Przemoc pod specjalnym nadzorem. Czy to nagranie pogrąży Tatianę Neumann?

Tatiana Neuman.jpg

Reporterzy „Dodatku Pomorskiego” dotarli do nagrania z 2013 r., które w zupełnie nowym świetle stawia sprawę nieprawidłowości w ośrodkach prowadzonych przez małżeństwo Ż. i kwestię nadzoru nad nimi realizowanego przez Tatianę Neumann, szefową Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.

Jeśli potwierdzi się autentyczność nagrania, a kobieta w nim występująca okaże się Tatianą Neumann, to cała linia obrony, którą przyjęła żona polityka PO Sławomira Neumanna, może lec w gruzach.

Michał, były podopieczny placówek państwa Ż., który w 2013 r. miał 17 lat, nie tylko zapewnia nas o autentyczności nagrania, lecz mówi także o tym, że jego decyzja o nagraniu pani dyrektor wynikała z desperacji wynikającej z tego, że dyrektor PCPR-u nie reagowała na jego doniesienia, które składał także na piśmie.

Tatiana Neumann wiedziała o nagraniu, bo komentowała jego treść w programie „Uwaga!” TVN-u. O sprawie wiedzieli też radni powiatu.

– Nasi radni powiatowi chcieli przeprowadzić dyskusję nad treścią nagrania, które było przecież dowodem w sprawie skargi na panią Neumann, ale odmówiono publicznego przesłuchania taśmy – mówi w rozmowie z „Dodatkiem Pomorskim” poseł PiS-u Jan Kilian. – Mam nadzieję, że niebawem radni poznają treść nagrania, zwłaszcza że będziemy jako PiS żądać przeprowadzenia postępowania sprawdzającego w sprawie pani Neumann – dodaje gdański polityk.

To, że radni powiatu nie usłyszeli nagrania, wiązało się z faktem, że zawiadomienie w Prokuraturze Rejonowej w Starogardzie złożyła… Tatiana Neumann. Do radnych nagranie nie dotarło, bo zostało zabezpieczone jako dowód w sprawie o pomówienie.

Jak dowiedział się „Dodatek Pomorski”, prokuratura rzeczywiście prowadziła postępowanie w sprawie pomówienia dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Starogardzie Gdańskim. Do śledczych wpłynęła pisemna skarga na takie zachowanie, które mogło ją narazić na utratę zaufania potrzebnego do zajmowanego stanowiska. Sprawa została umorzona z uwagi na brak interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu.

Co odpowiada ważna urzędniczka na skargi 17-latka, który mówi o złym traktowaniu podopiecznych w placówkach prowadzonych przez państwo Ż.? Podważa jego wiarygodność, poniża, straszy utratą domu, manipuluje emocjami. A przede wszystkim obiecuje pomoc w zamian za wycofanie skargi.

Na nagraniu słychać, jak kobieta

sugeruje chłopakowi skarżącemu się na sytuację w rodzinnym domu dziecka… spotkanie i rozmowę panem Ż., której miałaby się przyglądać. Poza tym urzędniczka straszy nastolatka.

Kobieta: O co tobie chodzi? Chcesz sobie przerąbać wszędzie? W szkole masz opinię, jaką masz, tu masz opinię, jaką masz. Myślisz, że jak skończysz 18 lat, to ktoś ci rękę poda? (…) A uczyć się możesz, są mieszkania komunalne… Ile ty masz lat?
Michał: 17.

Kobieta: No, i nie masz gimnazjum skończonego. (…) No, a dzieci za chwilę już kończą w twoim wieku drugą klasę liceum.
Michał: Każdy w życiu popełnia błędy.

Kobieta: Ale ty same błędy popełniasz.

źródło: niezależna.pl

fot: niezależna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ