski, ale jego dynamiczne wejścia w „szesnastkę” Śląska były zażegnywane w ostatniej chwili przez środkowych obrońców „Wojskowych”. Starał się Biliński, strzelał z dystansu, a w 15 minucie miałby dogodną sytuację na bramkę, gdyby tylko dokładniej udało mu się przyjąć piłkę na dziesiątym metrze. Wrocławianie powinni objąć prowadzenie w 23 minucie. Wtedy po błędzie graczy Ruchu piłkę przejął Morioka i popędził w pole karne Kamila Lecha. Niestety w sytuacji sam na sam kopnął piłkę wprost w bramkarza.

Bohaterem gości w pierwszej połowie został Piotr Ćwielong. Były pomocnik WKS-u, z którym zdobywał mistrzostwo Polski wyprowadził Ruch Chorzów na prowadzenie. W 38 minucie „Niebiescy” ruszyli środkiem boiska z szybkim kontratakiem. Piłka po podaniu Łukasza Surmy trafiła pod nogi Ćwielonga, który znajdując się w polu karnym delikatnie podciął piłkę nad wychodzącym Mariuszem Pawełkiem. Golkiper Śląska był w tej sytuacji bez szans i to goście świętowali objęcie prowadzenia. W końcówce podwyższyć rezultat mógł Visnakovs po strzale z dystansu, zabrakło dosłownie centymetrów. Więcej dogodnych sytuacji w pierwszych 45 minutach już nie było i na przerwę piłkarze schodzili przy wyniku 0:1. Druga połowa zaczęła się fatalnie dla drużyny Mariusza Rumaka. W 50 minucie chorzowianie wykonywali rzut rożny, piłka wyleciała na skraj „szesnastki”, gdzie dopadł do niej Ćwielong. Precyzyjne uderzenie w pełnym biegu tuż przy słupku zakończyło się golem na 2:0.

Śląsk Wrocław – Ruch Chorzów 1:2

źródło: wroclaw,pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ