Prorocza wypowiedź ex-ministra Jerzego Millera: „…ukręcimy bicz na własne plecy”

smolensk.jpg

Albo zadbamy o jednolity przekaz, który nie sprzyja budowaniu mitów i  podejrzeń, albo sami sobie ukręcimy bicz na własne plecy. – Prawda nieważna. Ważny jednolity przekaz z Ruskimi. Wstyd! Wstyd, że powiedział to minister polskiego rządu, rządu Donalda Tuska.

Gdyby nie tragedia, jaka kryje się za tą katastrofą, to można by powiedzieć, że Lasek i wielu wypowiadających się obecnie ważniaków minionych i władzy, i establishmentu odgrywa niezły kabaret przed polską publiką.

Doktor Lasek komentując w GW (brr) informację podkomisji Berczyńskiego o tym, że stwierdzono sygnał o niesprawności pierwszego silnika, pierwszego generatora, wysokościomierzy radiowych (to się działo 15 m nad ziemią). Co oznaczało, że samolot był niesprawny, zanim się rozbił, powiedział: Tak, to się działo po zderzeniu z brzozą, kiedy samolot był już uszkodzony. Stracił fragment skrzydła, obrócił się i spadł. Do chwili zderzenia z brzozą samolot był sprawny, co zresztą wczoraj potwierdziła podkomisja.

Proszę to przeczytać jeszcze raz… Tak, pan Lasek powiedział, że podkomisja Berczyńskiego stwierdziła (powtórzę): Do chwili zderzenia z brzozą samolot był sprawny…!!! A przecież, każdy kto oglądał tę konferencję wie, że takie stwierdzenie tam nie padło. A ponadto, gdyby… to jaką grubość miała ta brzoza na wysokości 15 m? W grudniu 2011 roku dwaj eksperci lotniczy i wykwalifikowany geodeta zbadali na lotnisku Siewiernyj brzozę smoleńską na zlecenie prokuratury wojskowej. Wyniki badań oraz pomiarów nie zostały opublikowane.. Tragifarsa trwa w najlepsze.

11 września 2001 roku Boeningi, które uderzyły w wieże World Trade Center, wcale nie utraciły swoich skrzydeł. Te skrzydła przecięły bardzo silne i grube żelbetonowe słupy tych bardzo wysokich budynków niszcząc całą ich konstrukcję, w wyniku czego uległy one zawaleniu. Gdyby taka brzoza mogła odłamać skrzydła, to te skrzydła samolotów z ataku 11 września odpadłyby przy pierwszym uderzeniu w wieże i leżałyby na samym dole, pod gruzami budynków. A wiemy, że tak nie było! One były w budynku!!!

Pamiętamy słowa byłej minister zdrowia, Ewy Kopacz: Pracujemy jak jedna wielka rodzina (…). Cały czas nasi lekarze patomorfolodzy mieli oko na to co robią rosyjscy lekarze. A w czwartek, w programie Pospieszalskiego rosyjski ambasador Andriejew stwierdził: Rosyjskie sekcje zwłok były robione w pośpiechu i pobieżnie, dlatego nie dziwi mnie, iż mogły zajść pomyłki w identyfikacji ciał.

Czy to tylko dziwne? Czy jednak nie dziwne, a straszne? Bo do śmiech tu nic nie ma. To, że Ewa Kopacz łgała w żywe oczy, to wszyscy (?) wiedzieliśmy. Ale co teraz skłoniło Rosjan do takiej szczerości? Czyżby decyzja o ekshumacjach?

Z kolei rzeczniczka rosyjskiego MSZ stwierdziła: Wszystkie nagrania rozmów, zarówno kontrolerów lotów (na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku) między nimi, w punkcie dowodzenia, jak i rozmowy kontrolerów z załogą samolotu jeszcze w styczniu 2011 roku zostały ogłoszone i opublikowaneWszystkie? A rozmowy pułkownika Krasnokutskiego z tajemniczym generałem też? Humor, satyra i bezczelność.

Ponadto jeszcze rzekła: Jeśli strona polska mówi o pojawieniu się dodatkowych materiałów związanych z katastrofą smoleńską, to Rosja apeluje o ich bezzwłoczne przedstawienie. I znowu, gdyby nie powaga sprawy, można by się uśmiać. Polska od sześciu lat i nadal oczekuje nie tylko na zwrot wraku TU 154 i czarnych skrzynek, ale także odpowiedzi na wiele zadanych pytań. I co? Wszystko bezskutecznie. A tu, proszę – apelują.

Adam Sznejfeld (PO) w piątkowym programie Forum, w części dotyczącej Smoleńska. powiedział: Są tacy ludzie, którzy wierzą lekarzom i tacy co chodzą do znachorów. Zapomniał jeszcze o hochsztaplerach (słownikowo: hochsztapler – oszust; blagier; aferzysta). Zresztą zapomniał zapewne nieprzypadkowo, bo rykoszetem mógłby trafić w siebie.

Brytyjski – uznany na całym świecie – ekspert lotniczy Frank Taylor wyjaśnił dlaczego zgodził się na udział w pracach podkomisji: Nie ulega wątpliwości, że jeśli badając jakąkolwiek katastrofę lotniczą, wybierzemy tylko dowody na poparcie danej teorii, to w ten sposób będzie można udowodnić w zasadzie wszystko. Badający katastrofę powinien więc szukać dowodów, które mogłyby jego teorię podważyć. Jeśli takie dowody uda się znaleźć, będzie to oznaczało, że w teorii nie było ziarna prawdy. Jeśli jednak nie uda się jej obalić, będzie to oznaczało, że jej prawdopodobieństwo znacznie wzrasta.

A także: Raport z katastrofy powinien być logiczny. Wychodzić od faktów, omawiać przyczyny i zawierać liczne zalecenia i wnioski. W tym aspekcie zrobiono jednak niewiele. Niewiele zrobiono, aby określić, w jaki sposób ludzie zginęli, co się wydarzyło wewnątrz kabiny. Był to jeden z obszarów niepokoju. Samo w sobie już to wystarczyło, by przyjrzeć się sprawie katastrofy smoleńskiej ponownie.

I to by było na tyle…

autor: Ireneusz Wagnerowski

źródło: zprawa.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ