Poseł Kropiwnicki nie chce ujawnić bilingów telefonicznych, a w jego mieszkaniu mogło pracować więcej prostytutek!

taxi.jpg

Z informacji, do których dotarł portal wPolityce.pl wynika, że toczący sądowy bój z wiceministrem sprawiedliwości Patrykiem Jakim, poseł PO Robert Kropiwnicki, za wszelką cenę chce ukryć swoje bilingi telefoniczne. Prokuratorzy chcieli sprawdzić, czy poseł nie kontaktował się z prostytutką, która w jego mieszkaniu uprawiała nierząd, ale poseł wysłał do sądu zażalenie na ich decyzję. Śledczymają też podejrzenie, że w mieszkaniu należącym do posła PO mieszkała nie jedna, ale nawet cztery prostytutki.

O pośle Kropiwnickim zrobiło się głośno kilka miesięcy temu, gdy Patryk Jaki, wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości, ujawnił na mównicy sejmowej, że w jednym z mieszkań, należących do posła PO Roberta Kropiwnickiego funkcjonuje dom publiczny. Poseł zaprzeczył i wytoczył proces Jakiemu. Sąd podjął decyzję, że Patryk Jaki może występować w tej sprawie cywilnej, mimo posiadanego przez niego immunitetu. Tymczasem niezależnie od procesu, jaki Robert Kropiwnicki wytoczył Patrykowi Jakiemu, legnicka Prokuratura Okręgowa prowadzi śledztwo w sprawie czerpania korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji w  mieszkaniu, należącym do Roberta Kropiwnickiego.

Jednym z elementów śledztwa było wystąpienie do operatora komórkowego o bilingi rozmów posła z jedną z kobiet, która zamieszkując w mieszkaniu parlamentarzysty i niedawno przyznała się, że uprawiała w tym lokalu prostytucję.

O bilingi wystąpiono do operatora właściwej sieci komórkowej, Pan Poseł poinformowany o tym złożył w tym przedmiocie zażalenie. Prokurator przesłał je do sądu z wnioskiem o nieuwzględnienie.

– poinformowała Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ