„Robił to, co uważał, że trzeba było robić” – o Błogosławionym ks. Władysławie Bukowińskim we wrocławskim „Civitas Christiana”

sa1.JPG

„Robił to, co uważał, że trzeba było robić” – o Błogosławionym ks. Władysławie Bukowińskim we wrocławskim „Civitas Christiana”

Dzień po oficjalnych uroczystościach beatyfikacyjnych księdza Władysława Bukowińskiego, które miały miejsce 11 września w Karagandzie, we wrocławskiej siedzibie Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” odbyło się spotkanie poświęcone tej niezwykłej postaci. Rozpoczęło się ono od wspólnej modlitwy za wstawiennictwem nowego błogosławionego.

Prelekcję na temat osoby i działalności bohatera spotkania wygłosił pan Piotr Gaglik. Pokrótce przypomniał on niektóre elementy biografii postaci, nakreślił aspekty historyczne posługi misjonarza Kazachstanu oraz wskazał na najistotniejsze, jego zdaniem, rysy charakteru błogosławionego. Poza tym przypomniał niektóre wrocławskie fragmenty z jego życia, w tym spotkania z arcybiskupem Bolesławem Kominkiem.

Władysław Bukowiński urodził się w roku 1904 roku w Berdyczowie, mieście, które w wyniku traktatu ryskiego znalazło się na terytorium sowieckim. W dwudziestoleciu międzywojennym pełnił on posługę kapłańską w Łucku na kresach II Rzeczypospolitej. Radykalna zmiana w jego życiu, tak jak wszystkich mieszkańców ziem wschodnich, przyszła po 17 września 1939 roku, kiedy to komunistyczna Rosja zajęła połowę terytorium polskiego. Aktywność duszpasterska księdza Bukowińskiego nie umknęła uwadze nowych „rządców” i w sierpniu 1940 roku został on po raz pierwszy aresztowany. Cudem uniknął śmierci w trakcie masowych rozstrzeliwań, jakie NKWD przeprowadziło tuż przed wkroczeniem do Łucka Niemców w końcu czerwca 1941 roku. W okresie nazistowskiej okupacji oprócz posługi duszpasterskiej ksiądz świadczył pomoc potrzebującym, w tym Żydom, oraz, co podkreślał prelegent, Ukraińcom. Ten rys osobowości polskiego duszpasterza, polegający na niesieniu pomocy każdemu, odegrał znaczną rolę na kolejnych etapach jego życia, które nastały po ponownym zajęciu Łucka przez Sowietów, a w całej pełni w czasach, w których będąc skazywanym na przebywanie w obozach i zsyłkach, w tym tę najważniejszą – do Kazachstanu, stykał z całą panoramą zamieszkujących tu rozmaitych grup etnicznych i narodów przywiezionych w różnych, acz zawsze przymusowych okolicznościach, obok nich żyli tu również w swej masie rodzimi dla tego kraju muzułmanie. Żyjąc wśród tych wszystkich ludzi, stał się prawdziwym apostołem tak w czasach stalinowskich jak i później, kiedy nieustannie trwała walka a właściwie brutalne wykorzenianie każdej religii na każdym polu.

O różnorodności posługi duszpasterskiej błogosławionego Władysława Bukowińskiego świadczy dobitnie jego nagrobek, na którym napisy wykute są w trzech językach: po polsku, rosyjsku i niemiecku. Oraz fakt, że na pogrzeb w 1974 roku przyszli również ewangelicy i muzułmanie.

Na podkreślenie wielkości postaci, jak i wszystkich tych, którzy w takich konkretnych realiach zachowali się podobnie nie dając się zgnieść, świadczy fakt, iż na tej nazwanej przez niektórych nieludzkiej ziemi przebywał on dobrowolnie, niosąc pocieszenie i posługę religijną tym, których nikt nie pytał o chęć pozostania bądź wyjazdu. Wraz z innymi kapłanami organizował całkowicie nielegalny Kościół, pozostając przy tym w łączności z polskimi hierarchami. W wypadku księdza Bukowińskiego był to przede wszystkim ks. kardynał Karol Wojtyła, który postać błogosławionego zachował w pamięci do końca swego życia. Duszpasterz Kazachstanu utrzymywał też kontakt ze wspomnianym już ks. kardynałem Kominkiem. Warto przy okazji dodać, że przyjeżdżając do Polski pod koniec życia, jako człowiek schorowany, odmówił on pozostania tu na dłuższej rekonwalescencji, chciał umrzeć wśród swoich, tam, gdzie całe życie niósł Chrystusa.

Można powiedzieć, że to dzięki wytrwałości i oddaniu Kościołowi ks. Władysława, w Azji Środkowej wśród potomków zesłańców przetrwała wiara katolicka, która stała się podłożem pod co prawda niewielki, ale żywy Kościół, jaki istnieje nie tylko w Kazachstanie, ale w ogóle na obszarach Syberii i Azji Środkowej jako takiej. Na pytanie, jak podsumować osobowość tego wielkiego kapłana, należy odpowiedzieć, że robił to, co uważał, że ma robić jako ksiądz. Być może,  w tym prostym stwierdzeniu zawiera się wielkie przesłanie, również na nasze czasy.

g

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Piotr Sutowicz

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ