Działacze KOD zakłócili otwarcie wystawy poświęconej gen. Andersowi i jego żołnierzom. Aż 5 osób stanie przed sądem

kod_36.jpg

Nie trzy, a pięć osób stanie przed sądem w Suwałkach, jako obwinione o zakłócenie otwarcia w tym mieście wystawy poświęconej generałowi Władysławowi Andersowi. W związku z nowymi wnioskami policji, proces został przesunięty na listopad.

Chodzi o incydent w Archiwum Państwowym w Suwałkach, który miał miejsce 4 marca – ostatniego dnia kampanii wyborczej w wyborach uzupełniających do Senatu w okręgu obejmującym część województwa podlaskiego.

Kandydatka PiS Anna Maria Anders, która ostatecznie mandat zdobyła, uczestniczyła wtedy w Suwałkach w otwarciu wystawy „Armia Skazańców” poświęconej jej ojcu – generałowi Andersowi. Wraz z nią byli tam m.in. szefowie MSWiA – minister Mariusz Błaszczak i wiceminister Jarosław Zieliński.

Otwarcie ekspozycji zostało zakłócone przez grupę osób, które protestowały przeciwko prowadzeniu kampanii wyborczej w takim miejscu. Były to osoby starsze, część z nich miała znaczki Komitetu Obrony Demokracji (KOD).

Badająca sprawę suwalska policja uznała, że trzy osoby swoim zachowaniem w tamtejszym Archiwum Państwowym naruszyły przepisy kodeksu wykroczeń, mówiące o naruszeniu porządku w miejscu publicznym

krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem.

Grozi za to kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny.

Postępowanie przed Sądem Rejonowym w Suwałkach miało rozpocząć się w najbliższy poniedziałek. Okazało się jednak, że do innego wydziału tego sądu wpłynęły niedawno wnioski o ukaranie dwóch kolejnych osób uczestniczących w otwarciu wystawy.

Jak powiedział rzecznik Sądu Okręgowego w Suwałkach Marcin Walczuk, w tej sytuacji została podjęta decyzja o połączeniu tych wszystkich wniosków w jedno postępowanie, dotyczące łącznie pięciu obwinionych. Pierwszy termin sąd wyznaczył na 18 listopada.

Kilka dni po incydencie wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński, oceniając wydarzenia z otwarcia wystawy w Suwałkach, mówił w Sejmie dziennikarzom, że doszło do naruszenia prawa, a akcja była zorganizowana.

Zarząd KOD zaprotestował „przeciwko przypisywaniu ruchowi niezamierzonych intencji”. Zapewnił, że KOD „ma ogromny szacunek dla pamięci o Generale Władysławie”, a protest dotyczył sprzeciwu wobec „wykorzystywania państwowych środków w kampanii wyborczej kandydatki PiS w wyborach uzupełniających do Senatu”.

W miniony czwartek w obronie obwinionych w tej sprawie stanęli parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej. Jak mówił na briefingu w Sejmie rzecznik partii Jan Grabiec, będzie to „pierwszy proces polityczny IV RP”.

Dostrzegamy tutaj poważny problem: jeden problem to oczywiście nadużywanie instytucji publicznych w celach prowadzenia kampanii wyborczej, drugi, to jest kwestia stosunku instytucji publicznych do obywateli, którzy przeciwko temu zaprotestowali. To jest test na to, czy w Polsce w praktyce funkcjonuje demokracja

—dodał poseł PO.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ