Krzysztof Mieszkowski o zmianach w Teatrze Polskim

-Mieszkowski--d2.jpg

Były dyrektor teatru zwierzał się w Radiu Wrocław ze swoich 10-cio letnich dokonań. Największy sukces, powiedział Mieszkowski, to protest aktorów w obronie demokracji (…) oni walczą o swoje „dobre prawa pracownicze (…) i prawa twórcze (..) to jest gest rozpaczy”. Według byłego dyrektora prawa artysty są marginalizowane. Ale nie wyjaśnił w jaki sposób.

Trzeba dodać, iż część aktorów przebywa na urlopach, inni grają wyjazdowe spektakle toteż obecny dyrektor, czeka na komplet załogi aby przedstawić swoją wizję prowadzenia teatru, wysłuchać uwag. To dopiero nastąpi. Toteż zarzut dotyczy tylko tych, którzy w proteście stanęli za Mieszkowskim, kiedy wiadomo było, iż ten nie stanie do konkursu ogłoszonego przez Urząd Marszałkowski.

W radio były dyrektor a obecnie poseł i polityk Nowoczesnej użalał się na zbyt małe dotacje z Urzędu Marszałkowskiego. Wymieniał kwoty i tytuły spektakli, które zarabiały na siebie a nawet były zyski, jednak nie wyjaśnił wszystkich wydatków, zwłaszcza opłacania rachunków hotelowych zapraszanych gości i reżyserów.

Teatru nie pogrążyły źle prowadzone finanse, tylko brak dotacji. W międzyczasie powstała nowa scena  Na Świebodzkim. Jednak pieniądze z urzędu były takie same na dwie sceny. Prawda jest taka, że nie ma ich na bieżącą eksploatację i na produkcję spektakli, powiedział  Mieszkowski.

Zapytany przez prowadzącego o rozwinięcie wątku finansowego, Mieszkowski skupił się na roli obrońcy sztuki, startując w wyborach do Sejmu.  „To nie ma żadnego znaczenia”, mam glejt społeczny,  dostałem 25 tys. głosów we Wrocławiu (…) to był gest bezradności. Zachęcił mnie Frasyniuk, chciałem w ten sposób uratować teatr. Pragnąc go ratować zapraszałem Radę Miasta i prezydenta Wrocławia, aby byli trzecim filarem, współfinansującym organem – oprócz Ministerstwa i Urzędu Marszałkowskiego. Nie było jednak woli aby mi pomóc.

Porażka z kolei według Mieszkowskiego, to ustawiony „skarykaturowany” konkurs (…) „nowy dyrektor jest dyrektorem niechcianym przez publiczność a przede wszystkim przez aktorów”.

Trudno odnieść się do tych twierdzeń, bowiem publiczność nie może mieć jeszcze własnego zdania co do dokonań, bo jeszcze ich nie było. Aktorzy też nie wiedzą jaka będzie współpraca. Zatem niechciany dyrektor?!

foto: you tube

źródło: Radio Wrocław

ZOSTAW ODPOWIEDŹ