Schulz: „Nie wiem o co chodzi Kaczyńskiemu i Orbanowi z tą kontrrewolucją kulturalną. Ale niektóre państwa w UE myślą wyłącznie o sobie”

martin szuldz 2.jpg

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz skrytykował w rozmowie z niemieckim dziennikiem „Die Welt” zachowanie „niektórych państw Unii, które myślą tylko o sobie”. Zapowiedź premiera Węgier, że przeprowadzi w Europie kontrrewolucję kulturalną, mocno poirytowała Schulza. „Nie wiem o co mu chodzi” – twierdzi szef PE.

Według niego szefowie państw i rządów UE powinni na nieformalnym szczycie w  piątek w Bratysławie wysłać wyraźny sygnał, że chcą współpracować, aby stawić czoła wyzwaniom XXI wieku, „a nie być podzielonym”.

To może nie jest ostatnia szansa dla Unii, ale znajdujemy się w dramatycznej sytuacji. Drugi najsilniejszy gospodarczo kraj opuszcza UE . Niektóre państwa członkowskie chcą w związku z tym na nowo wymyślić współpracę europejską i skupić się na braniu, zamiast dawać. Wszystko to jest przeciwieństwem tego, czego UE obecnie potrzebuje

—przekonuje Schulz. Jak dodaje, nie wie o co chodzi Orbanowi i Kaczyńskiemu „z tą kontrrewolucją kulturalną”.

 

Węgry są członkiem Unii i podpisały wszystkie traktaty, także kartę praw podstawowych. Ona jest wiążąca dla wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej. Nie jestem zresztą aż tak zszokowany polsko-węgierską kontrrewolucją kulturową co faktem, że Orban sympatyzuje z Putinem. To przecież nie może być w interesie partii Jarosława Kaczyńskiego

—twierdzi szef PE. Jego zdaniem nie należy jednak „doprowadzać konflikty wewnątrz Unii do eskalacji”.

Ale w Bratysławie musimy jeszcze raz podkreślić, że obowiązują nas wspólne zasady. Nie można domagać się przestrzegania tych zasad w niektórych obszarach, a w przypadku innych mieć pretensję o rzekomą nieuprawnioną ingerencję w wewnętrzne sprawy. Takie zachowanie może zniszczyć UE

—uważa niemiecki europoseł (SPD). Według niego Unia jest obarczana winą„za wszystkie złe rzeczy, które dzieją się obecnie w Europie, a nikt jej zdecydowanie nie broni”.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ