A. Jawor: Wrzesień, wakacje, sportowy tryb życia

Tytuł posta z pewnością będzie irytować tych, którym wakacje już się skończyły – czyli chodzącym do szkoły oraz mającym kampanię wrześniową. Tym, którzy mają jednak wolny czas, polecam z niego korzystać. W dowolny sposób.

Korzystając ze słońca zdecydowaliśmy się wyjechać z domu. Celem stała się okoliczna Żwirownia, w wakacje oblegana przez wielu mieszkańców. Teraz? Raptem kilka osób wokół całego zbiornika. Miejsce jest też niestety znane z tego, że co roku dochodzi do utonięć. Już bardzo blisko brzegu robi się bardzo głęboko. Ale na szczęście nie o tym.

Leżenie na brzegu należy do najprzyjemniejszych leniwych rzeczy. Można po prostu nic nie robić i grzać się w słońcu. Ale aby móc sobie pozwolić na takie obijanie, wcześniej trzeba sobie na to zapracować. Jedni w pracy, inni na uczelni, jeszcze inni na emeryturze (pozdrowienia dla pana, który przyjechał na rowerze, następnie przepłynął w poprzek zbiornika i wrócił, po czym ponownie wsiadł na rower i odjechał).

Moim zdaniem cały czas należy jednak pracować nad samym sobą. Jest to wręcz oczywiste, że nie można stać w miejscu. Nie chodzi tylko o rozwój osobisty, ale także sportowy. O zaletach sportu można pisać wiele: lepsze samopoczucie, wpływ na nasze układy, zdrowie, można także poznać nowe osoby. Takie myśli przyszły mi do głowy dzisiaj podczas pływania. Trochę popływałem, a w trakcie tej miłej czynności i siedzenia na brzegu (plażą to ja tego nie nazwę :D) rozmyślałem nad swoim sportowym życiem.

Jeżdżę na rowerze, jednak pomimo treningów masa ciała utrudnia mi bardzo powrót do osiągnięć z roku 2014. Na płaskim się rozpędzam, pod krótkie góry jakoś ciągnę, ale gdy zaczynają się góry, jakich w okolicy Jeleniej nie brakuje, zaczynają się problemy. Organizmu nie da się oszukać. Jednak tempo na równych odcinkach zachęciło mnie do zastanowienia się ponownie nad opcją brania udziału w zawodach triathlonowych. Kwestia dyscypliny i odpowiedniego przygotowania. Myślę, że stać mnie na to. Najgorzej wygląda u mnie pływanie, ale ciężką pracą można osiągnąć wiele. Czemu nie spróbować?

ja na żwirowni

Na razie cele to:

  • lepsza wydolność (wytrzymałość)

  •  50 podciągnięć

  • 100 pompek (znowu)

Zobaczymy co uda się osiągnąć. Najważniejsze, to dobrze się bawić i być zadowolonym!

Autor: Aleksander Jawor

Student Politechniki Wrocławskiej, angażujący się w akcje społeczne w Jeleniej Górze i Wrocławiu, szczególnie te przypominające o historii Polski. Ponadto sportowiec – kolarstwo jest jego pasją. Autor bloga www.alekjawor.blogspot.com

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ